Ludovic Obraniak i Franciszek Smuda - cała Polska zastanawia się, czy panowie już wszystko sobie wybaczyli
Ludovic Obraniak i Franciszek Smuda - cała Polska zastanawia się, czy panowie już wszystko sobie wybaczyli fot. Grzegorz Celejewski

To było tak. Jest końcówka meczu Polska-Rosja. Mamy stały fragment gry, którego stałym, pewnym egzekutorem jest Ludovic Obraniak. Ten już podchodzi do piłki, ale zaraz bardzo się zdziwi. Bo właśnie Franciszek Smuda przeprowadza zmianę i to on ma zejść z boiska. Sfrustrowany, nie podaje trenerowi ręki. I potem ostentacyjnie kopnął w murawę. Dziś jest to jedna ze spraw, którą żyją media. Pytają czy takie zachowanie piłkarza można usprawiedliwić. Czy można je złożyć na karb meczowych emocji. Wreszcie, czy trener piłkarski jest dla swojego zawodnika guru. Bogiem.

REKLAMA
Jacek Grembocki swego czasu prowadził Polonię Warszawa. Przypadku tego jak ten Obraniaka nie miał. Ale był przypadek podobny. - Kiedyś w przerwie meczu mój piłkarz, wtedy reprezentant kraju, dowiedział się, że zostanie zmieniony. Był bardzo niezadowolony i dawał temu upust wobec kolegów w szatni. Ja do niego podszedłem i powiedziałem: "Wiesz co, ja też jestem niezadowolony. Dlatego, że w pierwszej połowie byłeś najgorszym zawodnikiem mojego zespołu".
Najważniejsza jest elastyczność
Znam trenerów, którzy boją się w ten sposób rozmawiać z graczami. Ale ja do nich nie należę, ja się nie boję. Może dlatego, że sam byłem kiedyś piłkarzem i grałem w reprezentacji - opowiada Grembocki w rozmowie z naTemat. Dodaje, że kluczowe jest to, jak w takiej sytuacji zachowa się piłkarz: - Jeśli takiej krytyki odpowiednio nie przyjmie, w moim zespole będzie mu dużo trudniej. Jeśli ją weźmie do siebie, błyskawicznie w moich oczach zyskuje.
Jacek Grembocki
były trener Polonii Warszawa

Kiedyś w przerwie meczu mój piłkarz, wtedy reprezentant kraju, dowiedział się, że zostanie zmieniony. Był bardzo niezadowolony i dawał temu upust wobec kolegów w szatni. Ja do niego podszedłem i powiedziałem: "Wiesz co, ja też jestem niezadowolony. Dlatego, że w pierwszej połowie byłeś najgorszym zawodnikiem mojego zespołu"


Kim jest zatem trener? Autorytetem? Przywódcą? A może… Bogiem? Dariusz Parzelski, psycholog sportu z SWPS na tak postawione pytanie odpowiada krótko: - Na to należy spojrzeć trochę inaczej. W tym przypadku kluczowa jest elastyczność zachowania trenera, dostosowanie się do okoliczności - słyszę od niego w słuchawce. Parzelski dodaje, że Smuda z całej sytuacji wybrnął jego zdaniem właściwie. - On jej nie zaogniał i nie stroił żadnych fochów. Pokazał kibicom i telewidzom, że dla niego najważniejsze jest dobro drużyny i panująca w niej atmosfera. Widziałem tę sytuację i jestem spokojny o to, że panowie wszystko sobie wyjaśnią - mówi w rozmowie z naTemat.
Czy ja się dziwię? Niech pan jego zapyta
Z jednej strony był elastyczny, z drugiej - na konferencji prasowej się nieco pogubił. Krótka wymiana zdań pomiędzy selekcjonerem a pytającym go dziennikarzem serwisu Weszlo Tomkiem Ćwiąkałą:
- Skoro pozostawił pan Obraniaka na boisku aż do doliczonego czasu gry, to dlaczego zdjął go pan przed stałym fragmentem?
- Zmiana taktyczna.
- Dziwi się pan, że Obraniak jest wściekły?
- Proszę jego zapytać.
- Pytam, czy pan się dziwi.
- Proszę jego zapytać.
Smuda
na konferencji prasowej

- Ludo chciał wykonać wolnego, ja myślałem coś innego. Rosja to nie trampkarze, to świetny zespół. Wystarczy jedna kontra, jak z Niemcami, i wynik robi się inny.


Kluczowy w tej sprawie jest kontekst. Kogokolwiek nie zapytać o największy atut Obraniaka, powie: dośrodkowania, stałe fragmenty gry. I będzie miał rację. Tymczasem w meczu z Rosją został zmieniony, gdy Polska miała rzut wolny. Akurat dla lewonożnego piłkarza, takiego jak on. - Na pewno czuł, że może tym dośrodkowaniem zadecydować o losach meczu. Ale z drugiej strony na boisku był już wtedy Adrian Mierzejewski, którego prowadziłem w Polonii. A on też potrafi lewą nogą świetnie dograć piłkę - analizuje Grembocki.
Wielki mecz, wielkie emocje
Dzwonię do Kazimierza Moskala, byłego piłkarza i trenera krakowskiej Wisły. On mówi tak: - Emocje, ze względu na całą otoczkę meczu, były wtedy olbrzymie. Spotkanie szczególne, bo z Rosją, przegrywaliśmy, daliśmy radę wyrównać i wydawało się, że w końcówce możemy tu wygrać. A tu bach, schodzisz z boiska. Dlatego ja szczerze mówiąc rozumiem zdenerwowanie Obraniaka. Choć osobiście uważam, że to trener o wszystkim decyduje, a piłkarz po prostu musi mu się podporządkować.
Podobnie jak Obraniak zachowywali się inni. W Legii ręki trenerowi Skorży nie podał Miroslav Radović, w Wiśle Kraków - to zachowanie skopiował Patryk Małecki. Co ciekawe, trenerem, którego wiślak potraktował wtedy jak powietrze, był Moskal. - Moim zdaniem najważniejsze jest to, co stanie się potem. Z Patrykiem to było tak - przebrał się w szatni i pojechał sobie do domu. Nie był z drużyną. Następnego dnia nawet nie było go w klubie. Ukrywał się, nie chciał rozmawiać - tak Moskal wspomina dzisiaj to zajście.
Kazimierz Moskal
były trener Wisły, o incydencie z Patrykiem Małeckim

Z Patrykiem to było tak - przebrał się w szatni i pojechał sobie do domu. Nie był z drużyną. Następnego dnia nawet nie było go w klubie. Ukrywał się, nie chciał rozmawiać.


Moi rozmówcy podkreślają, że w relacjach na linii Smuda-Obraniak widzą dwa wyjścia. Pierwsze, optymistyczne - panowie odbywają męską rozmowę i znów, jak mówi Smuda, "są przyjacioły". Drugie, już dużo gorsze. Obraniak nie czuje się w obowiązku przepraszać. - To mogłoby oznaczać, że panowie coś do siebie mają, że jest między nimi jakieś napięcie, być może nie od wczoraj. Nie wiem, może Obraniakowi wydaje się, że jest niezależny - sugeruje Grembocki, po czym dodaje: - Ale niech pan dopisze, że jako człowiek, były piłkarz jestem w stanie jego zachowanie zrozumieć. Ale już jako kibic nie mogę go akceptować.
Najpierw nie podał ręki, potem władował dwa gole
Moskala na stanowisku trenera Wisły Kraków zastąpił Michał Probierz. Ten uważa, że sytuacje takie jak ta są naturalne w zawodzie trenera. Zdarzały się, zdarzają i będą się zdarzać. W podejściu Obraniaka dziwi go jedna rzecz. - On zachował się tak, jakby był przekonany, że ma monopol na stałe fragmenty gry. Że tylko on wykonuje je świetnie - mówi mi Probierz, by chwilę później podać ciekawy przykład: - Pamiętam, że kiedyś świetny niemiecki piłkarz Jurgen Klinsmann nie podał trenerowi ręki. Przyszedł następny mecz, Klinsmann zagrał i władował dwa gole.
Ale z Obraniakiem tak dobrze nie jest. Media podały dzisiaj, powołując się na stację Orange Sport, że piłkarz z Czechami nie zagra. W jego miejsce od pierwszej minuty ma grać Adrian Mierzejewski.
Po kilku minutach oddzwania do mnie Moskal. Przyszła mu do głowy jeszcze jedna rzecz, którą chciałby się podzielić. - W tej sytuacji trzeba sobie postawić jeszcze jedno pytanie. Jak tutaj w ogóle czuje się Paweł Brożek? Stoi przy linii, ma wejść za Obraniaka i widzi jak reaguje jego kolega z drużyny. A co by się stało gdyby to on strzelił bramkę? I był bohaterem? Współczuję mu bo wiem, że nie był to dla niego przyjemny moment. A wiem co mówię, bo kilkanaście lat byłem piłkarzem.