
– Ja mam mieszane uczucia wobec filmów Wajdy – mówi Ryszard Legutko z Radiu Kraków. – Nie lubiłem „Ziemi obiecanej”, to utwór dość płaski w porównaniu z pierwowzorem literackim – dodaje europoseł. Najciekawsze jest jednak to, co powiedział o samym Wajdzie.
REKLAMA
– On miał w sobie niestety to, co jest charakterystyczne dla dużej części polskiej inteligencji, czyli nastawienie konformistyczne – twierdzi Ryszard Legutko. I buduje dalej obraz Wajdy, jako człowieka, który zawsze podążał z głównym nurtem historii. – Jak trzeba było robić filmy socrealistyczne to robił. On umiał wpisywać się w to, co było chodliwe” – przekonuje Legutko.
Całe szczęście, że europoseł dostrzega obok konformizmu jeszcze maestrię w kreowaniu obrazów, jaka cechowała Andrzeja Wajdę. To daje cień szansy na to, że członkowie Akademii Filmowej nie pomylili się przyznając reżyserowi Oscara za całokształt twórczości. Tylko, czy sprawne operowanie obrazem rzeczywiście jest wystarczające, by móc jakiś film ocenić jako wybitny? – Nie zawsze byłem przekonany, że Wajda miał coś ciekawego do powiedzenia – mówi Legutko.
„O zmarłych dobrze albo wcale” – do tej zasady najwyraźniej europoseł Legutko nie zamierza się stosować. To zresztą nie jest pierwszy raz, gdy europoseł idzie pod prąd. Podczas inauguracji nowej kadencji, gdy orkiestra grał „Odę do radości”, czyli hymn Europy, Ryszard Legutko demonstracyjnie siedział w swojej ławce.
źródło: Radio Kraków
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
