Sklepy Społem nie dadzą rady nowemu podatkowi handlowemu.
Sklepy Społem nie dadzą rady nowemu podatkowi handlowemu. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Nowy, rzekomo ulepszony, podatek handlowy będzie zabójczy dla polskich sieci handlowych przestrzega Ryszard Jaśkowski, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców „Społem" . – W Społem nie mamy aż takich zysków, aby zaspokoić budżet państwa. Na rynku pozostaną zagraniczne dyskonty, których nazwy nawet nie wypowiem – dodaje.

REKLAMA
Po proteście Komisji Europejskiej i zawieszeniu we wrześniu podboru podatku handlowego posłowie i urzędnicy rządu PiS muszą na nowo opracować zasady pobierania tej daniny. Przypomnijmy, że podatek został zawieszony ponieważ według KE "przyznawał selektywną korzyść przedsiębiorstwom, które osiągają niższe przychody w stosunku do ich konkurentów". Ulepszenie musi być wprowadzone szybko, bo w przyszłorocznym budżecie państwa z podatku handlowego zaplanowano 1,6 mld zł wpływów.
Nowy, opracowany na szybko, pomysł to równa stawka 1,2 proc. od obrotu dla wszystkich sieci handlowych. Zarówno małych sklepów prowadzonych przez indywidualnych kupców jak i duże sieci handlowe. Taką propozycję forsuje Adam Abramowicz (PiS), były handlowiec, obecnie szef parlamentarnego zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego.
– Podatek bez żadnej ulgi dla małych sklepów to wypaczenie idei pomocy polskich biznesom handlowym, o której rząd zapewniał nas nie dalej jak rok temu. Jestem tym zdruzgotany, a więc chodzi tylko o pieniądze do budżetu? My w Społem ich nie mamy – w rozmowie z naTemat Ryszard Jaśkowski, wiceprezes krajowego związku Społem nie kryje rozczarowania. Dodaje, że Biedronka, Lidl, Auchan czy Carrefour mają głębokie kieszenie. Wykazują miliardowe obroty i odpowiednio od kilkuset do kilkudziesięciu milionów zysków. Równa stawka podatku obrotowego uderza w mniej zyskowne, mniejsze sieci handlowe, a te najczęściej mają polskiego właściciela.
Społem - zapomniany świat
Tak jest na pewno ze Społem. Liczy 4 tys. sklepów pod jednym logo. Działają one w rozdrobnionych regionalnych spółdzielniach, brak im efektu skali jakie mają choćby dyskonty. Spółdzielcy są rozdrobnieni, kupują towar z centrów hurtowych, w efekcie na półce jest on droższy, dlatego Społemowcy mają niższe zyski niż konkurencja.
Na przykład w największe Warszawie spółdzielnie handlowe "Śródmieście" oraz "Wola" mają po około 100 mln przychodów rocznie. Ich rentowność wynosi odpowiednio 1 proc. i 0,5 proc. Stawka 1,2 proc. dodatkowego podatku handlowego oznacza, że przynosiłyby straty. W poprzedniej wersji jako małe firmy nie musiałaby płacić go w ogóle. Na tym polegała pomoc rządu dla rodzimego biznesu handlowego.
Ryszard Jaśkowski, Społem

Rentowność sklepów wynosi około zera. Utrzymujemy się na rynku ponieważ zarabiamy dodatkowo na dzierżawie majątku. Spółdzielcy wciąż mają jeszcze atrakcyjne punkty handlowe, budynki z biurami, magazyny, piekarnie, bary mleczne. Ten wynajmowany majątek wspiera zyskami biznes handlowy. Jeśli sklepy miałyby zapłacić 1,2 proc. od od całości obrotu to taka stawka jest dla większości zabójcza.

Tymczasem autor rozwiązania, poseł PiS Adam Abramowicz przekonuje, że podatek nadal wspierałby mały biznes handlowy. Sklepy płaciłyby co miesiąc zaliczkę 1,2 proc. od obrotu i byłaby ona włączona w roczne rozliczenie podatku dochodowego, który płacą przedsiębiorcy. Jeśli w końcowym rozliczeniu okazałoby się, że zaliczek sklep zapłacił mniej musiałby dopłacić. Twierdzi, że rozliczające się według CIT hipermarkety płacą około 0,6 proc. podatku miesięcznie, a więc one zapłaciłyby w sumie dwukrotnie większy podatek. Według jego danych małe sklepy rozliczają się według 19-procentowej stawki PIT, płacąc średnio miesięcznie 1,43 proc. podatku i zyskają na rozwiązaniu.
logo
Sklep "Społem" w Olsztynie Fot. Przemyslaw Skrzydlo / Agencja Gazeta
Polski handel zaorany
Takie zasady opodatkowania sklepów wywołały awanturę na posiedzeniu zespołu roboczego do spraw podatku handlowego w Sejmie. Według szefa sieci sklepów "Piotr i Paweł" polski handel zostanie zaorany. Skrytykowała go także Polska Izba Handlu.
Jaśkowski: – Jako przedsiębiorca życzyłbym sobie wiedzieć co szykuje rząd w przyszłym roku i w kolejnych. Wtedy można jakoś próbować się dostosować, zaplanować biznes. Tymczasem z ust poważnych polityków padają ogólnikowe propozycje, które wywołują zamieszanie na rynku.
Dodaje, że Społem to łakomy kąsek dla obcego handlowego kapitału, którego obecny projekt nie dotyka, czyli dla hurtowni Eurocash. Już dziś wiele spółdzielni Społem współpracuje w strukturach portugalskiego giganta. Wcześniej zaopatrywały się w polskiej firmie Tradis, ta jednak została przejęta przez Eurocash. Dodajmy też Społem ma swoje sklepy w miejscach, które jeszcze niedawno były niedostępne dla dyskontów: przy ul. Nowy Świat w Warszawie czy przy Krupówkach w Zakopanym. To właśnie trakcyjne lokalizacje sprawiają, że sklepy te wciąż mają rację bytu.
Wiceprezes Społem mówi, że tragedią byłoby zakończyć działalność prowadzoną nieprzerwanie od 147 lat. Społem, czyli hasło-logo wymyślone przez Stefana Żeromskiego oznacza "razem". – Kiedy na polski rynek weszły hipermarkety a potem dyskonty my akurat byliśmy rozdrobnieni. Specjalna ustawą zlikwidowano centralny związek spółdzielców spożywców. A to my mieliśmy kiedyś najlepszy detali hurt w tym kraju. Małe podmioty nie były w stanie konkurować z zagranicznymi sieciami. Nie mamy tych 60 mln rocznie na reklamy jak oni – dodaje Jaśkowski.
Od kilku lat Spółdzielcy starają się połączyć system zakupów, ba stworzyli już pierwsze marki własne. – Jeśli teraz czytam na Facebooku, że młodzi ludzie zakładają lokalne kooperatywy aby kupować produkty od rolników, tworzyć lokalne bazarki itd, mam ochotę krzyknąć, słuchajcie to już jest wynalezione. Przyjdźcie do nas – mówi szef spółdzielców.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl