Zdaniem prof. Kika tąpnięcie w sondażach popularności rządu to konsekwencja tego, że PiS zajął się projektem, który ograniczyłby dostęp kobiet do legalnej aborcji.
Zdaniem prof. Kika tąpnięcie w sondażach popularności rządu to konsekwencja tego, że PiS zajął się projektem, który ograniczyłby dostęp kobiet do legalnej aborcji. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

47 proc., czyli prawie połowa Polaków, źle ocenia rząd Beaty Szydło. Prof. Kik nie ma wątpliwości - to efekt Czarnego Protestu przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej.

REKLAMA
Badanie na zlecenie "Super Expressu" przeprowadził Pollster na próbie 1083 dorosłych Polaków w dniach 10 i 11 października, a więc tydzień po Ogólnopolskim Strajku Kobiet. Rząd PiS dobrze ocenił co czwarty badany (25 proc.), natomiast więcej niż co czwarty nie miał w tej sprawie zdania (28 proc.).
Zdaniem prof. Kazimierza Kika, politologa, rząd PiS płaci popularnością za protesty społeczne przeciwko ograniczeniu dostępu kobiet do legalnej aborcji. Projekt, przygotowany przez organizację Ordo Iuris, został skierowany do dalszych prac w Sejmie m.in. głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości.
W ciągu kilkudziesięciu godzin po Czarnym Proteście, w którym wzięło udział ponad 100 tys. osób w całej Polsce, PiS błyskawicznie wyrzucił projekt ograniczenia prawa do aborcji do kosza.
W ramach komentarza partia zamieściła w mediach społecznościowych komunikat, że nie zgadza się na to, by opozycja "wyprowadzała" kobiety na ulice. Po kilku godzinach zmasowanej krytyki PiS usunął ten komunikat. Jednocześnie na pytanie, czy w tej kadencji PiS zaostrzy prawo dotyczące aborcji, rzecznika PiS odpowiedziała, że dziś partia nad tym pracuje.
źródło: SE.pl