
– Szkoda mi i Jedynki, i Dwójki, bo przestały istnieć – mówi w rozmowie z TVN24 Bogusław Linda. Aktor zaznacza, że telewizja publiczna nie jest odporna na upolitycznienie tak jak teatr, bawi go również pomysł robienia filmów i seriali historycznych na zamówienie.
REKLAMA
– Moim zdaniem największą ofiarą obecnej władzy jest telewizja publiczna – tyle do powiedzenia o dzisiejszej sytuacji TVP ma Linda. Wcześniej wsadził kij w mrowisko, przekonując, że "pomysł nowej władzy, żeby zrobić elity z frustratów, jest niewykonalny". – Co mogę dodać do tego?! To jest nieciekawy temat, bo ci ludzie są nieciekawi – stwierdza teraz.
Niespecjalnie podoba mu się idea tworzenia historycznego kina. Z prostego powodu: "nie można robić filmów na zamówienie". Aktor zauważa jeszcze, że przedsięwzięcia tego typu są bardzo kosztowne. – Ludzie, którzy o tym mówią, nie mają świadomości tego, o czym mówią. Padł pomysł, żeby zrobić serial o Jagiellonach. Pytam się: "za co?". Jeżeli zrobią ten serial za darmo, to ja nie chcę tego oglądać – kwituje.
– W naszym kraju, przy naszych warunkach można zrobić jeden film historyczny raz na dwa, trzy lata. I w dodatku mały. A serial o Jagiellonach… bardzo ich podziwiam, naprawdę… Myślę, że to niemożliwe – mówi.
Odpowiedź telewizji na "Tudorów", "Isabel" czy popularne "Wspaniałe Stulecie" przedstawiałaby losy polskiej dynastii. Być może nad produkcją pieczę obejmie Jan Pawlicki. Były już dyrektor TVP1 awansował bowiem na pełnomocnika zarządu do spraw wewnętrznej produkcji filmowej i serialowej. Wcześniej historią Jagiellonów interesowała się stacja HBO.
źródło: tvn24.pl
