Kukiz twierdzi, że nie mówił o "dawaniu ciała", a o "oddawaniu", a to różnica. W końcu jednak powiedział, że przeprasza te kobiety, które poczuły się urażone jego wypowiedzią.
Kukiz twierdzi, że nie mówił o "dawaniu ciała", a o "oddawaniu", a to różnica. W końcu jednak powiedział, że przeprasza te kobiety, które poczuły się urażone jego wypowiedzią. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Rano Paweł Kukiz zaszokował tym, co powiedział w wywiadzie dla RMF FM. Komentując protesty Polek przeciwko zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych, udzielił kobietom kilku "rad", jak dysponować własnym ciałem. – Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało – oznajmił.

REKLAMA
Jak to politycy, lider Kukiz'15 tłumaczył, że wypowiedź była wyjęta z kontekstu i że to, co powiedział nie było aż tak wulgarne. – Ja mówiłem, że trzeba być ostrożnym komu oddawało się to ciało. Skoro do mnie są pretensje, to można mieć pretensje także do Kory, która śpiewała "oddałam ci serce, oddałam ci ciało" – mówił Kukiz przekonując, że jest różnica między tym "komu daję", a "komu oddaję".
Dopytywany w wieczornym wywiadzie w Polsat News muzyk i polityk, czy nie ma zamiaru przeprosić za swoje słowa, odpowiadał, że należy wysłuchać jego całego wywiadu.
Paweł Kukiz
lider Kukiz'15

Z pewnością większości kobiet, które słuchałyby całego wywiadu, nie uraziłem. Nie miałem takiego zamiaru, by kobiety urazić. Jestem ojcem trzech córek, jestem w stałym związku od lat i ja kobiety szanuję. Żona mnie rozumie w kwestii tego wywiadu, córki niekoniecznie. Poprosiłem je, aby całego wywiadu wysłuchały i też zrozumiały.

Polsat News
Kukiz dodał, że te emocjonalne słowa nie były skierowane do wszystkich uczestniczek Czarnego Protestu, a "do tych aktywistek, które uważają, że można abortować dzieci, czy płody do 3 miesiąca życia". Zaznaczył, że on sam jest za pozostawieniem obecnej ustawy. Potem dodał jednak, że przeprasza te kobiety, które poczuły się urażone jego słowami.
Rano w Sejmie ma się odbyć głosowanie nad projektem Ordo Iuris zakazującym aborcji. Wieczorem sejmowa komisja sprawiedliwości głosami posłów PiS odrzuciła ten projekt. Rządzący zapewniają, że nie stało się to w wyniku poniedziałkowego protestu kobiet.