
Gwiazdor TVN-u jeszcze nigdy nie był tak krytykowany. Zarówno przez swoich arcywrogów, jak i najwytrwalszych fanów swojego show. Kuba beztrosko kpi sobie z absurdów tego świata w wywiadzie dla "Playboya”, a Małgorzata Rozenek już zapowiedziała "proces roku”. Ale pięć, o ile nie więcej, śmiertelnych grzechów Wojewódzkiego wobec show-biznesu raczej nie pociągnie go na dno. Trucizna w małych dawkach bywa wszak lekarstwem.
GRZECH PIERWSZY - SŁYNNY ŚLUB, KTÓREGO NIE BYŁO
Pamiętacie kampanię reklamową Heyah sprzed kilku lat z czerwonymi łapkami, które tajemniczo oblepiały całe miasto? Agencja reklamowa dostała za nie wiele nagród i jeszcze dziś niektórzy wspominają, jak świetny marketingowo był to pomysł. Reklama z Kubą Wojewódzkim i jego życiową partnerką Renatą Kaczoruk wywołała emocje, delikatnie mówiąc, przeciwne. Ale jej efekt był taki sam - została zauważona przez wszystkich.
— Ten performens wynikał z mojej namiętnej potrzeby performensu. Z nudy polskiego szołbiznesu, który zmienił się w wielką rozplotkowaną wieś — komentuje Wojewódzki w rozmowie z "Playboyem”. Prezenter miał wyraźnie perwersyjną przyjemność z nabierania czytelników portali plotkarskich.
Kuba Wojewódzki
Trudno powiedzieć czy pieniądze, które zarobiła para, rekompensują jej popełnione wizerunkowe harakiri. Okazało się bowiem, że Polacy nie są ani tak nowocześni, ani wyluzowani, by kpić sobie z małżeństwa. Wielu wielbicieli dziennikarza poczuło się oszukanych - chyba przede wszystkim dlatego, że przypomniano im, że obecnie każdą wiadomość można sfabrykować, ładnie opakować i sprzedać. A podobnych manipulacji nie lubi nikt.
GRZECH DRUGI - PUBLICZNE PRANIE BRUDÓW
Z publicznego wyciągania grzechów gwiazd i gwiazdeczek nigdy nic dobrego nie wyszło ani dla atakowanych, ani dla atakujących. Wojewódzki, który w świecie show-biznesu jest już co najmniej mamutem, powinien o tym wiedzieć. Tym bardziej dziwią niektóre jego wypowiedzi na temat "kolegów" z tej samej branży.

Bo choć to piękne i szlachetne, że broni swojej budzącej kontrowersje wybranki serca, która w programie "Azja Express” ma pewne problemy z Małgorzatą Rozenek i Radosławem Majdanem, to sposób w jaki Wojewódzki to czyni podoba się mniej. Dużo mniej. Niezależnie od tego, komu się kibicuje, kogo się nie lubi i czy w ogóle śledzi się azjatyckie perypetie polskich celebrytów.
KUBA WOJEWÓDZKI
Słowa Wojewódzkiego u części fanów wywołały konsternację. Innym się spodobały.
GRZECH TRZECI - BOGATY, NA PEWNO ZŁODZIEJ
To, że Wojewódzki chwali się luksusowymi samochodami, uwiera niejednemu. Na dodatek zamiast empatycznie chować je w garażu, bezczelnie "wozi się nimi po mieście”. Nie byłoby to tak gęsto komentowane, gdyby nie to, że celebryta również na tym polu nie stroni od prowokowania innych. W efekcie o swoich pieniądzach mówi chętnie.

— Nadmiar luksusu u innych blokuje naszą szczęśliwość. Proste pojęcie zazdrości prowadzi czasem do działań destrukcyjnych. A najłatwiej jest dokonać destrukcji kogoś z bardziej błyszczącym lakierem. Moje tak zwane pożyczone samochody to rodzaj terapii dla nieudaczników. Balsam na ich smutek związany z tym, że mają brzydkie auta i brzydkie koleżanki — stwierdza Wojewódzki.
GRZECH CZWARTY - PRAWIE GEJ
Kuba Wojewódzki nie jest gejem. Powinien być to koniec tematu, ale nie w przypadku Kuby. Udawany pociąg do mniej pięknej płci wkurza licznych przede wszystkim dlatego, że to następny żart, jaki wymyślił dziennikarz na potrzeby swojego show, ciesząc się wywołaną przez siebie dezinformacją. Może chciał odczarować wizerunek homoseksualistów w Polsce... a może zależało mu po prostu na zwiększeniu oglądalności.
GRZECH PIĄTY - KOMERCJA, KOMERCJA
Prócz pamiętnego "Idola" oraz własnego show, Wojewódzkiego można było zobaczyć w programach, które nawet nie udają czegoś więcej niż masowej rozrywki niezbyt wysokich lotów. "Mam Talent", "X Factor", "Mali giganci"... Komercja komercję pogadania, żart już nie ten, co kiedyś, ale, jak mówi piosenka, "show must go on".
Tymczasem "Idol", na którym celebryta wypłynął na szerokie wody show-biznesu, prawdopodobnie zostanie wznowiony. Pracującego dla konkurencyjnej stacji Wojewódzkiego jednak tam nie zobaczymy. Ale gwiazdor nie boi się o przyszłość. On już osiągnął sukces. — Przepraszam za to co powiem, ale niespecjalnie muszę już ciężko pracować, żeby przyjemnie żyć. Już dziś cztery dni w tygodniu spędzamy w mieszkaniu nad morzem — przyznaje.
I choć do zarzucenia ma się mu niejedno, a sam zainteresowany celowo podkręca atmosferę wokół własnej osoby, to marka "Kuba Wojewódzki" po prostu się sprzedaje. A skandale i skandaliki jej służą - taki urok branży rozrywkowej.
Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl
