W kapłaństwie wytrwał mniej niż dwa lata. Ks. Międlar został idolem narodowców, jest porównywany nawet do błogosławionego ks. Popiełuszki
W kapłaństwie wytrwał mniej niż dwa lata. Ks. Międlar został idolem narodowców, jest porównywany nawet do błogosławionego ks. Popiełuszki Fot. Kornelia Głowacka - Wolf / Agencja Gazeta

Miesiąc temu Episkopat deklarował, że sprawa ks. Jacka Międlara została zamknięta definitywnie i tym razem duchowny zastosuje się do polecenia milczenia. Jednak młody kapelan narodowców wyciął numer wszystkim hierarchom i przełożonym. Po miesiącu posłuszeństwa postanowił wystąpić z zakonu. A z jego wypowiedzi wynika, że teraz to dopiero się zacznie.

REKLAMA
"Na wieki wieków i niech Cię Duch Święty dalej prowadzi w głoszeniu Dobrej Nowiny i w prostowaniu dróg ludzkich do Boga!!!"
Wsparcie dla ks. Jacka Międlara w środowisku nacjonalistów jest ogromne. Powiedzieć, że ma on wielu zwolenników, to zdecydowanie za mało. Kapelan narodowców ma wyznawców, którzy porównują go wręcz z błogosławionym ks. Jerzym Popiełuszką. Wielu z nich pójdzie za nim choćby w ogień. Świadczą o tym reakcje na Twitterze i Facebooku po tym, jak wczoraj wieczorem ks. Jacek Międlar poinformował, że odchodzi ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. – Święty człowiek, On wie co robi. Bóg go prowadzi. Wytrwałości i dużo zdrowia, chłopie – internet zapełnił się tego typu wpisami.
Sam ks. Międlar buduje napięcie wśród swoich fanów. Zapowiada, że powody swojej decyzji wyjaśni w piątek w prawicowym tygodniku "Warszawska Gazeta" i że będzie jego stałym felietonistą. Coś przecież robić musi, gdy nie będzie już na utrzymaniu zakonu. Na razie w oświadczeniu na Twitterze stwierdza, że odszedł ze Zgromadzenia, bo "chce zachować twarz, honor i wierność Jezusowi Chrystusowi", a jest to nie do pogodzenia z "liberalną narracją" stosowaną wobec niego w kościele przez "środowiska żydowskie" i "gejowskich lobbystów".
"Jeżeli to prawda to pokazał że ma jaja"
Kapłan nacjonalistów obiecuje przy tym swoim zwolennikom, że broni nie złoży. – Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w liczych pałacach biskupich. (...) Katolicy, narodowcy i patrioci! Weźmy sprawy w swoje ręce! – wzywa ks. Międlar w swoim oświadczeniu. I na razie bliżej nie zdradza, co dalej.
W kapłaństwie wytrwał zaledwie niecałe dwa lata. Ale były to dwa lata z fajerwerkami. Seminarium Duchowne skończył wiosną 2015 roku, wtedy też przyjął święcenia, a od sierpnia zaczął pracę w parafii we Wrocławiu. No i się zaczęło. Już we wrześniu wziął udział w marszu ONR, na którym wznoszono okrzyki „Je..ć Araba”, „Cała Polska śpiewa z nami: wypier... z uchodźcami”, a on przemawiał.
"I dobrze. Patriota nie powinien siedzieć z Esbekami przy jednym stole"
– Często słyszę, że jestem księdzem faszystą. Bzdura! Niech sobie gadają! Czołem Wielkiej Polsce – wykrzykiwał, a nagranie z tą przemową szybko obiegło internet. Wśród narodowców szybko stał się idolem. Pozostali ze zdziwienia przecierali oczy, czy ten człowiek w sutannie to naprawdę ksiądz, czy przebieraniec.
Biskup wrocławski rozłożył wtedy ręce, bo ks. Międlar podlega zakonowi. Przełożony Zgromadzenia Misji upomniał go i zakazał udziału w tego typu manifestacjach, ale ks. Międlar szybko pokazał, co myśli o poleceniach z góry. 11 listopada 2015 pojawił się w Warszawie na Marszu Niepodległości. – Jesteśmy kościołem walczącym, jesteśmy wojownikami wielkiej Polski – wykrzykiwał wymachując Biblią.
logo
Na Marszu Niepodległości w Warszawie 11.11.15 ks. Międlar porwał tłum krzycząc i machając Biblią Fot. kadr z kanału YouTube.com/kruk1959

"Trafił się ksiądz któremu zależy, który patriotyzm i wiarę ma w sercu, to go zgnoili, zaszczuli i po sądach ciągali. Ja bym te wszystkie k....wy powystrzelał"
Potem były decyzje o zmianie parafii, było słynne kazanie w rocznicę powstania ONR w kościele w Białymstoku o "żydowskim tchórzostwie" (w którym, jak się teraz okazało, prokuratura nie doszukała się siania nienawiści), były kolejne nakazy milczenia ze strony przełożonych. Teraz po wystąpieniu z zakonu już na pewno milczeć nie będzie. Ale czy wystarczy mu rola felietonisty w prawicowym tygodniku? Czy wystarczą mu tylko pełne nienawiści wpisy na Twitterze?
Teoretycznie klamka jeszcze nie zapadła. Ks. Międlar może jeszcze pozostać w zakonie. Jak pisze "Gość Niedzielny", drzwi Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo na razie pozostają dla niego otwarte. Przełożony zakonu uważa, że przyczyną decyzji ks. Międlara było jego zaangażowanie w politykę i wyjaśnia, że decyzja o odejściu ze Zgromadzenia to jednocześnie decyzja o odejściu z kapłaństwa. – Chyba, że znajdzie biskupa, który przyjmie go do swojej diecezji – przyznaje ks. Paweł Holc.
"Lepiej dalej bez sutanny mówić prawdę niż w sutannie pół prawdy. Księże Jacku jesteśmy z tobą"
Czy znalazłby się taki biskup, który by przygarnął ks. Międlara? Radykalnych hierarchów w Episkopacie nie brakuje. Zresztą nawet internauci na Twitterze podpowiadają duchownemu. – Chłopak! Tylko nie rezygnuj z kapłaństwa! Jesteś Kościołowi potrzebny! Może Ryś, a może Dajczak?! Jest też taki polski biskup - Tomasz Peta, pracujący w Kazachstanie. Bardzo dobrze o nim mówią – radzi jedna z uczestniczek dyskusji na profilu ks. Międlara.
W ten scenariusz nie wierzy rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik. W rozmowie z naTemat stwierdził, że stanowisko biskupów w sprawie ks. Międlara jest krótkie, trzypunktowe.
ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Po pierwsze - to nie jest sprawa Episkopatu. Po drugie - to była sprawa Zgromadzenia, ale on wystąpił ze Zgromadzenia. Po trzecie - z pytaniami o to, co dalej proszę się zwracać do ks. Międlara.

A czy możliwe jest, że ks. Międlar zwróci się do któregoś z biskupów o przyjęcie do diecezji? – Na podstawie jego wpisów na Twitterze sądzę, że bardzo mało prawdopodobne – oświadcza rzecznik Episkopatu.
"Kościół który nie służy ojczyźnie jest bezwartościowy, ks. Międlar postąpił słusznie"
Nieprawdopodobne wydaje się, że ks. Międlar stanie na czele własnego kościoła. Taką drogą kilka lat temu poszedł ks. Piotr Natanek z Pustelni Niepokalanów w Grzechyni koło Makowa Podhalańskiego. Ksiądz Natanek zasłynął na całą Polskę swoimi kazaniami o szatańskim opętaniu. O kardynale Dziwiszu mówił, że to mason, a o arcybiskupie Życińskim, że "wyje w piekle". W 2011 roku krakowska kuria nałożyła na ks. Natanka suspensę, czyli zawiesiła go w czynnościach kapłańskich.
Zbuntowany ksiądz karą się nie przejął. Nadal odprawiał msze w swojej pustelni. Miał wielu wyznawców i początkowo dużo osób przyjeżdżało do Grzechyni. Ale, jak sprawdziła "Gazeta Krakowska" potem grupa zwolenników się wykruszała. Mimo to ks. Natanek wciąż prowadzi swoją działalność, ma nawet telewizję internetową. Żyje niemal w samotności.
"I niech fajną dziewczynę spotka na swojej drodze"
Pustelnia? To raczej nie jest droga dla ks. Międlara. Bardziej prawdopodobna wydaje się decyzja o życiu w cywilu i o zaangażowaniu w działalność organizacji nacjonalistycznych. Choć wśród narodowców decyzja ks. Jacka nie została przyjęta przez wszystkich ze zrozumieniem. Prezes Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki zamieścił na Facebooku wpis, w którym nie napisał wprost, że chodzi mu o ks. Międlara. Ale intencje raczej są jasne.
I podobnych komentarzy znajdziemy w internecie sporo. Wielu narodowców, choć krytykują papieża Franciszka, czy prymasa Wojciecha Polaka, nie zaakceptowało decyzji ks. Międlara. Przypominają, że przyjmując święcenia złożył też śluby posłuszeństwa i powinien w nich wytrwać. Są też prośby o wycofanie złożonego wniosku o opuszczenie zakonu.
Niezależnie, co w piątek ogłosi ks. Międlar, pewne jest to, że jeszcze nieraz o nim usłyszymy. Niewykluczone, że problem z nim zaczyna się dopiero teraz. A ma zaledwie 28 lat.
źródło: Twitter, "Gość Niedzielny"
Wszystkie śródtytuły są komentarzami z Facebooka napisanymi w reakcji na wiadomość o odejściu ks. Międlara z zakonu.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl