Kibice Widzewa nazwali przeciwników Żydami: "Niech się palą". Prezes Widzewa: "Tego nie da się raczej zmienić"

Antysemityzm jest bronią, której kibice Widzewa użyli, by uderzyć w kibiców konkurencyjnego Łódzkiego Klubu Sportowego.
Antysemityzm jest bronią, której kibice Widzewa użyli, by uderzyć w kibiców konkurencyjnego Łódzkiego Klubu Sportowego. fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
"19.08 - Dziś są Żydów imieniny. Niech się palą skurwysyny" - transparent takiej treści wywiesili tydzień temu na łódzkim wiadukcie kolejowym kibice Widzewa, którzy następnie spalili kukły. Napis nawiązuje do roku założenia piłkarskiego rywala, ŁKS (1908).


Sprawą zajmuje się już policja, która dysponuje materiałem z monitoringu. W zajściu uczestniczyło 50 osób. Część z nich była zamaskowana. Gdyby doszło do spotkania kibiców obu drużyn piłkarskich, mogłoby dojść do tragedii.

Służba Ochrony Kolei twierdzi, że nic nie wie o zajściu na wiadukcie. Prezes Widzewa rozkłada ręce. – Tego antagonistycznego nastawienia nie da się raczej zmienić – mówi Marcin Ferdzyn podkreślając, że jest przeciwny takim zachowaniom. – Staramy się rozmawiać z kibicami, ale wiadomo, jakie jest to środowisko – mówi.

Stanisław Czerczak z antyrasistowskiego stowarzyszenia "Nigdy więcej" zwraca uwagę na powagę sytuacji. – Są odpowiednie paragrafy na tego typu zachowania. Napis na transparencie wyraźnie nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, a powieszone kukły można uznać za groźby – mówi Czerczak.


Przypomnijmy, że kilka tygodni temu sprawstwo Polaków podczas zbrodni na Żydach w Jedwabnem negowała Anna Zalewska, minister edukacji narodowej w rządzie PiS. W kwietniu na wrocławskiej manifestacji przeciw imigrantom spalono kukłę Żyda.

źródło: lodz.wyborcza.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...