26-letnia Adrianna z ONR mówi, dlaczego idzie na Marsz Niepodległości. "Polska dla Polaków to nie jest rasizm"

Jak co roku idzie na Marsz Niepodległości. Kobiet w ONR jest coraz więcej. Nie tylko po to, by "ocieplić wizerunek"
Jak co roku idzie na Marsz Niepodległości. Kobiet w ONR jest coraz więcej. Nie tylko po to, by "ocieplić wizerunek" Fot. Facebook Adrianny Gąsiorek
Adrianna Gąsiorek mieszka w Bielsku-Białej. Żadnych burd i ekscesów na Marszu Niepodległości się nie boi, bo do Warszawy 11 listopada przyjeżdża od kilku lat. Przyznaje, że czasem fruwają kostki brukowe, ale zapewnia, że uczestnicy Marszu nie rzucają. Zarzuty o faszyzm w ONR nazywa śmiesznymi, zapewnia, że "Polska dla Polaków" nie jest hasłem rasistowskim i tłumaczy, dlaczego narodowcom nie po drodze z PiS-em.


To jest Polska, jesteśmy stąd,
Urodzeni tutaj, kochamy nasz dom,
Świętujemy niepodległość, odrzucamy obce władze,
11 listopada pokażemy to razem!


Kobiet w ONR jest coraz więcej. Wiele z nich działa jednocześnie w Narodowej Organizacji Kobiet, która powstała z dawnej sekcji kobiecej w Ruchu Narodowym. Adrianna Gąsiorek zasiada w zarządzie NOK, jest jednocześnie koordynatorem Brygady Górnośląskiej Obozu Narodowo-Radykalnego oraz redaktorem naczelnym portalu informacyjnego ONR kierunki.info.pl. Pnie się po szczeblach kariery i w rozmowie z naTemat przyznaje, że takich kobiet w środowisku narodowców jest więcej. – Gdy ja dołączałam do ONR. to rzeczywiście byłam wyjątkiem. Dziś te proporcje się zmieniają. Na pewno dziewczyn jest mniej niż mężczyzn, ale to już nie są aż tak duże różnice – stwierdza.


Zapewnia przy tym, że kobiety pełnią w Organizacji równie ważną rolę, jak mężczyźni. – W ONR tradycyjny podział płciowy nie istnieje. Nie ma tak, że do pewnych ważniejszych zadań wyznaczani są tylko mężczyźni. Jest wiele dziewczyn, które bardzo wysoko zaszły w ONR. Absolutnie nie czuję, aby kobiety były tu tylko po to, aby ocieplić wizerunek Organizacji – tłumaczy aktywistka. Zapowiada, że 11 listopada na ulicach Warszawy pojawi się wiele pań.

Adrianna Gąsiorek
Obóz Narodowo-Radykalny

Oczywiście, że jadę na Marsz Niepodległości. Jeżdżę od pięciu lat, więc i tym razem będę. Za pierwszym razem byłam, gdy jeszcze nie działałam w ONR. Dopiero później wysłałam ankietę do Organizacji. Teraz już zawsze załatwiamy autokary i jedziemy z Bielska-Białej do Warszawy większą grupą. W tym roku będą to dwa - trzy autokary.

W Polsce władza antypolska jest i media są antypolskie,
Robią z nas faszystów na łamach Wyborczej,
Już dość tych oszczerstw! To walka o Polskę.


Dziewczyny z ONR nie boją się żadnych zamieszek na Marszu. Nie, nie dlatego, że obok idą twardzi faceci, którzy w razie czego je obronią. Po prostu, zdaniem Adrianny Gąsiorek informacje o zamieszkach są przesadzone i na pewno nie biorą w nich udziału uczestnicy Marszu. – Obserwuję Marsz Niepodległości od środka, bo w nim uczestniczę od lat i nie czuję się tam niebezpiecznie. Wiem, że inaczej na to patrzą ci, którzy znają Marsz tylko z przekazów medialnych, ale one są zakłamane. Do tych osób trafiają obrazki nakręcone gdzieś w bocznych ulicach, gdzie faktycznie latały kostki brukowe. Ale to byli ludzie, którzy wyszli z kolumny, więc nie byli to uczestnicy Marszu – przekonuje działaczka ONR, choć nawet relacje w Telewizji Republika dowodziły, że nie zawsze ta kolumna maszeruje spokojnie.
A mężczyźni w ONR? Pani Adrianna zapewnia, że sami łysi i umięśnieni to stereotyp. – Są różne osoby. Jest w ONR sekcja naukowa i działa tam wielu mężczyzn. Są zarówno intelektualiści, jak i pracownicy fizyczni. Można znaleźć i wrażliwych, i twardzieli – przekonuje.


Ona sama ma 26 lat, studiowała polonistykę i bibliotekoznawstwo, a teraz pracuje w instytucji kulturalnej. Przyznaje, że większość ludzi w ONR to zazwyczaj osoby około 20-letnie: rocznik 90', trochę wcześniejszy lub trochę późniejszy. One wzrastały już w Polsce po upadku komunizmu, w czasie przemian. Nie wszyscy byli beneficjentami tych zmian. W swoich materiałach ONR często podkreśla, jak rzekomo zgubny dla Polski był Okrągły Stół i jak Polska została w ostatnich latach wyprzedana. – Jesteśmy pokoleniem kłamstwa, pogardy i manipulacji – tymi słowami zaczyna się zamieszony na YouTube film zachęcający do wstąpienia w szeregi Obozu.
No i oczywiście w filmie pada hasło "Polska dla Polaków". Gąsiorek zapewnia jednak, że hasło to nie ma w sobie nic rasistowskiego. – To jest takie skrótowe hasło. Tu nie chodzi o żadną nienawiść wobec innych narodów. Za nim kryje się taka myśl, że każdy naród powinien być gospodarzem w swoim kraju. Jeśli my jedziemy gdzieś do innego państwa, to powinniśmy się dostosować do kultury i zwyczajów tego państwa. I podobnie powinno być z przyjeżdżającymi do Polski – tłumaczy. Przekonuje przy tym, że hasło "Polska dla Polaków" nie może być usprawiedliwieniem dla ataków na obcokrajowców przyjeżdżających do Polski.

A zarzuty o faszyzm działaczy ONR? – To jest śmieszne. Wielu narodowców walczyło i z jednym, i z drugim okupantem. Ginęli i w obozach koncentracyjnych, i na Syberii, czy w Katyniu. Nie wiem, co takiego robimy, aby porównywać nas do faszystów – dziwi się Adrianna Gąsiorek. Nie rozumie też, dlaczego z Facebooka na pewien czas zniknęły strony Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, czy ONR. Jej zdaniem na tych profilach nie było żadnych rasistowskich treści. No, może w komentarzach, ale trudno zapanować nad wszystkimi komentarzami na stronie.
Adrianna Gąsiorek
Obóz Narodowo-Radykalny

Ja sama miałam zablokowane na tydzień dodawanie postów i pisanie wiadomości. Za co? Za udostępnienie zdjęcia bluzy z godłem Polski. Ktoś to zgłosił i dostałam informację, że naruszyłam politykę i standardy społeczności Facebooka. Czyżby godło naruszało te standardy? Wiem też, że blokowane są profile za zamieszczenie choćby hasła "Bóg, Honor i Rodzina" i nie potrafię tego zrozumieć.

Dziś dla uczestników Marszu Niepodległości Facebook stał się chyba wrogiem numer jeden, a w obronę wzięła ich nawet minister cyfryzacji. Wcześniej przez lata głównym wrogiem był rząd PO-PSL oraz media.

To podstęp! Chcą zrobić z patriotów czarne owce,
I pokazać w TVN-ie, że tożsamość to problem


Teraz relacje ONR z władzą są lepsze. Ale to nie oznacza, że PiS wkradł się w łaski narodowców. – Za rządów PO policja przed Marszem robiła naloty i przeszukiwała nam mieszkania. Moi koledzy co chwilę mieli problemy – wspomina Adrianna Gąsiorek i przyznaje, że sytuacja zmieniła się już rok temu. Wtedy za organizację Marszu narodowcy zabierali się tuż przed wyborami, a 11 listopada było tuż po wygranej PiS. – Nie było żadnych działań prowokacyjnych. Policja stała z boku, nie zaczepiała nikogo, co się w poprzednich latach zdarzało. No i my też wobec tego szliśmy spokojnie. Wszystko się udało i to był najspokojniejszy Marsz, na którym byłam – mówi działaczka ONR.

Adrianna Gąsiorek zapewnia jednak, że Obóz nie sympatyzuje z żadną partią polityczną. – Dla nas PiS niewiele się różni od innych partii. Zresztą udowodnili to niedawno. Obiecali środowiskom Pro-Life, które zbierały podpisy pod ustawą o zakazie aborcji, że prawo zmienią. A co zrobili? W ostatniej chwili wycofali projekt z Sejmu. Podobnie teraz jest w sprawie CETA: PiS, PO i PSL, czy prawica, czy lewica wszyscy się w tej kwestii dogadali. A środowiska narodowe są zdecydowanie przeciwko tej umowie handlowej – podkreśla.

Działacze ONR zauważają jednak pewną istotną dla nich zmianę. – Fakt, PiS bazuje na patriotycznych treściach i to jest plus – przyznaje aktywistka z Bielska-Białej. Ale nie budzi to jej zaufania do rządzących.
Adrianna Gąsiorek
Obóz Narodowo-Radykalny

Często mam wrażenie, że ich intencje nie są czyste, że chodzi im tylko o to, żeby kupić poparcie środowisk narodowych. A jeśli chcą nas kupić, to co w zamian będą chcieli? Nam do PiS-u jest daleko i ja nie jestem optymistką jeśli chodzi o tzw. dobrą zmianę.

PiS w swojej polityce idzie jednak w taką stronę, że chce, czy nie chce, liczy się ze zdaniem narodowców. Choćby dlatego, że ich szeregi są coraz liczniejsze. Według zapewnień Adrianny Gąsiorek to nie jest tak, że w ONR są sami uczniowie i studenci, a tak było 10 lat temu, gdy Obóz się odradzał. Do Organizacji zgłasza się coraz więcej osób starszych, z doświadczeniem.

Wniosek z tego płynie prosty: czy się to komuś podoba, czy nie Polska obrała kurs na prawo i chyba prędko z niego nie zejdzie. W dorosłość wkroczyło bowiem pokolenie, w którym wiele osób nie chce iść drogą według maksymy "kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie sku...synem, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu głupi".

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl

Wszystkie śródtytuły pochodzą z tekstów piosenek rapera Basti, jednego z ulubionych wykonawców bohaterki artykułu.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...