Ksiądz profesor Alfred Marek Wierzbicki jest  m.in. autorem książki o metropolicie lubelskim arcybiskupie Józefie Życińskim pt . "Szeroko otwierał drzwi kościoła "
Ksiądz profesor Alfred Marek Wierzbicki jest m.in. autorem książki o metropolicie lubelskim arcybiskupie Józefie Życińskim pt . "Szeroko otwierał drzwi kościoła " Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Wystarczyło, że powiedział iż "Kościół wyszedł na głupka, bo poparł PiS" i zaczął się smażyć w prawicowym piekiełku. Ksiądz prof. Alfred Wierzbicki, kierownik katedry etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dla zwolenników partii rządzącej jest „księdzem genderystą i kapłanem polskiego Majdanu”. Dla opozycji staje się natomiast twarzą i jednym z liderów Kościoła otwartego – nieomal nowym księdzem Tischnerem. Jego ostatnie publiczne wypowiedzi kolejny raz unaoczniły podziały w polskim Episkopacie i wokół niego.

REKLAMA

Ksiądz Wierzbicki ma 59 lat, jest profesorem nadzwyczajnym KUL; od 2011 sprawuje funkcję kierownika Katedry Etyki. Opublikował ponad 150 prac naukowych, jest autorem 6 książek oraz redaktorem 5 i współredaktorem – 2. Jest też dziennikarzem i poetą. Był m.in. wykładowcą filozofii Karola Wojtyły w Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie i dyrektorem Instytutu Jana Pawła II KUL. Z jego oficjalnej biografii można się dowiedzieć, że jest m.in. członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Polskiego Towarzystwa Nauczycieli.

"Genderowe przesłanie ewangelii" Ksiądz profesor Wierzbicki dał się poznać z prowokacyjnych dla tradycyjnych polskich katolików artykułów "o genderowym przesłaniu Ewangelii" w których przekonywał, że "Maryja była matką gender". Pisał, że "jeśli Kościół będzie chciał się trzymać patriarchalnego modelu, w którym podstawową rolą kobiety jest prowadzenie domu, to świat nam ucieknie". Zapewniał, że cywilizacji wyszłoby na dobre, "gdyby kobiety stały się bardziej męskie, a mężczyźni bardziej kobiecy". Jego filozoficzno-teologiczne wywody były jednak znane w wąskim kręgu.

Dlaczego "Kościół wyszedł na głupka"? Szerszej publiczności ksiądz prof. Wierzbicki dał się poznać z zacięcia politycznego. Zrobiło się o nim głośno, gdy przed świętami w radiu TOK FM stwierdził, że "Kościół wyszedł na głupka bo poparł PiS". – Dzisiaj, nawet gdyby się zgłosił na mediatora (Kościół – red.), to wszyscy go wygwiżdżą. I to mnie bardzo boli, że Kościół tak strasznie się skompromitował. I powinien, moim zdaniem, odbyć teraz jakąś głęboką pokutę, żeby stał się wiarygodny – ocenił.

Kościół poparł partię, która jest autorytarna, która niszczy polską demokrację.To jest pierwszy raz, gdy znajdujemy się w takiej sytuacji, jak Kościół w Hiszpanii, który poparł Franco czy Kościół w Chile, który częściowo popierał Pinocheta.

Ksiądz profesor Alfred Marek Wierzbicki

Kierownik katedry etyki KUL

Jego wypowiedzi nie pozostały bez echa. Kapłan został upomniany przez metropolitę lubelskiego Stanisława Budzika. Pomimo tego nadal występuje w mediach. Należy się jednak spodziewać, że już wkrótce może podzielić los księdza Adama Bonieckiego, albo księdza Wojciecha Lemańskiego i dostanie zakaz wypowiadania się dla dziennikarzy.

Jak przebiegają podziały w Kościele Przedświąteczna aktywność księdza Wierzbickiego i polityczne homilie wygłaszane w święta przez innych duchownych kolejny raz odsłoniły podziały w polskim Kościele. Nadal mamy Kościół otwarty – ten bardziej liberalny, światły, proeuropejski i Kościół zamknięty – ten związany z Radiem Maryja i Tadeuszem Rydzykiem. Przez pewien czas mówiło się o Kościele łagiewnickim i kościele toruńskim, ale do czasu aż nieformalny lider tego pierwszego – kardynał Dziwisz zaczął mówić głosem tego drugiego. Jedno jest pewne. Kościół otwarty jest dzisiaj w głębokiej defensywie, czego wręcz symbolem było mianowanie abp. Marka Jędraszewskiego nowym metropolitą krakowskim, a także polityczna wymowa wielu bożonarodzeniowych homilii.

Liderem kościoła, który sprawuje dzisiaj rząd dusz w Polsce jest Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja i szef telewizji Trwam
Liderem kościoła, który sprawuje dzisiaj rząd dusz w Polsce jest Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja i szef telewizji Trwam Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Księża stoją po stronie PiS Na przykład arcybiskup Leszek Sławoj Głódź odnosząc się do ostatnich wydarzeń w Sejmie mówił: "Paroksyzm złych emocji nie ustaje. Wybuchły w parlamencie, wylały się na ulice, zdominowały media. Kto je śledzi, zdaje sobie chyba sprawę, o co toczy się gra". I dodawał, że "nie można obroną demokracji nazywać okupacji sali sejmowej, a zamachem stanu – sprawowania władzy przez zwycięskie ugrupowanie". W Warszawie, uchodzący za „liberała” kardynał Kazimierz Nycz argumentował iż "święta są tak wielką i święta sprawą, że jeżeli nie ma zupełnie jakichś nadzwyczajnych powodów, żeby nie można było przerwać tego bycia w Sejmie na czas świąt, to osobiście myślałbym, że to się powinno przynajmniej zawiesić, dlatego, że to jest w jakimś sensie przeciwko tym świętom".

Głos wołającego na puszczy Z drugiej strony emerytowany biskup Tadeusz Pieronek przekonywał, że "władza, jeżeli nie jest poddana kontroli, to jest samowładztwem, a samowładztwo jest po prostu niebezpieczne dla społeczeństwa". Tłumaczył, że nie "można osiągnąć dobra metodami, które są zdziczeniem". Kardynał Kazimierz Nycz i abp Henryk Hoser zaproponowali opozycji i rządzącym "mediacje" w sprawie sejmowego kryzysu, ale szybko pojawiły się komentarze opozycji, że Kościół nie może być mediatorem bo jest stroną. I rzeczywiście – jak się wydaje – dziś w Kościele rządzą biskupi sympatyzujący z PiS-em, z prawicą, i z rozgłośnią księdza Rydzyka. Głosy księdza Wierzbickiego i kilku innych bardziej światłych kapłanów to tylko głosy wołających na puszczy.

Napisz do autora: jaroslaw.karpinski@natemat.pl