
– Nie można dopuścić, aby półtoramilionowym budżetem TVP kierował dyletant – mówi Jan Dworak, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o konkursie na szefa Telewizji Polskiej. W najnowszym wywiadzie ocenia też media publiczne po "dobrej zmianie". I nie jest to pochlebna ocena.
REKLAMA
– Zasady konkursu są takie, jak poprzednio, ale z jednym znaczącym wyjątkiem: brak jest wymogów dotyczących doświadczenia zarządczego u kandydatów – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Jan Dworak. – Nie można dopuścić, aby półtoramilionowym budżetem TVP kierował dyletant. Rządzący powinni zrozumieć to choćby we własnym interesie. Mówię to, bo wiadomo, że decyzje personalne zapadną w lokalu partyjnym Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej – dodaje.
Prezes zarządu Telewizji Polskiej w latach 2004-2006 jest zdania, że to, co dziś serwuje stacja, powinno zawstydzać jej władze. – Niemal każde wydanie „Wiadomości” zawiera audycje, których autorzy za nic mają etykę dziennikarską – zauważa.
Żartem z publiczności Dworak określa z kolei odgrzewanie "Teleranka" czy "Pegaza", szybko zdjętych z anteny. – Poza polityczną propagandą nie zauważyłem na razie nic, co byłoby twórczym wkładem w program obecnej ekipy – mówi. – Chyba, żeby za taki wkład uznać „Studio Ya-yo” czy „W tyle wizji”. Lepiej to przemilczeć –stwierdza.
Jan Dworak przypomina też, że obowiązkiem mediów publicznych jest "tworzenie i rozwijanie wspólnoty, konsensusu społecznego czy narodowego". Co za tym idzie, okazywania szacunku dla wspólnego państwa. – Tyle, że obecne władze TVP mylą wspólnotę Polaków z prymitywną prorządowością – zauważa.
Dworak zarzuca TVP "prymitywną stronniczą propagandę", która nie pozwala na debatę opartą o uczciwość i wyklucza część obywateli. – To wielkie słowa, ale bez zrozumienia i praktykowania tego podstawowego zadania przez publiczne media, tracą one rację swojego istnienia – konstatuje były przewodniczący KRRiT.
źródło: WirtualneMedia.pl
