Lech Wałęsa apeluje do UE, żeby aktywniej włączyła się do obrony demokracji w Polsce.
Lech Wałęsa apeluje do UE, żeby aktywniej włączyła się do obrony demokracji w Polsce. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Polska znajduje się w ślepej uliczce – powiedział dla dziennika "Sueddeutsche Zeitung” i wezwał Unię Europejską do udzielenia pomocy Polsce. Zdaniem byłego prezydenta UE powinna aktywnie wspierać tę część społeczeństwa, której nie podobają się metody rządzenia PiS.

REKLAMA
– Ludzie Kaczyńskiego sięgają po populizm i demagogię. Wprowadzili wiele zła i ktoś ich musi zatrzymać – twierdzi Wałęsa. Zapowiada też, że będzie się starał o to, żeby w Polsce przeprowadzono referendum w sprawie zwołania wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wszystko po to, żeby jak najszybciej odsunąć od władzy Prawo i Sprawiedliwość.
Były prezydent zauważa, że Unia Europejska powinna aktywnie włączyć się w tę walkę. Jak tego dokonać? Na przykład uruchamiając sankcje. Unia ma wiele możliwości wpłynięcia na rząd polski, łącznie z zagrożeniem wyrzucenia nas ze wspólnoty. Zdaniem Wałęsy być może groźba wykluczenia z UE podziałałaby jak zimny prysznic zarówno na rządzących jak i część obywateli.
Na prawicy słowa Wałęsy nie przeszły bez echa. "Wałęsa wzywa ER do udzielenia PL "bratniej pomocy". Targowica też o taką prosiła, skończyło się rozbiorami" – napisał na Twitterze ksiądz Isakowicz-Zaleski. O Targowicy pisze wielu komentujących, zapominając, jak Polska wyglądała pomocy z Zachodu także w czasach komuny. Niestety, prawica nie dostrzega łamania demokracji w Polsce, dla wielu każdy głos przeciwko Kaczyńskiemu to głos zdrajcy.
Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej przyznaje, że z zaniepokojeniem obserwuje rozwój sytuacji w Polsce. Niestety, że w praktyce nie ma możliwości nałożenia na Polskę sankcji. Wymagana do tego jest jednomyślność pozostałych krajów UE, a szanse na to są raczej tylko teoretyczne. Należy się spodziewać, że Węgry nie będą głosować przeciwko rządowi PiS.