Michał Kobosko apeluje do dziennikarzy.
Michał Kobosko apeluje do dziennikarzy. FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA

Michał Kobosko, który był m.in. naczelnym „Wprost” zaapelował na Facebooku do dziennikarzy, aby zwracali szczególną uwagę na akty przemocy fizycznej. „W ostatnich dniach doszło na ulicach polskich miast do zdarzeń, w których ucierpieli obcokrajowcy lub osoby, które swoim kolorem skóry czy używanym językiem wyróżniają się w tłumie” - napisał.

REKLAMA
„Polska przez większość swojej bogatej historii była krajem wielu narodów, wyzwań, nurtów. Jesteśmy dumni z Rzeczpospolitej Obojga Narodów, z naszej historycznej gościnności i tolerancji, z walki o wolność waszą i naszą. W czasach najnowszych, po 2004 roku, Polacy licznie wyjechali , nie jako uchodźcy lecz jako emigranci ekonomiczni, do wielu krajów Europy – i tam odnaleźli swoje nowe miejsca życia i pracy. Także Polska jest odkrywana przez gości z Europy i spoza niej” - napisał Kobosko.
W dalszej części listu zwraca uwagę, że to nie jest wyjątkowa sytuacja i z ksenofobią mierzą się także inne państwa Europy.
„Wiele krajów – szczególnie te dotknięte terroryzmem i napływem uchodźców – ma dziś problemy ze stosunkiem do obcych. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja itd. także mierzą się z ksenofobią i rasizmem. Tym bardziej powinniśmy dbać o to, by Polski, kraju na dorobku, te fatalne zjawiska społeczne nie zalały i nie ogarnęły. Chcemy, by obywatele polscy czuli się bezpiecznie i byli traktowani fair na obcej ziemi – dawajmy przykład sami, tu na miejscu” – czytamy.
Na koniec Kobosko poprosił kolegów po fachu, aby zajęli się sprawami dotyczącymi agresji publicznej. Aby pytania na ten tema zadawano w rozmowach z politykami. Jedno ważne pytanie powinno brzmieć: "co Pani/Pan robi w ramach własnych obowiązków i poczucia odpowiedzialności, by ograniczyć skalę niczym nie sprowokowanej wrogości wobec obcych".
Przypomnijmy, w weekend agresywny mężczyzna zaczepił dwie dziewczyny o azjatyckich rysach twarzy, twierdząc, że są nielegalnymi imigrantami (w rzeczywistości były to turystki). Kilka dni wcześniej w tramwaju pobito naukowca, który mówił po niemiecku.