
Oglądam "Wiadomości" codziennie. Ale nie z tego powodu, co normalny widz, który po wymianie dziennikarzy z obiektywnych na proPiSowskich, robi to dla tzw. beki. Śledzę "Wiadomości" dlatego, że zawsze potrafią zadziwić mnie skalą manipulacji i swoim zaangażowaniem w robienie dobrze partii rządzącej. Tym razem jednak zaskoczyli mnie jeszcze bardziej - do udowodnienia swojej tezy wykorzystali reportaż wideo... z naTemat.pl.
"Wiadomości" doceniły naszą redakcję. Nie ma co się dziwić, w końcu i my poświęcamy im niemało uwagi (dowody tutaj). Reporter "Wiadomości" Jarosław Olechowski postanowił wykorzystać fragment mojego reportażu aby udowodnić, że zwykli ludzie są już zmęczeni sprawą Trybunału Konstytucyjnego. Podkreślił oczywiście, że nasz portal należy do Tomasza Lisa.
Materiał "Wiadomości" można obejrzeć w tym miejscu, a poniżej całość naszego materiału, który zdaniem niektórych, jest "promocją Prawa i Sprawiedliwości", a dla innych próbą zdyskredytowania tej partii i jej wyborców:
Co ciekawe, zgadzam się z redaktorem Olechowskim. Polacy są od dawna zmęczeni paraliżem Trybunału Konstytucyjnego. I to nie tylko ci, którzy na co dzień żyją innymi, często egzystencjalnymi problemami, jak niektórzy mieszkańcy Kulesz Kościelnych. Ale nie oznacza to, że problem jest mniej ważny, niż kilka miesięcy temu! I nie pomoże mówienie, że ten konflikt się znudził. Nie pomoże też lekceważenie Komisji Weneckiej przez polski rząd.
To nie pierwszy raz, kiedy media przychylne nowej władzy komentują nasz materiał. Wcześniej zrobił to serwis niezależna.pl. W artykule pt. "Mieli uderzyć w rząd, wyszła... pochwała dobrej zmiany" napisali, że "filmik miał zdyskredytować rząd i wyborców… wyszło odwrotnie".
Ciekawe były komentarze pod artykułem...
Skąd tak duże zainteresowanie prawicowych mediów naszym materiałem?
Odpowiedź jest niezwykle prosta. Cytując redaktor Ewę Bugałę z "Wiadomości", każdy, kto rozumie język polski i obejrzy materiał z Kulesz Kościelnych bez prawicowego zadęcia, zobaczy, że to materiał obiektywny. Jego wymowa ani nie chwali, ani nie krytykuje partii rządzącej. Jest jedynie bardziej lub mniej wiernym odzwierciedleniem tego, jak na sprawy polityczne w naszym kraju patrzą mieszkańcy małej miejscowości. Takiej, w której Prawo i Sprawiedliwość miało bardzo duże poparcie, a nie "Warszawki".
Dziennikarze "Wiadomości" i niezależna.pl nie są jednak w stanie zrozumieć, że materiał dziennikarski można wykonać bez przyjętej tezy. Gdybyśmy tylko chcieli dokonać manipulacji, bez problemu byśmy to zrobili (codziennie pokazujecie, jak to się robi), wybierając takie, a nie inne fragmenty wypowiedzi czy ujęcia. To naprawdę nie problem, ale nie o to chodzi w dziennikarstwie. Jadąc do Kulesz mieliśmy przygotowane pytania, a nie odpowiedzi.
Co zdaniem prawicowych dziennikarzy oznacza obiektywny materiał? Nic innego, jak... porażkę. Widocznie, z ich punktu widzenia, po prostu nie udało nam się skutecznie przekłamać i ukazać rzeczywistości tak, aby dopiec PiS-owi.
Oczywiście mogę się mylić i na siłę doszukuję się złej woli redaktora. Może więc, jak już zaczną robić czystki w rzetelnych mediach, pójdę do "Wiadomości"?
