
To było mocne i zabrzmiało groźnie. W Telewizji Trwam i Radiu Maryja do "Rozmów niedokończonych" zaproszono krytyka demokracji, zwolennika monarchii, który stwierdził m.in.: "nie mam żadnych oporów, żeby demokrację ograniczać, a nawet ją zastąpić czymś lepszym."
Tematem "Rozmów niedokończonych" była demokracja, a właściwie to, czy jest jakaś alternatywa wobec demokracji i jak by tu ją można ograniczyć. Gościem audycji był prof. nauk społecznych Jacek Bartyzel, który od lat działa w ruchach monarchistycznych i krytykuje demokrację. Program podzielony był jak zwykle na dwie części, trwał w sumie grubo ponad trzy godziny. A prof. Bartyzel o niższości demokracji mógł mówić długo i namiętnie, odnosząc się do Platona, Arystotelesa, czy Rousseau. Niegdyś głoszone przez niego tezy można było przyjmować z przymrużeniem oka. Dziś jednak mamy do czynienia z systemem, w którym de facto władza jest skupiona w rękach jednego człowieka, w którym ograniczane jest prawo do zgromadzeń, a dziennikarzom utrudnia się dostęp do informacji. I taki system prof. Bartyzelowi wyraźnie odpowiada. Ale po kolei.
Prof. Bartyzel przede wszystkim przedstawiał historyczne tło, wyjaśniał różne definicje i tłumaczył różnice między modelami demokracji. W sumie mocniejsze słowa padły raz, gdy prof. Bartyzel stwierdził, że "demokracja jest systemem, który sprzyja odwróceniu odpowiedniej hierarchii", bo w demokracji "nasze pożądania, nasze popędy zaczynają kierować nami nie tylko w życiu indywidualnym, ale również w życiu zbiorowym, w życiu politycznym".
Człowiek powinien się na coś zdecydować. Człowiek powinien realizować jakieś swoje talenty, swoją upodmiotowioną w nim naturę w jakimś określonym kierunku. A człowiek demokratyczny uważa, że może być kimkolwiek i wszystkim naraz. I to jest źródłem dezorganizacji, anarchii społecznej.
Temat religii powrócił w rozmowie, gdy do programu dodzwoniła się pani Janina ostrzegając, że zbliża się armagedon. – Jezus już jest na Ziemi, Kościół swoje zrobił, Kościół musi odejść – poinformowała wyjaśniając, że "litery Boga pokazały się na horyzoncie" i że ona już o tym zawiadomiła ufologów. Prowadzący program zakonnik jednak szybko urwał tę rozmowę, dopytując prof. Bartyzela, jaka jest alternatywa dla demokracji. Rozmówca stwierdził, że w grę wchodzi "uszlachetnienie demokracji" lub jej "odrzucenie". Bardziej konkretną odpowiedź redemptorysta otrzymał w drugiej części "Rozmów niedokończonych", które były transmitowane już tylko na antenie Radia Maryja.
Jak najbardziej jestem za takim stanowiskiem, ale to oznacza mniej demokracji, a nie więcej demokracji. To jest wędzidło, hamulec dla demokracji. I oczywiście, takie wędzidło powinno być nałożone.
– Czy Pan profesor nie uważa, że demokracja nie powinna być w jakiś sposób ograniczona? – zapytał wprost słuchacz, Leszek z Zamościa. I otrzymał odpowiedź jednoznaczną.
No, ja myślałem, że zupełnie jasno wynikało ze wszystkich moich poprzednich wypowiedzi, że nie mam żadnych oporów przeciwko temu, żeby demokrację ograniczać, a nawet ją zastąpić czymś lepszym.
Demokracja nie sprzyja napięciu sił twórczych, więc nie sprzyja powstawaniu wielkich dzieł sztuki i intelektu. To dlatego, że demokracja jest ustrojem rozprężającym i rozleniwiającym. Demokracja rozmywa kryteria oceny, nie ma podstawy do rozróżniania, co piękne, a co szpetne, co wzniosłe, a co plugawe.
Jako ostatni do czwartkowych "Rozmów niedokończonych" dodzwonił się pan Jarosław z Wejherowa. On demokrację nazwał "ściemą" i postulował: "musimy wrócić do korzeni, które zostały stworzone przez samego Stwórcę". I w tej kwestii w studiu Radia Maryja zapanowała pełna zgoda. Prof. Bartyzel nie ma wątpliwości, że taki powrót jest możliwy i powołał się przy tym na ucznia Sokratesa.
Platon mówił, że ustroje psują się poczynając od najlepszego - monarchii, poprzez arystokrację, oligarchię, demokrację do tyranii. Ale możliwa jest także droga powrotna. Jeśli od tyranii przeszliśmy do demokracji, to możemy etapami powrócić do tego, co najlepsze. A co jest najlepsze, to już Homer powiedział: "niedobrze, gdy wielu chce rządzić, lepsze są rządy jednego".
Faktem jest, że poglądy gościa Radia Maryja są znane nie od wczoraj. Prof. Jacek Bartyzel obecnie wykłada na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a także w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, gdzie rektorem – założycielem jest ojciec doktor dyrektor Tadeusz Rydzyk. W PRL prof. Bartyzel działał w antykomunistycznej opozycji, m.in. w Komitecie Obrony Robotników. Po upadku PRL był członkiem ZChN-u (tego samego, w którym był i Stefan Niesiołowski, i Michał Kamiński), a także w ruchach monarchistycznych. W tym roku zmarła jego żona, Małgorzata Bartyzel, która była posłanką PiS, a później działaczką Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka. Zupełnie inną drogę polityczną obrał natomiast syn państwa Bartyzelów.
(...)syn mój jest człowiekiem dorosłym, samodzielnym i niepodlegającym już od lat mojej władzy rodzicielskiej. Ktokolwiek ma odrobinę choćby wyobraźni i niezbędnej wiedzy, musi zdawać sobie sprawę z tego, czym ten postępek jest dla mnie i dla całej mojej rodziny, której nie mogło spotkać już chyba nic gorszego. Kto jednak żądałby ode mnie również publicznego wyrzekania się krwi z krwi mojej i kości z kości mojej, ten – proszę – niechaj przeczyta naprzód wiersz Konstandinosa Kawafisa Kapłan w Serapejon i zastanowi się czy byłaby to postawa chrześcijańska. Czytaj więcej
Do wysłuchania ponad trzech godzin "Rozmów niedokończonych" namówił mnie słuchacz, który wieczorem jechał samochodem na dłuższej trasie i włączył Radio Maryja, aby nie zasnąć. Udało się. Dzięki audycji o tym, jak ograniczyć demokrację zdenerwował się na tyle, że o śnie nie było mowy i dojechał szczęśliwie do celu.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
