Makiety czołgów na polu bitwy? Tak. To autentyczna strategia Amerykanów w Normandii.
Makiety czołgów na polu bitwy? Tak. To autentyczna strategia Amerykanów w Normandii. Fot. Kadr z filmu "Ghost Army".

Temat II wojny światowej wałkowany jest na okrągło. Myśleliście, że po latach nauki i obejrzeniu setki filmów nic was nie zaskoczy? W takim razie poznajcie kilka ciekawostek, o których zazwyczaj nie mówią na lekcjach.

REKLAMA

Japończycy zaatakowali USA papierowymi balonami

Po lewej japońska bomba, po prawej pomnik ofiar.
Po lewej japońska bomba, po prawej pomnik ofiar. Fot. Wikimedia Commons, CC-3.0 /commons.wikimedia.org/wiki/File:Mitchell_Monument.jpg

Bomba balonowa fu-go (fūsen bakudan, lub fu-gō heiki) to broń jakiej często nie widuje się w działaniach wojennych. Pod wypełnionym wodorem balonem o średnicy 10 m umieszczono bombę. Taki ładunek dosłownie puszczano na wiatr wiejący w stronę Ameryki (sic!). To jednak jedno z tych szaleństw, w parze z którymi nie idzie metoda.

Japonia zaatakowała USA 9300 balonami. Przez Pacyfik przedarło się ok. 10 proc. a większość z nich nie trafiła do miast. Łącznie od eksplozji fu-go zginęło sześć osób. Ofiarami byli Elsie Mitchel, żona miejscowego pastora, oraz piątka uczniów z jego szkółki niedzielnej. Podczas biwaku zainteresował ich niezwykły widok. W miejscu tragedii stoi pomnik upamiętniający ofiary.

Działania wojenne Amerykanów wyreżyserowano

Makieta czołgu na froncie? To nie żart, tak walczyli Amerykanie!
Makieta czołgu na froncie? To nie żart, tak walczyli Amerykanie! Fot. Kadr z filmu dokumentalnego "Ghost Army"

Nie chodzi tu o przerysowany wizerunek Aliantów w kinie, ale o prace artystów na froncie. Nazywana „armią duchów” jednostka w oficjalnych dokumentach figurowała jako 23 Jednostka Specjalna Kwatery Głównej Armii Stanów Zjednoczonych. W jej szeregach służyli artyści, marketingowcy i filmowcy.

Chodziło o wykorzystanie kreatywności żołnierzy i stworzenie szeregu forteli i oszustw, dzięki którym wprowadzono zamęt wśród niemieckich strategów. W praktyce walka armii duchów stanowiła objazdowy show, w którym żołnierze bawili się na froncie makietami czołgów, samochodami z głośnikami i transmisjami radiowymi. Przez 40 lat informacje o ich działaniach były ściśle strzeżoną tajemnicą.

Czarnoskóry chłopiec, zafascynowany Hitlerem

Hans Massaquoi w dzieciństwie. Na kamizelce widać swastykę, którą miała wyhaftować jego mama.
Hans Massaquoi w dzieciństwie. Na kamizelce widać swastykę, którą miała wyhaftować jego mama. fot. Okładka książki

Hans-Jürgen Massaquoi urodził się w 1926 roku. Jego matka była Niemką z Hamburga, a jego ojciec pochodził z Liberii. Pomimo mieszanego pochodzenia, w dzieciństwie Hans chłonął nazistowską propagandę Adolfa Hitlera i bardzo marzył o… wstąpieniu do Hitlerjugend. Kiedy odmówiono mu wstąpienia do Deutsches Jungvolk, chłopiec był zdezorientowany. „Przecież jestem Niemcem!” – miał protestować.

Potem próbował jeszcze raz zarejestrować się w Jungvolk, ale w biurze spotkał się z szykanami. Po wprowadzeniu ustaw norymberskich został zarejestrowany jako „niearyjczyk” i miał spotkać się z ostracyzmem, ale wspomina, że nie był prześladowany jak Żydzi, czy inne mniejszości. Uniemożliwiono mu jednak realizowanie kariery, co ostatecznie otworzyło mu oczy na to, w jakim kraju mieszka. Co ciekawe, kilka lat po konsekwentnym odrzucaniu jego wniosków przypomniała sobie o nim hitlerowska machina wojenna.

Kiedy rozpoczęto kampanię w Afryce, odwiedził go przedstawiciel SS. Zaoferował Massaquoi pracę przy szkoleniu afrykańskich robotników "kiedy Rzesza odzyska już kolonie”. W 1947 roku Massaquoi, po krótkim pobycie w Liberii, wyjechał do USA, gdzie służył w armii, został dziennikarzem oraz aktywistą, który walczył o prawa człowieka. Przed śmiercią w 2013 r. podkreślał jednak, że jego ojczyzną są Niemcy. Jego wspomnienia można przeczytać w autobiografii „Destined to Witness: Growing Up Black in Nazi Germany”.

Nazistowskie UFO

Sack AS-6 to niemiecki samolot o okrągłych skrzydłach.
Sack AS-6 to niemiecki samolot o okrągłych skrzydłach. Fot. Screen Youtube.com

Na tle krwawego konfliktu, w wojsku rozwinął się swoisty folklor. Powtarzano sobie legendy o dziwnych miejscach, czy gremlinach niszczących silniki myśliwców. Opowieści pilotów błyskawicznie podchwyciły komiksy i pulpowe pisemka. Jedną z kwestii, która do dziś rozpala wyobraźnię, są technologie, nad którymi w coraz większej desperacji pracowali niemieccy inżynierowie.

Czy rzeczywiście istniało hitlerowskie UFO rodem z „Iron Sky” czy dieselpunka? Takie statki miały powstawać w fabryce Skody w Pradze, czy w Górach Sowich. Nic nie wskazuje, żeby legendarne Haunebu faktycznie miało szansę przechylić szalę zwycięstwa na stronę III Rzeszy, ale pojazdy w kształcie dysków faktycznie projektowano. Z istniejących maszyn do opisu nazistowskiego UFO pasuje Sack AS-6, o zaokrąglonych skrzydłach.

Wojna nie zaczęła się na Westerplatte

Westerplatte, Tczew, a może jeszcze gdzie indziej?
Westerplatte, Tczew, a może jeszcze gdzie indziej? Fot. Patryk Kośmider/123rf

Dzisiejsze uroczystości odbyły się na Westerplatte. Z rozpoczęciem wojny wiązany jest ostrzał przeprowadzony przez SMS Schleswig-Holstein. Okręt to jednak tylko utrwalony symbol. W rzeczywistości atak Niemiec mógł rozpocząć się od zbombardowania Wielunia przez Luftwaffe.

W wyniku zdradzieckiej napaści zniszczono większą część zabudowy miasta i zabito (według niektórych szacunków) od 1000 do ponad 2000 osób. Zgodnie z innymi informacjami, pierwsze strzały mogły zostać oddane w Tczewie, lub w jednej z przygranicznych miejscowości. Niektórzy są zdania, że za faktyczną datę rozpoczęcia wojny powinno uznać się 3 września, kiedy formalnie włączyły się w nią Wielka Brytania i Francja.

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl