
Michał Kobosko, który był m.in. naczelnym „Wprost” zaapelował na Facebooku do dziennikarzy, aby zwracali szczególną uwagę na akty przemocy fizycznej. „W ostatnich dniach doszło na ulicach polskich miast do zdarzeń, w których ucierpieli obcokrajowcy lub osoby, które swoim kolorem skóry czy używanym językiem wyróżniają się w tłumie” - napisał.
REKLAMA
„Polska przez większość swojej bogatej historii była krajem wielu narodów, wyzwań, nurtów. Jesteśmy dumni z Rzeczpospolitej Obojga Narodów, z naszej historycznej gościnności i tolerancji, z walki o wolność waszą i naszą. W czasach najnowszych, po 2004 roku, Polacy licznie wyjechali , nie jako uchodźcy lecz jako emigranci ekonomiczni, do wielu krajów Europy – i tam odnaleźli swoje nowe miejsca życia i pracy. Także Polska jest odkrywana przez gości z Europy i spoza niej” - napisał Kobosko.
W dalszej części listu zwraca uwagę, że to nie jest wyjątkowa sytuacja i z ksenofobią mierzą się także inne państwa Europy.
„Wiele krajów – szczególnie te dotknięte terroryzmem i napływem uchodźców – ma dziś problemy ze stosunkiem do obcych. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja itd. także mierzą się z ksenofobią i rasizmem. Tym bardziej powinniśmy dbać o to, by Polski, kraju na dorobku, te fatalne zjawiska społeczne nie zalały i nie ogarnęły. Chcemy, by obywatele polscy czuli się bezpiecznie i byli traktowani fair na obcej ziemi – dawajmy przykład sami, tu na miejscu” – czytamy.
Na koniec Kobosko poprosił kolegów po fachu, aby zajęli się sprawami dotyczącymi agresji publicznej. Aby pytania na ten tema zadawano w rozmowach z politykami. Jedno ważne pytanie powinno brzmieć: "co Pani/Pan robi w ramach własnych obowiązków i poczucia odpowiedzialności, by ograniczyć skalę niczym nie sprowokowanej wrogości wobec obcych".
Przypomnijmy, w weekend agresywny mężczyzna zaczepił dwie dziewczyny o azjatyckich rysach twarzy, twierdząc, że są nielegalnymi imigrantami (w rzeczywistości były to turystki). Kilka dni wcześniej w tramwaju pobito naukowca, który mówił po niemiecku.
