Odpowiadamy hejterom, którzy upokorzyli poszukującą pracy Ukrainkę. Tacy jak ona są nadzieją... polskich uczelni

Fot. Jakub Ociepa/Agencja Gazeta
– Pisz po polsku – to najlżejsza z uwag internautów, jakie padły pod adresem Lery, która w Krakowie szukała pracy. Na dziewczynę wylano kubeł nienawiści i ksenofobi. Tymczasem tylko na samej "Jagiellonce" studiuje 2500 obcokrajowców. Większość, bo aż 80 proc. z nich, pochodzi właśnie z Ukrainy. Niewykluczone, że za jakiś czas to ci hejterzy będą składali u nich podania o pracę.


To niewyobrażalne, z jaką falą nienawiści spotkała się Lera. Napisała tylko, że szuka pracy. Co prawda bez szczegółów i nie do końca po polsku, ale nic nie usprawiedliwia tego, co stało się potem. Hejterzy nakręcali się w jej opluwaniu. Załączali linki z ogłoszeniami erotycznymi. Wytykali, że skoro przyjeżdża do naszego kraju, to powinna znać język polski. Buractwo aż mnie zabolało. Dlaczego?

Tak się składa, że mam często do czynienia ze studentami z Ukrainy. Uczę ich języka polskiego w Collegium Civitas. I te hejty pod adresem Lery przypomniały mi rozmowę jedną z kursantek. Przed świętami wpadła do sali kilka minut przed zajęciami i szczęśliwa opowiadała: – Czy mogę prosić o materiały? Zrobię w domu. Dostałam dorywczą pracę w "Biedronce". Muszę dorobić, aby się utrzymać. Mama nie jest mi w stanie pomóc. Dziś mam pierwszy dzień pracy!


Liczby nie zostawiają wątpliwości
Moja kursantka w Warszawie jest dopiero od października. Dołączyła do grona 30,5 tysiąca (według danych GUS) studentów z Ukrainy, którzy uczą się w Polsce. W porównaniu do ubiegłego roku ich liczba wzrosła o ponad 7 tysięcy. Stanowią najliczniejszą grupę wśród 60 tys. żaków obcokrajowców (aż 53 proc.). Kolejni najliczniej reprezentowani studenci pochodzą z Białorusi. – W Uniwersytecie Jagiellońskim studenci obcokrajowcy stanowią ok. 5 proc. wszystkich studentów, więc jest ich blisko 2500. Największą grupę stanowią studenci z Ukrainy – tłumaczy Adrian Ochalik, biura prasowego UJ.


To jest nawet więcej niż na Uniwersytecie Warszawskim. Dziesięć lat temu obcokrajowcy na UW stanowili 1,2 proc. wszystkich studentów, obecnie ten odsetek stanowi 4,4 proc. – Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach studentów zagranicznych także ​będzie przybywać. Chcemy przyciągać najlepszych kandydatów nie tylko z kraju i bliskiej zagranicy, ale też i z innych części świata. Obecnie na Uniwersytecie Warszawskim na studiach pełnych, I i II stopnia uczy się 2244 studentów zagranicznych. Drugie tyle przyjeżdża na UW na studia częściowe w ramach Erasmusa – tłumaczy Olga Basik z Uniwersytetu Warszawskiego.


W mniejszych ośrodkach akademickich jest podobnie. Na UMCS w Lublinie ogólnie studiuje 22 tys. żaków. – Około 1600 to obcokrajowcy, oczywiście w dużej mierze z Ukrainy – przekonuje Aneta Adamska z biura prasowego lubelskiego "uniwerka".

Polska gorsza od Bułgarii
Co dziwne, napływ żaków ze Wschodu budzi opory nawet polskich studentów. Uczący się na Uniwersytecie Opolskim założyli profil "Stop ukrainizacji". Zdaniem Bianki Siwińskiej, autorki raportu "Studenci zagraniczni w Polsce 2015" takie sytuacje powinny spotkać się z natychmiastową reakcją.
Dodaje, że nie tylko środowisko akademickie powinno wspierać integrację studentów z Ukrainy w życie uczelni i społeczności lokalnej. – Dobrą praktyką w tym zakresie jest organizowany od 5 lat konkurs Interstudent na najlepszego studenta zagranicznego w Polsce. Jednak to stanowczo za mało – przekonuje Siwińska na stronie portalu Perspektywy.pl. Mimo – wydawałoby się – zalewu studentów zagranicznych, to i tak jest ich w Polsce zdecydowanie mniej niż na uczelniach zachodnich. Mniej nawet niż w sąsiednich Czechach czy Litwie, a nawet w Bułgarii. Tymczasem student to dobry zarobek. Jak dodają Perspektywy, w Polsce szacunkowy wkład studentów zagranicznych do gospodarki to ok. 150 mln euro rocznie.

Oni chcą uczyć się polskiego!
– No cóż, ci krzyczący "stop ukrainizacji" powinni się zastanowić, bo zbliża się niż. Studenci zagraniczni mogą pomóc uczelniom przetrwać. Dla nich student obcokrajowiec to czysty zysk, gdyż z reguły muszą płacić za naukę – uważa Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie. W fundacji pracuje Gagik Grygoryan, który pochodzi z Gruzji. Nim przyjechał do Warszawy, studiował na Ukrainie w Ługańsku. – Gdy dowiedziałem się, że wyjadę na wolontariat do Polski, zacząłem chodzić na zajęcia z języka polskiego – wspomina. Kursy prowadzone były przy tamtejszej Polonii.

– Moja znajomość polskiego nie była zachwycająca. Trochę tylko liznąłem języka. Dużo nauczyłem się podczas wolontariatu. A później dostałem stypendium i zacząłem studia na Uniwersytecie Warszawskim – opowiada. Fundacja Ocalenie od dziesięciu lat prowadzi m.in. kursy języka polskiego. Na zajęcia chodzą nie tylko studenci. – To są darmowe kursy. Trzy razy do roku ogłaszamy rekrutację. Za każdym razem zgłasza się 500 osób chętnych. My możemy przyjąć 350 osób. Oni chcą się uczyć polskiego – zapewnia Kalina Czwarnóg.

Jako wolontariusz prowadziłem zajęcia w fundacji. Poznałem wielu ciekawych ludzi. Duża część z moich uczniów skończyła studia w swoim kraju. Młodsi z reguły studiowali w Polsce. Jak chociażby Maria z Żytomierza. Swoja pracę z ekonomii pisała po angielsku. Język polski pewnie nie przyda się jej w międzynarodowej karierze, a mimo to systematycznie przychodziła na zajęcia. Ambitna, dobrze wykształcona z planami na przyszłość. Dlatego nie rozumiem hejterów.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DADHERO.PL 0 0Seks byłby dużo fajniejszy, gdyby faceci o tym pamiętali. 10 rzeczy, które obniżają kobietom libido
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Masz "powyborczego doła" po zwycięstwie PiS? Psycholożka radzi, co trzeba zrobić
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
NEWSWEEK 0 0Dlaczego faceci w Polsce stracili ochotę na seks? Powodów jest mnóstwo, ale jeden najważniejszy

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu