
Dziś obchodzimy Święto Lotnictwa Polskiego, dzień, w którym najważniejsi powinni być ludzie związani z lataniem, zarówno wojskowi jak i cywilni piloci oraz obsługa naziemna. Tak było od lat. Dziś ten dzień mija pod znakiem przypominania tragicznej śmierci Lecha i i Marii Kaczyńskich oraz generała Błasika. Święto Lotnictwa Polskiego zastało zaprzęgnięte przez PiS do rydwanu polityki historycznej.
REKLAMA
Oglądając relacje z obchodów Święta Lotnictwa można odnieść wrażenie, że to bardzo młody rodzaj wojsk, wprowadzony do służby zaledwie 10 lat tamu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a jego małżonka była matką chrzestną pierwszego polskiego myśliwca. Tymczasem święto ma długoletnią tradycję, tylko jakoś tak jest, że od lal nie ma szczęścia do polityków.
#PAD #F16 Krzesiny pic.twitter.com/dIXwci76LM
— Marcin Kędryna (@marcin_kedryna) 27 sierpnia 2016
Święto Lotnictwa Polskiego od kilkudziesięciu lat obchodzone jest 28 sierpnia na pamiątkę zwycięstwa Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge w 1932 roku. Ale to tylko jedna z dat, jaka pojawia się przy okazji święta ludzi związanych z lotnictwem. W okresie międzywojennym święto było obchodzone 5 listopada, na pamiątkę pierwszego lotu polskich pilotów, który odbył się na kilka dni przed zakończeniem I wojny światowej. W 1932 roku rozkazem marszałka Piłsudskiego obchody zostały przeniesione na 11 listopada. Wtedy też został odsłonięty Pomnik Lotnika w Warszawie.
W sierpniu 1945 roku, kilka miesięcy po zakończeniu wojny kolejny raz zmieniono dzień obchodzenia Święta Lotnictwa Polskiego. Tym razem był to 1 września, rocznica wybuchu II wojny światowej. Nie na długo. Już pięć lat później decyzją ministra MON święto lotnictwa obchodzono 23 sierpnia. W 1944 roku nad przyczółkiem warecko-magnuszewskim właśnie 23 sierpnia odbyły pierwsze walki myśliwce z 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. Tak, polityka już za komuny odciskała swoje piętno na kalendarzu polskich świąt wojskowych. Dopiero w 1993 roku Lech Wałęsa podpisał dokument o zmianie daty na 28 sierpnia.
Dziś uroczystości święta lotnictwa odbywały się między innymi w bazie lotniczej w Krzesinach pod Poznaniem. To właśnie tu w 2006 roku lądowały pierwsze zakupione przez Polskę nowoczesne amerykańskie myśliwce F16, symbol modernizacji polskiej armii. Dowódcą jednostki był wówczas generał Stanisław Targosz. Andrzej Duda wspominał o nim podczas swojego przemówienia.
Wspominał też o Marii Kaczyńskiej, która była matką chrzestną jednego z „Jastrzębi”, czyli polskiego F-16. Wspominał o prezydencie Lechu Kaczyńskim, bo to właśnie za jego prezydentury do Polski dotarły pierwsze F-16. Prezydent Duda odsłonił dziś płytę pamiątkową, w Krzesinach, na której znalazły się nazwiska Lecha i Marii Kaczyńskich oraz generała Targosza.
Prezydent odsłonił zresztą nie tylko tablicę, w Krzesinach stanął też pierwszy w Polsce pomnik generała Błasika, który razem z parą prezydencką zginął w katastrofie smoleńskiej. – Zginął, w powietrzu, w samolocie rządowym, ale wojskowym. Zginął służąc Rzeczpospolitej, stojąc u boku prezydenta RP i jego żony – mówił dziś Andrzej Duda. – To był dzień wielkiej straty. Ale podnieśliśmy się i idziemy nadal przed siebie. Podniosły się także polskie Siły Powietrzne po tym, jak szkalowano polskich pilotów – mówił dziś prezydent Duda
Do dziś pozostaje niejasne, czy to generał Błasik był w kokpicie prezydenckiego Tupolewa, który rozbił się na lotnisku w Smoleńsku. Według opinii ekspertów z komisji Laska stał za plecami pilotów i próbował wpływać na ich decyzje. Tę wersję kategorycznie odrzuca wdowa po generale i eksperci komisji powołanej przez Antoniego Macierewicza. Ci przedstawili już wiele "dowodów" na to, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Mówiono o trotylu, sztucznej mgle, nowoczesnej broni elektromagnetycznej. To właśnie ci eksperci i minister Macierewicz głośno protestowali przeciwko szkalowaniu dobrego imienia polskich lotników.
10 lat temu, z przyjęciem pierwszych F-16, w naszym lotnictwie rozpoczął się nienotowany od dziesięcioleci, trwający do dzisiaj, ogromny postęp – mówił dziś prezydent Duda. Odsłaniając tablicę poświęconą parze prezydenckiej mówił, że trzeba pamiętać o tych, którym zawdzięczamy to, że polska armia i polskie lotnictwo weszło na zupełnie nową drogę rozwoju.
O tym, że trzeba będzie modernizować polskie lotnictwo wiedziano już na pod koniec XX wieku. Wobec naszego członkostwa w NATO wiele samolotów użytkowanych przez polskie Siły Powietrzne z różnych powodów nie spełniało standardów natowskich i prędzej czy później musiało być zastąpione nowoczesnym sprzętem. W marcu 2002 roku ruszył przetarg na wielozadaniowy myśliwiec. W Polsce rządziło wtedy SLD Leszka Millera, a w pałacu prezydenckim zasiadał Aleksander Kwaśniewski. Do walki w "przetargu stulecia" stanęły amerykański F-16, francuskie Mirage 2000 i szwedzki Gripen. Ostatecznie w kwietniu 2003 roku podpisano z amerykańską firmą Lockheed Martin kontrakt na dostawę 48 maszyn F-16. Pierwsze maszyny przyleciały do Krzesin w 2006 roku.
Jaki wkład w modernizację polskiego lotnictwa i zakup F-16 miał Lech Kaczyński? Żaden. Miał tylko to szczęście akurat być prezydentem, gdy pierwsze myśliwce lądowały w Polsce. Jego małżonka została matką chrzestną jednego za samolotów. Odsłonięcie tablicy poświęconej parze prezydenckiej w dniu święta lotnictwa to nic innego jak zabieg propagandowy. Trudno inaczej wyjaśnić łączenie daty upamiętniającej wielkie zwycięstwo polskich lotników z roku 1932 i jednej z największych tragedii polskiego lotnictwa, jakim była katastrofa samolotu rządowego na lotnisku w Smoleńsku.
Nie przykryje tego ani pokaz lotniczy, ani wspaniałe ewolucje powietrzne spadochroniarzy. Święto Lotnictwa jest kolejną datą, którą obóz PiS próbuje zawłaszczyć i wykorzystać w bieżącej polityce. Święto, które było w zamyśle dniem uroczystym dla wszystkich ludzi związanych z lotnictwem staje się kolejną okazją do wspominania Lecha Kaczyńskiego.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
