
Chociaż przed wyborami PiS przekonywał, że po przejęciu władzy śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej nabierze rozpędu, a rzekome kłamstwa poprzedniej ekipy ujawnione, to po wyborach niewiele się zmieniło. Płomienne wypowiedzi, oskarżanie opozycji i robienie na nowo, tego co już zostało zrobione – to pomysł rządu na ciągnięcie tej sprawy w nieskończoność.
REKLAMA
Przed wyborami Jarosław Kaczyński marzył o ustawie o wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, która dawałaby "daleko idące możliwości” w wyjaśnieniu przyczyn tragedii. Mówiono także o skierowaniu sprawy do Trybunału Haskiego. "Jak się chciało to można” – mówił wtedy prezes PiS. Tuż po wyborach Reuters informował, że w zamian za pomoc w walce z ISIS, Polska będzie domagała się międzynarodowej współpracy ws. Smoleńska.
Od tamtej pory minął prawie rok rządów PiS. Według PiS katastrofy nadal nie wyjaśniono, a Jarosław Kaczyński nadal zagrzewa zwolenników do walki o „ostateczne ujawnienie prawdy”. Przestrzega też przed opozycją, która chce badać możliwe manipulacje Antoniego Macierewicza.
– Dziś wiemy coraz więcej, mówię tak teraz co miesiąc, bo co miesiąc tej wiedzy na temat tragedii smoleńskiej jest więcej, ale ostateczne orzeczenia, ostateczne ujawnienie prawdy jeszcze przed nami. Musimy o to walczyć, musimy o to walczyć tym bardziej, że ci którzy tę prawdę ukrywali są znów aktywni i nie ukrywają też swoich celów – mówił prezes PiS w wystąpieniu przed Pałacem Prezydenckim.
W płomiennej przemowie prezesa, wygłoszonej podczas miesięcznicy smoleńskiej konkretów, jak ta prawda ma zostać ujawniona nie wyjawiono, ale poinformowano o przedłużeniu śledztwa do końca 2017 roku. Zespół Marka Pasionka podejmie cztery postępowania, 3 dotyczące spraw po katastrofie i jedno dot. fałszerstwa dokumentów. A co PiS przez ostatni rok zrobił, aby udowodnić "prawdę", która według słów prezesa jest przecież oczywista?
Październik 2015 r.
Kończąca kadencję PO zarządziła zakończenie działalności rządowego zespołu Macieja Laska zajmującego się od 2013 r. wyjaśnianiem opinii publicznej przyczyn katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Lasek przewidywał także zakończenie prac prokuratury.
Niedługo później Beata Szydło stwierdziła, że państwo nie zrobiło nic, aby wyjaśnić katastrofę. Zignorowała w ten sposób pracę 70 prokuratorów, 685 domów akt, przesłuchanie 1250 świadków, 16 ekspertyz, 9 ekshumacji i 36 wniosków o międzynarodową pomoc prawną, a także wydanie na tę sprawę ponad 7 mln zł.
Listopad 2015 r.
Odbyła się IV Konferencja Smoleńska z udziałem międzynarodowych naukowców i rodzin ofiar. W odczytanym liście prezydent Andrzej Duda stwierdził, że raporty MAK i Komisji Millera to tylko hipotezy, a prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy nie zostały zakończone. Kilku referentów przekonywało także, że do katastrofy nie mogło dojść bez udziału czynników zewnętrznych. Małgorzata Wasserman powiedziała, że śledztwo wymaga wznowienia.
Przedstawiciele PiS informowali o zasięgnięciu opinii u zagranicznych specjalistów od medycyny sądowej i ekspertów lotniczych. Pierwszym krokiem w nowych badaniach miały być kwestie ustanawiania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, powoływanej przez MON.
Jarosław Kaczyński zmienił narrację i zapewnił, że brak wraku w Polsce nie stoi na przeszkodzie w prowadzeniu śledztwa.
Grudzień 2015 r.
Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowało, że miesięcznice smoleńskie będą odbywały się z asystą honorową wojska.
Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że oczekuje na 18 spośród 87 opinii medycznych na temat ofiar.
Styczeń 2016 r.
Poinformowano o powołaniu nowej komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Wśród członków wymieniono m.in. dra Wiesława Biniendę (autora tezy o tym, że skrzydło nie mogło odpaść po kontakcie z brzozą) i Grzegorza Szuladzińskiego (twierdzi, że przyczyną katastrofy była eksplozja), prof. Kazimierza Nowaczyka (twierdzi, że dane z czarnych skrzynek były modyfikowane).
Polscy prokuratorzy postanowili przedstawić Rosji wniosek o przesłuchanie 25 patomorfologów, ponieważ ci mieli przedstawić nieprawdziwą dokumentację medyczną na temat zwłok ofiar.
Luty 2016 r.
Upłyną ostateczny termin na stawienie się rosyjskich kontrolerów jako podejrzanych w śledztwie. Rosjanie powołali się na artykuł Europejskiej Konwencji o Pomocy Prawnej ws. Karnych, która pozwala odmówić wykonania wniosku o pomoc prawną, gdy taki wniosek zagraża suwerenności, bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu kraju.
Pojawiły się doniesienia o ogólnokrajowej akcji policji, podczas której w archiwach poszukiwano dokumentów dot. katastrofy.
Marzec 2016 r.
Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz stwierdził, że katastrofa smoleńska była aktem terroryzmu. Pośrednio odpowiedzialnością za to obarczył rząd Putina, który miał zapowiadać wcześniej likwidację ładu europejskiego.
Kwiecień 2016 r.
Macierewicz zapowiedział kary za Smoleńsk. - Będziemy pamiętali o tym, kto był sprawiedliwy, i będziemy pamiętali o tym, kto nie był sprawiedliwy. Sprawiedliwi zostaną nagrodzeni, pozostali zostaną ukazani - mówił w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Maj 2016 r.
Dr Wacław Berczyński zapowiedział zbudowanie modelu Tu-154M w mniejszej skali i poddanie go badaniom w tunelu aerodynamicznym. Wszystko ze względu na brak oryginalnego wraku. Binienda zapewniał, że NASA jest gotowa do przeprowadzenia badań. Przedstawiciele agencji zaprzeczyli informacji.
– Poznanie prawdy o katastrofie smoleńskiej, to będzie wielkie zwycięstwo dla naszego narodu, zwycięstwo odzyskanej godności – powiedział Jarosław Kaczyński i zapowiedział budowę pomników.
MSWiA zapowiedziało przedłużenie prac nad raportem BOR ws. katastrofy do sierpnia. Dokument dotyczy oceny zabezpieczenia wizyty prezydenta w Katyniu. Przełożono także spotkanie prokuratorów z rodzinami ofiar.
Czerwiec 2016 r.
Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz zapowiedziała kary dla obecnej opozycji, jak tylko prawda o katastrofie zostanie ujawniona.
Prokuratura zapowiedziała ekshumacje ciał wszystkich ofiar katastrofy i przeprowadzenie sekcji. Materiał miałby pomóc w zrekonstruowaniu przebiegu tragedii. Śledczy zapowiedzieli badanie wątku zamachu, bo ich zdaniem zbyt wcześnie zaniechano szukania dowodów w tej sprawie.
Zakończył się proces generała Bielawnego. Sąd stwierdził, że dopuszczono się zaniedbań przy ochronie prezydenta. Podkreślono, że BOR nie ponosi odpowiedzialności za katastrofę. Jarosław Kaczyński komentując sprawę wyznał, że ma nadzieję na kolejne wyroki.
Prezes PiS stwierdził także, że „w sensie moralnym” Donald Tusk odpowiada za katastrofę. To ze względu na ignorowanie tajemniczych wypadków i działanie na szkodę państwa.
Antoni Macierewicz zarządził odczytywanie tzw. apelu smoleńskiego na wszystkich ceremoniach z udziałem wojska.
Lipiec 2016 r.
Podczas szczytu NATO w Warszawie MON postanowiło rozstawić wystawę poświęconą katastrofie.
Szefowa MEN Anna Zalewska zadeklarowała chęć włączenia nauczania na temat katastrofy do programu, pod warunkiem, że nie będzie manipulacji z żadnej ze stron.
Spór wywołało włączenie apelu smoleńskiego do obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.
Sierpień 2016 r.
PiS zapowiedział na jesień odtajnienie dokumentów ws. Smoleńska oraz śledztwa dotyczące polityków PO.
Sprawa Smoleńska miała być ważnym elementem rozmowy Antoniego Macierewicza z papieżem Franciszkiem. Szef MSW Witold Waszczykowski wyjaśnił, że rząd zdecydował aby podnosić ten temat we wszystkich rozmowach z partnerami zagranicznymi.
Wrzesień 2016 r.
Do kin wszedł film „Smoleńsk” Antoniego Krauze, przedstawiający po części fikcyjną wersję wydarzeń. – jest film, który po prostu mówi prawdę. Mówi prawdę poprzez zręczną intrygę fabularną, ale przede wszystkim mówi prawdę o Smoleńsku. I to jest coś niesłychanie ważnego – ocenił Jarosław Kaczyński.
Odbyło się spotkanie Komisji Macierewicza z rodzinami ofiar. Przedstawiono m.in. plan ponownego przebadania terenu katastrofy. Pojawił się także pomysł kupienia nowego tupolewa w Czechach i eksperymentalnego „zderzenia go z brzozą”. Ostatecznie z niego zrezygnowano.
Znów podnoszono kwestię ekshumacji zwłok, oraz... samego tupolewa.
Niemal rok po przejęciu władzy przez PiS odbyła się konferencja komisji Macierewicza. Zamiast prawdziwej konferencji tak naprawdę doszło do odczytu przed dziennikarzami, którym nie pozwolono na zadawanie pytań. Członkowie podkomisji przygotowali prezentację z kompilacją teorii spiskowych, które już dawno zostały zdementowane przez Komisję Laska
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
