
Miesiąc temu Episkopat deklarował, że sprawa ks. Jacka Międlara została zamknięta definitywnie i tym razem duchowny zastosuje się do polecenia milczenia. Jednak młody kapelan narodowców wyciął numer wszystkim hierarchom i przełożonym. Po miesiącu posłuszeństwa postanowił wystąpić z zakonu. A z jego wypowiedzi wynika, że teraz to dopiero się zacznie.
Wsparcie dla ks. Jacka Międlara w środowisku nacjonalistów jest ogromne. Powiedzieć, że ma on wielu zwolenników, to zdecydowanie za mało. Kapelan narodowców ma wyznawców, którzy porównują go wręcz z błogosławionym ks. Jerzym Popiełuszką. Wielu z nich pójdzie za nim choćby w ogień. Świadczą o tym reakcje na Twitterze i Facebooku po tym, jak wczoraj wieczorem ks. Jacek Międlar poinformował, że odchodzi ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. – Święty człowiek, On wie co robi. Bóg go prowadzi. Wytrwałości i dużo zdrowia, chłopie – internet zapełnił się tego typu wpisami.
Kapłan nacjonalistów obiecuje przy tym swoim zwolennikom, że broni nie złoży. – Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w liczych pałacach biskupich. (...) Katolicy, narodowcy i patrioci! Weźmy sprawy w swoje ręce! – wzywa ks. Międlar w swoim oświadczeniu. I na razie bliżej nie zdradza, co dalej.
– Często słyszę, że jestem księdzem faszystą. Bzdura! Niech sobie gadają! Czołem Wielkiej Polsce – wykrzykiwał, a nagranie z tą przemową szybko obiegło internet. Wśród narodowców szybko stał się idolem. Pozostali ze zdziwienia przecierali oczy, czy ten człowiek w sutannie to naprawdę ksiądz, czy przebieraniec.
"Trafił się ksiądz któremu zależy, który patriotyzm i wiarę ma w sercu, to go zgnoili, zaszczuli i po sądach ciągali. Ja bym te wszystkie k....wy powystrzelał"
Potem były decyzje o zmianie parafii, było słynne kazanie w rocznicę powstania ONR w kościele w Białymstoku o "żydowskim tchórzostwie" (w którym, jak się teraz okazało, prokuratura nie doszukała się siania nienawiści), były kolejne nakazy milczenia ze strony przełożonych. Teraz po wystąpieniu z zakonu już na pewno milczeć nie będzie. Ale czy wystarczy mu rola felietonisty w prawicowym tygodniku? Czy wystarczą mu tylko pełne nienawiści wpisy na Twitterze?
Czy znalazłby się taki biskup, który by przygarnął ks. Międlara? Radykalnych hierarchów w Episkopacie nie brakuje. Zresztą nawet internauci na Twitterze podpowiadają duchownemu. – Chłopak! Tylko nie rezygnuj z kapłaństwa! Jesteś Kościołowi potrzebny! Może Ryś, a może Dajczak?! Jest też taki polski biskup - Tomasz Peta, pracujący w Kazachstanie. Bardzo dobrze o nim mówią – radzi jedna z uczestniczek dyskusji na profilu ks. Międlara.
Po pierwsze - to nie jest sprawa Episkopatu. Po drugie - to była sprawa Zgromadzenia, ale on wystąpił ze Zgromadzenia. Po trzecie - z pytaniami o to, co dalej proszę się zwracać do ks. Międlara.
Nieprawdopodobne wydaje się, że ks. Międlar stanie na czele własnego kościoła. Taką drogą kilka lat temu poszedł ks. Piotr Natanek z Pustelni Niepokalanów w Grzechyni koło Makowa Podhalańskiego. Ksiądz Natanek zasłynął na całą Polskę swoimi kazaniami o szatańskim opętaniu. O kardynale Dziwiszu mówił, że to mason, a o arcybiskupie Życińskim, że "wyje w piekle". W 2011 roku krakowska kuria nałożyła na ks. Natanka suspensę, czyli zawiesiła go w czynnościach kapłańskich.
Pustelnia? To raczej nie jest droga dla ks. Międlara. Bardziej prawdopodobna wydaje się decyzja o życiu w cywilu i o zaangażowaniu w działalność organizacji nacjonalistycznych. Choć wśród narodowców decyzja ks. Jacka nie została przyjęta przez wszystkich ze zrozumieniem. Prezes Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki zamieścił na Facebooku wpis, w którym nie napisał wprost, że chodzi mu o ks. Międlara. Ale intencje raczej są jasne.
Wszystkie śródtytuły są komentarzami z Facebooka napisanymi w reakcji na wiadomość o odejściu ks. Międlara z zakonu.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
