"Wszyscy w TVP przekazywali mi pozdrowienia dla Maćka". Katarzyna Błażejewska, mocno wspiera męża – Macieja Stuhra

Maciej Stuhr i Katarzyna Błażejewska – tu byli gośćmi Zwierciadła.
Maciej Stuhr i Katarzyna Błażejewska – tu byli gośćmi Zwierciadła. Fot. Screen/https://youtu.be/OmSnsn1eQPA
Podczas prestiżowej gali Europejskich Nagród Filmowych Maciej Stuhr bezapelacyjnie skradł show, ale oczy wielu skierowane były również na jego żonę. Katarzyna Błażejewska, to znana dietetyczka, niedawno wydała kolejną już książkę. W swojej branży "idzie jak burza". Nam opowiada o tym, jak wspierała męża we Wrocławiu; jak w kuluarach komentowano brak przedstawicieli rządu; wreszcie, jak pracuje na własne nazwisko. – EFA bardzo zależało na Maćku jako prowadzącym ten wieczór – mówi naTemat Katarzyna Błażejewska.


Po gali we Wrocławiu, wszędzie słychać zachwyt nad Maciejem Stuhrem. Jak się czuje jego żona?

Oczywiście, że czuję dumę! Nawet się śmiałam, bo wczoraj i dziś cały czas czytam różne komentarze z gratulacjami, słowa zachwytu nad Maćkiem. Dlatego powiedziałam mu, że dobrze że go lubię, bo inaczej bym się złościła, że wszyscy rozmawiają ze mną tylko o nim. A tak to jest mi przyjemnie (śmiech).

Pierwszy raz wystąpiła pani w takiej roli, czerwony dywan...

To był wyjątkowo ważny wieczór dla mojego męża i byłam tam jako żona kogoś, kto robi coś ważnego dla siebie. Poczułam, że Maćkowi to wsparcie się przydaje, gdy na tym czerwonym dywanie, udzielał wywiadów. I kiedy każdy, po kolei, pytał, jak się czuje przed tym wyjątkowo ważnym wieczorem, przed tą ogromną publicznością, i z tą odpowiedzialnością, jaka na nim ciąży.

Przy każdym pytaniu tego typu Maciek coraz silniej zaciskał rękę na mojej dłoni. I wtedy wiedziałam, że ktoś bliski, stoi obok i trzyma za rękę, to bardzo w takiej chwili się przydaje.
Mocno wcześniej się denerwował?


Oj tak. Przygotowania do gali i filmików, które nagrywał, trwały kilka miesięcy. Stres w Maćku rósł coraz bardziej. Przez ostatnie półtora tygodnia dałam mu trochę wolności, o tyle że wszystkimi sprawami domowymi i rodzinnymi zajmowałam się sama. Wiedziałam, że Maciek musi się skupić i nie ma co zawracać mu głowy, że np. ogrzewanie w domu się popsuło.

A popsuło się?

Akurat się popsuło. (śmiech).

I przyszedł ten wielki dzień.

Całą sobotę był na próbach, spotkaliśmy się w hotelu, ale Maciek wrócił tylko po to, by wsiąść do limuzyny i stamtąd oficjalnie podjechać pod forum. My też pojechaliśmy, ale ja, za kulisami, byłam zajęta Tadkiem i drugim synem Stasiem. Tam, podglądaliśmy na monitorze początek gali. A potem, nakarmionego i uspokojonego Tadzia – w ostatniej chwili przed wejściem – dałam Maćkowi.

To było wcześniej ustalone?

Tak. To był pierwszy pomysł, który zrodził się w głowie Maćka, gdy jeszcze byłam w ciąży. Na jednym z pierwszych spotkań, jak ustalali scenariusz gali, Maciek powiedział że nie wyobraża sobie, zapowiadając kategorię "odkrycie roku", nie powiedzieć o swoim odkryciu roku.
Podczas gali nie zabrakło aluzji politycznych. Z Mają Ostaszewską to było zaplanowane?

To tak. Ale wejście pani było niezaplanowane. To był świetny moment, który pokazał, że Maciek nie tylko doskonale radzi sobie z wyreżyserowanymi sytuacjami, ale i niezaplanowanymi – jak ta, gdy pani w wyniku zamiany miejsc, choć nie powinna – została wprowadzona na scenę. Maciek opanował tę sytuację.

A inne aluzje były wcześniej wymyślone?

Nie, nie. Po gali Orłów, gdy TVP powiedziała, że nie odpowiada im Maciek jako prowadzący, to mąż nawet mówił, że nie do końca to podejście rozumie. Co innego gala polska, nasza uroczystość, a co innego wręczenie nagród, które dotyczyło całej Europy. To nie jest miejsce na nasze wewnętrzne komentarze.

Jak się Państwo dowiedzieliście, że TVP nie chce u siebie gali z jego powodu?

Nie znam szczegółów rozmów między przedstawicielami Europejskiej Akademii Filmowej a TVP, wiem jednak że EFA bardzo zależało na Maćku jako prowadzącym ten wieczór. Poza tym, że znakomicie sprawdził się 10 lat temu prowadząc taką galę w Warszawie to jest również członkiem EFY i jeździ jako jej przedstawiciel po świecie na festiwale. Dwa lata temu był jurorem na festiwalu filmów Azji i Pacyfiku.

Na gali transmitowanej ostatecznie przez TVN nie było nikogo z polskiego rządu.

Tak. I jest to znaczące i przykre.

Zwracano na to uwagę w kuluarach?

Różne osoby kwitowały to jednozdaniowo.

Co mówiły?

Że jest to znaczące, że priorytety dziwnie się ostatnio zmieniają i uroczystość z okazji "iluś tam lecia" prasy brukowej jest ważniejsza niż impreza europejskiej rangi.
Gdy w niedzielę napisaliśmy tekst o Macieju Stuhrze i gali, nasi czytelnicy nagle odkryli bloga, którego prowadzi Pani na naszej stronie. Ostatni wpis jednak był 5 miesięcy temu. Zawiesiła Pani pisanie tego bloga?

Nie! Mam plan ambitnie wrócić, nawet dziś opublikowałam post na blogu. Kilka tekstów mam już napisanych w połowie, odchodziłam od nich z braku czasu. Byłam w ciąży, pisałam książkę.
Nie wszyscy kojarzą, że żona Macieja Stuhra jest znaną dietetyczką. Czy na czas gali, mąż miał przygotowaną jakąś specjalną dietę?

Jak był w domu, codziennie dostawał na śniadanie kaszę jaglaną – żeby broń Boże się nie przeziębił w ostatnim momencie. Jak mogę, to podtykam mu koktajle, żeby szybko go wzmocnić i odżywić.

Książki, telewizja, akademie kulinarne...Współautorka przedostatniej książki Monika Mrozowska powiedziała mi, że cały czas Pani się doszkala, że dietetyka to Pani pasja.

Nie wyobrażam sobie tylko roli bycia żoną przy mężu i mamą.

Niektórzy pewnie myślą, że dzięki nazwisku męża może być pani łatwiej.

Nie! Na ślubie przyjęłam nazwisko Maćka, ale mimo wszystko dalej staram się funkcjonować pod swoim panieńskim, żeby nikt mi nie zarzucił, że działam "na ramionach" Maćka. W tym roku wydałam pięć książek. Myślę, że jeżeli ktoś wie, co robię, to wie również że trudno byłoby to wszystko robić bez własnego wkładu pracy i własnej wiedzy.

A słyszała Pani takie głosy?

Pojawiają się w komentarzach hejterskich, nawet przy okazji mojego pojawienia się przy Maćku we Wrocławiu. Uważam, że tak samo jak Maciek wspiera mnie i jest na każdej premierze moich książek, tak samo ja powinnam chodzić z nim na premiery, ponieważ jest to ważne wydarzenie dla niego. A ja mam na tyle dobrą sytuację, że mój zawód dietetyka jest na tyle daleko od show businessu, że mogę spokojnie zajmować się swoją pracą. Niezależnie od męża.
Na FB też funkcjonuje Pani tylko jako Katarzyna Błażejewska.

Zgadza się.

A w Dzień Dobry TVN jak panią przedstawiają?

Jako Katarzyna Błażejewska. Jeśli sama mam możliwość się przedstawić, to też właśnie tak.

Co Pani mąż na to?

Maciek czasem mówi, że przesadzam. I niepotrzebnie zaprzątam sobie tym głowę, ale wolę mieć poczucie, że sama pracuję na swoje nazwisko.
Jak to możliwe, że Maciej Stuhr ma takie problemy z TVP, a Panią zapraszają do "Pytania na Śniadanie" w Dwójce?

Ostatnio byłam kilka razy w "Pytaniu na Śniadanie". Niesamowite było to, że właściwie wszyscy od wejścia – cały sztab ludzi – przekazywali mi pozdrowienia dla Maćka i mówili, że pewnie w najbliższym czasie go nie zobaczą. To było bardzo miłe. Czułam się jak ambasador Maćka, który jeszcze może się tam pojawić, bo on osobiście – już niekoniecznie.

I mimo to ciągle Panią zapraszają?

Tak. Nawet występowałam w TV Republika, jako dietetyk, specjalista od żywienia, autor książek.

??? Już za dobrej zmiany?

Tak, wiosną. To już było po Orłach. Nie wiem, na ile jestem tam zapraszana świadomie.

Może nie wiedzą?

Właśnie może nie wiedzą, że mam drugi człon nazwiska...

Czy mąż szczególnie przeżywa to, że tak go traktują?

To jest przykre. Maciek jest osobą, która w życiu unika kłótni i animozji i zawsze stara się znaleźć kompromis. Ze wszystkimi. Nawet jeśli ktoś mu robi wielką przykrość albo nie najlepiej go traktuje, to on zawsze stara się znaleźć przyczynę, dla której ktoś tak się zachował i szuka pozytywów w każdej sytuacji.

Cały czas mamy nadzieję, że da się to wszystko odwrócić i załagodzić konflikty. Mimo, że przesłanki dla takiego myślenia są coraz słabsze.


Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Przestajemy zwracać uwagę na cenę i smak. Zaczyna się liczyć co innego
Zysk 0 0Mówią, że to polska "Gra o tron". Za nami premiera kolejnej części piastowskiej sagi
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
0 0"Chętnie przeproszę". Dziwny wpis kobiety, która oskarżyła Grodzkiego
0 0Marszałek Grodzki odpowiada na materiał TVP. Mówi o "drodze sądowej"
FELIETON MICHALIK 0 030-krotność ZUS, czyli tak PiS chce karać za rozum i kwalifikacje
INN:Poland 0 0ZUS vs. przedsiębiorcza matka: 9 lat składek to za mało, by pójść na zwolnienie
0 0Lewica pod rękę z PiS i przeciw Gowinowi. Słowa Zawiszy zaskakują
0 0"Nikt nigdy nie pytał". Kandydat na ministra o braku wyższego wykształcenia
0 0Jest szczepionka przeciwko eboli. Na razie może eksperymentalnie pomóc w zwalczeniu epidemii
0 0Myślisz, że to lenistwo, a to depresja. 10 objawów choroby, których nie rozumie otoczenie