Damięcki staje w obronie kultury przed PiS. "Jedynym 'cenzorem' jest , był i będzie widz - ostatnia instancja"
Damięcki staje w obronie kultury przed PiS. "Jedynym 'cenzorem' jest , był i będzie widz - ostatnia instancja" Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

– Nie dla "ministerstwa cenzury" , Nie dla "ministra cenzora". Nie dla wskazywania nam słusznej drogi  – pisze na Facebooku oburzony Mateusz Damięcki. Aktor dołączył do grona artystów, którzy nie zgadzają się z rządową ingerencję w sferę kultury.

REKLAMA

Kilka miesięcy temu Damięcki zabrał krytyczny głos pod adresem Platformy Obywatelskiej, która jego zdaniem, nie potrafiła się reklamować. – Chociaż PiS lubi przedstawiać Platformę jako mistrzów PR-u, w rzeczywistości partia od lat ma problem z komunikacją z wyborcami. Ratował ją Tusk, który brał na siebie ciężar kolejnych kampanii, wsiadał w tuskobus i przekonywał ludzi do głosowania na PO. Bez niego Platforma sprawia wrażenie partii niemej – pisał aktor.

Tym razem Mateusz Damięcki zwraca się nie do PO, a do partii rządzącej. Aktor zauważa, że kultura to sprawa delikatna, a żeby się nią opiekować trzeba słuchać tych, którzy ją tworzą. "A nie tylko wypełniać założony plan działania, polityczny plan".

W kulturze jest miejsce dla każdej sztuki, nawet niezrozumiałej dla władców, ale za to nie ma miejsca dla cenzury. Jedynym "cenzorem" jest , był i będzie widz - ostatnia instancja. Koniec kropka. Nie dla "ministerstwa cenzury" , Nie dla "ministra cenzora". Nie dla wskazywania nam słusznej drogi - Alei Kultury ze Świątynią Opatrzności Bożej wzniesioną na gruzach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Z przyjemnością pójdę taką Aleją , gdzie i na mszę wysłuchać Ewangelii będzie można wejść do kościoła , ale i na "Dziady" i "Śmierć i dziewczyna" do teatru. Teatru stojącego tuż obok kościoła. Ale za Kościół w Teatrze dziękuję!

Mateusz Damięcki

Aktor

– Kultura powinna służyć wszystkim ludziom, a nie tylko tym z ław poselskich i senatorskich – komentowali internauci.

Przypomnijmy, że PiS dba o rozwój polskiej kultury.... Fundacja "Stocznia", w której radzie zasiada żona Piotra Glińskiego, dostała od jego resortu 50 tysięcy złotych. Fundacja złożyła dwa wnioski o dofinansowanie 30 listopada, a więc dwa tygodnie po objęciu przez polityka Prawa i Sprawiedliwości urzędu.

Fundacja przekonuje, że żona Piotra Glińskiego nie uczestniczy w bieżących pracach, a ministerstwo kultury już wcześniej dofinansowywało projekty "Stoczni".