
Ostatnie miesiące to nowa fala rekompensat wypłacanym rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej. Teraz wiemy jaka jest skala tego procesu. Od początku roku z budżetu ministerstwa obrony wypłacono na ten cel 8 mln 910 tysięcy złotych. – Mierzę stopień cierpienia rodzin ofiar katastrofy i oceniam, ile powinni otrzymać – tłumaczy pełnomocnik min. Macierewicza.
REKLAMA
Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej przeżyły koszmar, który państwo próbowało im zrekompensować przyznając w 2011 roku po 250 tys. zł zadośćuczynienia. Niektórzy krewni dostali też stałe comiesięczne renty. W ostatnich miesiącach ministerstwo obrony znowu wypłaca pieniądze, tym razem nazywając je "rekompensatami".
Ale ich wysokość jest różna. Żona i dzieci admirała Andrzeja Karwety dostali po 250 tys. zł, podobnie żona i dzieci gen. Błasika, córka gen. Władysława Potasińskiego oraz syn gen. Tadeusza Buka – wylicza "Super Express".
Od czego to zależy? Zaskakujące są tłumaczenia mec. Andrzeja Lwa-Mirskiego, który jest pełnomocnikiem kierowanego przez Antoniego Macierewicza MON (o nim samym pisaliśmy w naTemat jakiś czas temu). – Mierzę stopień cierpienia rodzin ofiar katastrofy i oceniam, ile powinni otrzymać – mówił "SE". Trzeba przyznać, że to dość mało ostre kryteria. W sumie na podstawie "oceny" i "mierzenia" przyznano w tym roku rekompensaty na łączną kwotę 8 mln 910 tys. zł.
źródło: "Super Express"
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
