
– Nie dla "ministerstwa cenzury" , Nie dla "ministra cenzora". Nie dla wskazywania nam słusznej drogi – pisze na Facebooku oburzony Mateusz Damięcki. Aktor dołączył do grona artystów, którzy nie zgadzają się z rządową ingerencję w sferę kultury.
Kilka miesięcy temu Damięcki zabrał krytyczny głos pod adresem Platformy Obywatelskiej, która jego zdaniem, nie potrafiła się reklamować. – Chociaż PiS lubi przedstawiać Platformę jako mistrzów PR-u, w rzeczywistości partia od lat ma problem z komunikacją z wyborcami. Ratował ją Tusk, który brał na siebie ciężar kolejnych kampanii, wsiadał w tuskobus i przekonywał ludzi do głosowania na PO. Bez niego Platforma sprawia wrażenie partii niemej – pisał aktor.
Tym razem Mateusz Damięcki zwraca się nie do PO, a do partii rządzącej. Aktor zauważa, że kultura to sprawa delikatna, a żeby się nią opiekować trzeba słuchać tych, którzy ją tworzą. "A nie tylko wypełniać założony plan działania, polityczny plan".
Mateusz Damięcki
Aktor
– Kultura powinna służyć wszystkim ludziom, a nie tylko tym z ław poselskich i senatorskich – komentowali internauci.
Przypomnijmy, że PiS dba o rozwój polskiej kultury.... Fundacja "Stocznia", w której radzie zasiada żona Piotra Glińskiego, dostała od jego resortu 50 tysięcy złotych. Fundacja złożyła dwa wnioski o dofinansowanie 30 listopada, a więc dwa tygodnie po objęciu przez polityka Prawa i Sprawiedliwości urzędu.
Fundacja przekonuje, że żona Piotra Glińskiego nie uczestniczy w bieżących pracach, a ministerstwo kultury już wcześniej dofinansowywało projekty "Stoczni".
