Łodzianie wyszli na ulicę bronić swojej prezydent, Hanny Zdanowskiej.
Łodzianie wyszli na ulicę bronić swojej prezydent, Hanny Zdanowskiej. Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta

Łodzianie przeszli ulicami miasta. Stanęli "murem za Hanką", czyli za prezydent miasta Hanną Zdanowską. Dla wielu z nich zarzuty korupcyjne wobec prezydent są elementem akcji politycznej PiS-u. Rozmiary znanej z internetu akcji #MuremZaHanką w realu przerosły nawet oczekiwania jej organizatorów.

REKLAMA
"Tej pozytywnej energii od Was wystarczy mi chyba rok" – Hanna Zdanowska napisała na swoim facebookowym profilu dziękując łodzianom za poparcie. Mieszkańcy Łodzi wyszli dziś na ulicę, aby wesprzeć prezydent miasta.
Dotychczas "wielka polityka" omijała Łódź. Nie licząc zawiedzionych nadziei na "Caracale". Łodzianie liczyli, że te śmigłowce będą montowane u nich. Nawet wtedy prezydent Hanna Zdanowska wydała jednak pojednawczy komunikat wobec rządu.
Sytuacja w Łodzi zmieniła się o 180 stopni w ostatnich dniach, gdy CBA zaczęła grzebać w prywatnym życiu Hanny Zdanowskiej. Do akcji wkroczyli śledczy, a potem prokuratura postawiła jej dwa zarzuty dotyczące rzekomego wyłudzenia kredytów, co miało mieć miejsce 8 lat temu. Co ciekawe, żaden z banków nie poczuł się jednak pokrzywdzony.
Prezydent Łodzi z płaczem tłumaczyła, że jest niewinna, nie zrobiła nic złego, kredyt został wzięty zgodnie z prawem, spłacony, a potem odnotowywany w oświadczeniach majątkowych. Dla wielu łodzian zarzuty to oczywisty dowód ofensywy Prawa i Sprawiedliwości ku władzy nad miastem.
Dlatego wyszli na ulice Łodzi. Rozmiary akcji #MuremZaHanką przerosły oczekiwania jej organizatorów. Nawet dawny przeciwnik Zdanowskiej stanął dziś w jej obronie.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl