
Prezes PZPN odpowiada na zarzuty Jakuba Błaszczykowskiego. "Wie pani, co ja myślę, że niech się wezmą za granie. (…) Jak chciał, żeby jego żona siedziała w loży, mógł sobie tę lożę wykupić" - powiedział Lato dziennikarce RMF FM. Dodał też, że "jak się przegrywa, trzeba mieć klasę".
REKLAMA
Na gorąco po meczu kapitan naszej reprezentacji zarzucił, że na kadrowiczów negatywnie wpływały kłopoty z biletami dla rodzin piłkarzy. - To odbierało koncentrację na boisku. I najlepsze jest to, że tak było przed każdym meczem - skarżył się Kuba Błaszczykowski. Ocenił też, że wszelkie ustalenia z Latą "nie trzymały się później kupy".
Na zarzuty piłkarza odpowiedział wywołany do tablicy prezes Lato. Odrzuca on zarzuty Błaszczykowskiego i twierdzi, że piłkarze otrzymywali tyle biletów, ile mogli. - To nie jest mecz Polska - Andora, gdzie jeśli chciałaby reprezentacja, to mogą mieć wszystkie VIP-owskie bilety. Ja tych VIP-owskich biletów mam raptem 40 sztuk. Powiem tak, jak się przegrywa - nie mam pretensji do Kuby - to trzeba mieć nieraz klasę i popatrzeć najpierw na siebie, bo mieli wszystko - przekonuje Grzegorz Lato.
Według szefa związku, obecna reprezentacja miała najlepsze warunki ze wszystkich dotychczasowych drużyn. Lato ocenia też, że piłkarze nie powinni narzekać na warunki finansowe, bo związek przekazuje im do podziału 50 procent tego, co otrzyma od UEFA. Tak więc za dwa remisy reprezentanci dostaną do podziału 500 tysięcy euro.
Grzegorz Lato przypomina jednak, że dla nas Euro jeszcze się nie kończy - nadal jesteśmy gospodarzami i powinniśmy kibicować drużynom, które nadal grają. Już teraz dziękuje im za "wspaniałą oprawę, wspaniałą zabawę i atmosferę". Zapewnia, że nie ma pretensji do piłkarzy za wczorajszy wynik. - Byłem w szatni wczoraj wieczorem. Podziękowałem chłopakom, wszystkim łącznie z trenerem. Taki jest sport - ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać. Piłka jest nieobliczalna - podkreślił Grzegorz Lato.
Zobacz też: Przykry los Franciszka Smudy: "Jednego dnia jesteś bohaterem, drugiego traktują cię jak g..."
Przełożony trenera Smudy nie chce się wypowiadać na temat jego przyszłego losu. - Na pewno siądziemy, będziemy rozmawiali. Na dzień dzisiejszy nawet nie rozmyślałem nad wyciągnięciem nawet personalnych zmian. Musimy z nim siąść i przeanalizować spokojnie grupę i podejmiemy wspólnie jakieś tam decyzje, jeśli chodzi o pewne sprawy - deklaruje w RMF FM Grzegorz Lato.
