
"Natalia Przybysz jest aborterką, ostatnio promującą swoją płytę wykorzystując do tego historię zamordowania przez nią jej trzeciego dziecka". Takie zdanie pada w uzasadnieniu wniosku o odwołanie koncertu piosenkarki w Nadarzynie. Grupa mieszkańców przygotowała w tej sprawie petycję i zbiera podpisy. Ma ich już ponad sto.
Ponad tydzień temu ukazał się wywiad, w którym Natalia Przybysz opowiada o aborcji, której dokonała w klinice na Słowacji. O powodach usunięcia ciąży mówi, że "nie chciała szukać większego mieszkania", bo "60 metrów kwadratowych ze wszystkimi książkami i zabawkami dzieci jest trochę ciasne". O tym co czuła po zabiegu, mówi, że "wielką ulgę. (...) Pięć minut - i masz z powrotem swoje życie".
Od razu po udzieleniu tego wywiadu na piosenkarkę posypały się gromy. Wiele osób, w tym także zwolennicy liberalizacji prawa aborcyjnego, nie uznało, że 60-metrowe mieszkanie to wystarczający powód, by usunąć ciążę. Wiele też wypomniało jej udział w akcji "Adoptuj pszczołę", czy słowa współczucia wobec "płaczących krów, którym odbiera się cielątko".
Ale na dyskusji w internecie się nie kończy. Z doniesień portalu zachodniemazowsze.info wynika, że po tym wywiadzie Przybysz może mieć kłopot także z koncertowaniem. 19 listopada artystka ma wystąpić w Nadarzynie, w tamtejszym Ośrodku Kultury. Odwołania tego koncertu żąda grupa mieszkańców. Jeden z nich napisał petycję do wójta Nadarzyna i rozpoczął zbiórkę podpisów. Chce ich zebrać 200, ma już ponad 100.

We wniosku do wójta Nadarzyna mowa jest o tym, że osoba taka, jak Natalia Przybysz nie jest godna tego, aby wystąpić w Nadarzyńskim Ośrodku Kultury.
Petycja do wójta gminy Nadarzyn
Co na to Ośrodek Kultury? Na razie nie wiadomo. Koncert nie został odwołany, sprzedaż biletów jeszcze nie ruszyła.

Sama Natalia Przybysz jeszcze w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" przyznawała, że obawia się konsekwencji swojego wyznania. – Boję się, że już na zawsze będę rozszyfrowana z tą moją piosenką i wyjdę z tej tzw. strefy komfortu, w której jestem sobie taka apolityczna i po prostu śpiewam sobie, a piosenkę mą niesie wiatr – mówiła piosenkarka. I rzeczywiście, do strefy komfortu nie będzie jej już łatwo wrócić.
źródło: zachodniemazowsze.info
