
Do dwóch fatalnych w skutkach wypadków doszło dziś na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. 32 osoby trafiły do szpitala, z czego pięć w ciężkim stanie, a na drodze pozostaje wciąż około 70 rozbitych pojazdów.
REKLAMA
Pierwszy wypadek miał miejsce około godziny 9 rano. Zderzyło się ponad 40 samochodów jadących w kierunku Łodzi. Jeden pojazd stanął w płomieniach, w kilku innych przez dłuższy czas pozostawali uwięzieni pasażerowie, którzy nie mieli jak wyjść z aut. Świadkowie mówią, że przypuszczalną przyczyną była bardzo gęsta mgła.
Kilometr dalej, tym razem w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego doszło do kolejnego karambolu. Zderzyło się ponad 20 samochodów. Powód ten sam – gęsta mgła, w której niewiele co widać i śliska nawierzchnia drogi. Nawet jeśli jakiemuś kierowcy udało się na czas wyhamować, to i tak był potem wpychany na stos pogiętych pojazdów przez samochód, który jechał za nim.
W obu karambolach brały udział nie tylko auta osobowe, ale też ciężarówki. I choć wielotonowe pojazdy miażdżyły lżejsze samochody, jakimś cudem nikt nie zginął. Być może dzięki temu, że wiele osób świadomych zagrożenia opuściło swoje samochody najszybciej jak to było możliwe i uciekło na pobocze.
– Pierwsze co trzeba zrobić w takim przypadku, to sprawdzić w lusterkach, czy nie uderzy w nas za chwilę następny samochód. Jeśli nie widać żadnego to jak najszybciej uciekamy za ochronne barierki – radzi Łukasz Byśkiniewicz z TVN Turbo. Jeśli na dwa stojące samochody wpadnie rozpędzona 40-tonowa ciężarówka, to z samochodów osobowych pozostanie tylko sterta zwiniętej blachy.
Zacząłem hamować kiedy zobaczyłem awaryjne światła. W tym momencie ktoś mnie uderzył z tyłu, zahaczyłem kogoś z boku, potem uderzył w nas kolejny samochód – opowiadał dziennikarzowi TVN24 jeden z kierowców. On i tak miał dużo szczęścia, spośród wszystkich poszkodowanych aż 32 osoby trzeba było odwieźć do okolicznych szpitali.
Jak poinformował szef MSWiA Mariusz Błaszczak, na miejscu w akcji ratunkowej brało udział 100 policjantów i około 70 strażaków. Mimo tego nie należy się spodziewać przywrócenia ruchu wcześniej jak w późnych godzinach wieczornych. Policja wytyczyła objazdy i kieruje na nich wszystkich podróżujących trasą.
To kolejny wypadku na A1 w ciągu 24 godzin. Wczoraj wieczorem w Lubiczu Dolnym na trasie Warszawa-Toruń doszło do karambolu, w którym uszkodzone zostały samochody rządowe. Jednym z nich jechał szef MON Antoni Macierewicz. Świadkowie mówią, że kolumna rządowa jechała z ogromną prędkością i nie zatrzymała się na czerwonym świetle.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
