Redaktorzy naczelni wydawnictw, rozgłośni  radiowych i stacji telewizyjnych walczą o wolność  słowa i swobodę pracy dziennikarzy.
Redaktorzy naczelni wydawnictw, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych walczą o wolność słowa i swobodę pracy dziennikarzy. Sławomir Kamiński /AG

Obostrzenia dla dziennikarzy, którzy nie mogą jak kiedyś chodzić swobodnie po korytarzach sejmowych spotkały się z protestem ludzi związanych z mediami. Dowodzą oni, że nowe przepisy ograniczają ich prawa i wolność słowa. Redaktorzy naczelni napisali w tej sprawie nawet list otwarty do Marszałka Sejmu.

REKLAMA
Pod listem podpisali się redaktorzy „Do Rzeczy”, „Gazety Polskiej, Telewizji Republika, Polityki, „Gazety wyborczej” oraz wielu innych dzienników, tygodników, miesięczników, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych. I ci bardziej prawicowe, i ci z sercem po lewej stronie – wszyscy wspólnie protestują.
List otwarty redaktorów naczelnych

Propozycje idące w kierunku ograniczenia swobody pracy dziennikarzy, fotoreporterów i ekip technicznych budzą sprzeciw przede wszystkim ze względu na wynikające z tego ograniczenia prawa obywateli do informacji. Obecny model – otwarty dla prasy i obywateli parlament – stał się symbolem wolności słowa. Choć w ostatnim czasie podlegał modyfikacjom (np. ograniczenie obecności mediów w kuluarach) tym niemniej fundament, polegający na możliwie pełnym dostępie do posłów, nie tylko na galerii prasowej czy na konferencjach prasowych, pozostał nienaruszony.

Pomysł zamknięcia dziennikarzy pojawił się niedługo po wyborach. Pod koniec zeszłego roku pojawiły się przepisy regulujące wizyty dziennikarzy w kuluarach sejmowych. Później pojawiły się pomysły zamknięcia dziennikarzy w jednej sali, gdzie musieli by czekać na polityków którzy zechcą się z nimi spotkać.
Niedawno przez Sejm przetoczyła się afera o stopę posłanki Lidii Gądek. Fotoreporter, którzy uchwycił posłankę na sali sejmowej bez obuwia został ukarany rocznym zakazem wstępu do budynku parlamentu. Co ciekawe, karę nałożyło prezydium Sejmu bez porozumienia i wbrew woli najbardziej zainteresowanej, czyli posłanki która bez butów siedziała.
źródło: onet.pl