10 lat temu w Krzesinach lądowały pierwsze polskie myśliwce F16.
10 lat temu w Krzesinach lądowały pierwsze polskie myśliwce F16. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Dziś obchodzimy Święto Lotnictwa Polskiego, dzień, w którym najważniejsi powinni być ludzie związani z lataniem, zarówno wojskowi jak i cywilni piloci oraz obsługa naziemna. Tak było od lat. Dziś ten dzień mija pod znakiem przypominania tragicznej śmierci Lecha i i Marii Kaczyńskich oraz generała Błasika. Święto Lotnictwa Polskiego zastało zaprzęgnięte przez PiS do rydwanu polityki historycznej.

REKLAMA
Oglądając relacje z obchodów Święta Lotnictwa można odnieść wrażenie, że to bardzo młody rodzaj wojsk, wprowadzony do służby zaledwie 10 lat tamu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a jego małżonka była matką chrzestną pierwszego polskiego myśliwca. Tymczasem święto ma długoletnią tradycję, tylko jakoś tak jest, że od lal nie ma szczęścia do polityków.
Święto Lotnictwa Polskiego od kilkudziesięciu lat obchodzone jest 28 sierpnia na pamiątkę zwycięstwa Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge w 1932 roku. Ale to tylko jedna z dat, jaka pojawia się przy okazji święta ludzi związanych z lotnictwem. W okresie międzywojennym święto było obchodzone 5 listopada, na pamiątkę pierwszego lotu polskich pilotów, który odbył się na kilka dni przed zakończeniem I wojny światowej. W 1932 roku rozkazem marszałka Piłsudskiego obchody zostały przeniesione na 11 listopada. Wtedy też został odsłonięty Pomnik Lotnika w Warszawie.
W sierpniu 1945 roku, kilka miesięcy po zakończeniu wojny kolejny raz zmieniono dzień obchodzenia Święta Lotnictwa Polskiego. Tym razem był to 1 września, rocznica wybuchu II wojny światowej. Nie na długo. Już pięć lat później decyzją ministra MON święto lotnictwa obchodzono 23 sierpnia. W 1944 roku nad przyczółkiem warecko-magnuszewskim właśnie 23 sierpnia odbyły pierwsze walki myśliwce z 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. Tak, polityka już za komuny odciskała swoje piętno na kalendarzu polskich świąt wojskowych. Dopiero w 1993 roku Lech Wałęsa podpisał dokument o zmianie daty na 28 sierpnia.
Dziś uroczystości święta lotnictwa odbywały się między innymi w bazie lotniczej w Krzesinach pod Poznaniem. To właśnie tu w 2006 roku lądowały pierwsze zakupione przez Polskę nowoczesne amerykańskie myśliwce F16, symbol modernizacji polskiej armii. Dowódcą jednostki był wówczas generał Stanisław Targosz. Andrzej Duda wspominał o nim podczas swojego przemówienia.
Wspominał też o Marii Kaczyńskiej, która była matką chrzestną jednego z „Jastrzębi”, czyli polskiego F-16. Wspominał o prezydencie Lechu Kaczyńskim, bo to właśnie za jego prezydentury do Polski dotarły pierwsze F-16. Prezydent Duda odsłonił dziś płytę pamiątkową, w Krzesinach, na której znalazły się nazwiska Lecha i Marii Kaczyńskich oraz generała Targosza.
Prezydent odsłonił zresztą nie tylko tablicę, w Krzesinach stanął też pierwszy w Polsce pomnik generała Błasika, który razem z parą prezydencką zginął w katastrofie smoleńskiej. – Zginął, w powietrzu, w samolocie rządowym, ale wojskowym. Zginął służąc Rzeczpospolitej, stojąc u boku prezydenta RP i jego żony – mówił dziś Andrzej Duda. – To był dzień wielkiej straty. Ale podnieśliśmy się i idziemy nadal przed siebie. Podniosły się także polskie Siły Powietrzne po tym, jak szkalowano polskich pilotów – mówił dziś prezydent Duda
Do dziś pozostaje niejasne, czy to generał Błasik był w kokpicie prezydenckiego Tupolewa, który rozbił się na lotnisku w Smoleńsku. Według opinii ekspertów z komisji Laska stał za plecami pilotów i próbował wpływać na ich decyzje. Tę wersję kategorycznie odrzuca wdowa po generale i eksperci komisji powołanej przez Antoniego Macierewicza. Ci przedstawili już wiele "dowodów" na to, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Mówiono o trotylu, sztucznej mgle, nowoczesnej broni elektromagnetycznej. To właśnie ci eksperci i minister Macierewicz głośno protestowali przeciwko szkalowaniu dobrego imienia polskich lotników.
10 lat temu, z przyjęciem pierwszych F-16, w naszym lotnictwie rozpoczął się nienotowany od dziesięcioleci, trwający do dzisiaj, ogromny postęp – mówił dziś prezydent Duda. Odsłaniając tablicę poświęconą parze prezydenckiej mówił, że trzeba pamiętać o tych, którym zawdzięczamy to, że polska armia i polskie lotnictwo weszło na zupełnie nową drogę rozwoju.
O tym, że trzeba będzie modernizować polskie lotnictwo wiedziano już na pod koniec XX wieku. Wobec naszego członkostwa w NATO wiele samolotów użytkowanych przez polskie Siły Powietrzne z różnych powodów nie spełniało standardów natowskich i prędzej czy później musiało być zastąpione nowoczesnym sprzętem. W marcu 2002 roku ruszył przetarg na wielozadaniowy myśliwiec. W Polsce rządziło wtedy SLD Leszka Millera, a w pałacu prezydenckim zasiadał Aleksander Kwaśniewski. Do walki w "przetargu stulecia" stanęły amerykański F-16, francuskie Mirage 2000 i szwedzki Gripen. Ostatecznie w kwietniu 2003 roku podpisano z amerykańską firmą Lockheed Martin kontrakt na dostawę 48 maszyn F-16. Pierwsze maszyny przyleciały do Krzesin w 2006 roku.
Jaki wkład w modernizację polskiego lotnictwa i zakup F-16 miał Lech Kaczyński? Żaden. Miał tylko to szczęście akurat być prezydentem, gdy pierwsze myśliwce lądowały w Polsce. Jego małżonka została matką chrzestną jednego za samolotów. Odsłonięcie tablicy poświęconej parze prezydenckiej w dniu święta lotnictwa to nic innego jak zabieg propagandowy. Trudno inaczej wyjaśnić łączenie daty upamiętniającej wielkie zwycięstwo polskich lotników z roku 1932 i jednej z największych tragedii polskiego lotnictwa, jakim była katastrofa samolotu rządowego na lotnisku w Smoleńsku.
Nie przykryje tego ani pokaz lotniczy, ani wspaniałe ewolucje powietrzne spadochroniarzy. Święto Lotnictwa jest kolejną datą, którą obóz PiS próbuje zawłaszczyć i wykorzystać w bieżącej polityce. Święto, które było w zamyśle dniem uroczystym dla wszystkich ludzi związanych z lotnictwem staje się kolejną okazją do wspominania Lecha Kaczyńskiego.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl