
Tego można było się spodziewać. Prezydent Andrzej Duda zabrał w końcu głos w sprawie ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Ale nie powiedział niczego, co byłoby jakimkolwiek zaskoczeniem. Mówi o największej katastrofie powojennej i prosi rodziny o wyrozumiałość.
REKLAMA
– To jest straszny ból – podkreśla prezydent w wywiadzie dla PAP. – Dla mnie osobiście także to było trudne – wspomina Andrzej Duda. Jak prawnik podkreślił jednak, że ma świadomość tego, że przepisy w takich sprawach są nieubłagane – prokuratura w razie wątpliwości ma prawo dokonać ekshumacji.
Jakich wątpliwości? – Zginęła elita polityczna, społeczna, ludzie zaangażowaniu w ważne sprawy Polski – mówi Andrzej Duda i tłumaczy, że trzeba wnikliwie zbadać wszystkie przyczyny katastrofy. Prezydent wyraził też nadzieję, że wszystko odbędzie się w sposób maksymalnie delikatny, etyczny, z poszanowaniem uczuć rodzin ofiar.
A co z uczuciami tych rodzin, które nie zgadzają się na wydobywanie zwłok z grobów? Są nieistotne. Te rodziny muszą wykazać więcej wyrozumiałości dla działań prokuratury, która zdaniem prezydenta robi tylko to, co niezbędne. Jednocześnie zapewnia, że 6 lat temu nie potraktowano zwłok z należytym szacunkiem, ten szacunek ma być okazany dopiero teraz. Czy to uspokoi nerwy Pawła Deresza, Krystyny Łuczak-Surówki i innych rodzin, które od tygodni błagają o to, żeby uszanowano ich bliskich i pozostawiono ich szczątki w spokoju?
Prezydent nie powiedział, na czym ma polegać to szczególne okazywanie szacunku, którego zabrakło poprzednim razem. Tymczasem jak podaje Radio Zet za źródłem zbliżonym do Pałacu Prezydenckiego, nie przewiduje się powtórzenia ceremonii złożenia Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu. Po przeprowadzeniu ekshumacji i zakończeniu badań przez prokuraturę zwłoki pary prezydenckiej wrócą bez wielkiej pompy do krypty na Wawelu.
źródło: PAP
