jedna z wielu wariacji Keep Calm
jedna z wielu wariacji Keep Calm

Posłuchaj Adele, zadzwoń do Batmana albo usmaż bekon. Hasło „Keep Calm” przybiera w internecie najróżniejsze formy. W końcu sposobów na uspokojenie jest tyle, ile środowisk, trendów i grup społecznych. Mało kto jednak wie, że popularne dziś hasło zostało wymyślone w 1939 roku przez rząd brytyjski, żeby podtrzymać morale wśród ludności. Dziś zamiast podnosić na duchu raczej cieszy, a często też zaskakuje. Wyobraźnia nie zna granic, więc „Keep Calm and Read on”

REKLAMA
Historia świecącego triumfy w internecie hasła jest tak prosta, jak samo hasło. „Keep Calm and Carry on” wydrukowane dużą, białą czcionką na czerwonym tle zostało wymyślone
przez rząd brytyjski w 1939 roku. Prosty przekaz miał na celu podniesienie na duchu przygnębionych rodaków i odwrócenie ich uwagi od zbliżającej się wielkimi krokami wojny. Plakaty stworzone w propagandowym celu nigdy jednak nie pojawiły się na ulicy. Trudno powiedzieć, jak potoczyłaby się II Wojna Światowa, gdyby Anglicy byli bardziej wyciszeni, w całej historii jednak najważniejszą rolę odgrywa nie wojenna zawierucha, ale Stuart Malney, księgarz z północno-wschodniej Anglii. To on właśnie na początku XXI wieku przypadkowo odnalazł plakat i za namową swojej żony powiesił w swojej księgarni. Reakcja była natychmiastowa. Klienci sklepu zakochali się w prostocie plakatu i sile jego przekazu, i zaczęli na masową skalę kopiować nośne hasło.

Przez ostatnie 12 lat powstała niezliczona ilość wersji „brytyjskiego spokoju”. Jedne są bardziej wzniosłe, jak chociażby „zachowaj spokój i uwierz w siebie” czy „ módl się”, inne trochę bardziej absurdalne, jak moje ulubione „Keep Calm and hakuna matata”. W zależności od
zmieniających się mód i trendów hasło ewoluuje. Po kluczowym „and” pojawiają się nazwiska modnych wokalistek, tytuły seriali i książek. Plakat raz nawołuje do pokochania Roberta Patissona, innym razem do zadzwonienia do Batmana albo posłuchania Adele. Przy całej swojej uległości i uleganiu wpływom, „Keep Calm” potrafi też zachować klasę. W dniu walki z rakiem namawiał do badania, a w światowy dzień AIDS do zrobienia testu. Zwykle jednak nie zachowuje się tak serio. O czym świadczyć mogą chociażby hasła uspokój się i kup sobie parę butów, zjedz cupcake'a, a nawet usmaż bekon. „Keep” jednak nie tylko gotuje, lubi też czasem sobie poświntuszyć. W sieci można znaleźć tysiące wersji nawołujących do wolnej miłości,
spontanicznych pocałunków, a nawet do zakochania się w nerdzie. W końcu: w spokoju siła. Świat może się walić i palić, a my i tak mamy zachować zimną krew i powiedzieć naszej mamie, jak bardzo ją kochamy, albo przytulić najlepszego przyjaciela. Słodyczy w internecie nigdy dość. Jeżeli jednak od uroczego, wolimy bardziej współcześnie, to wejdźmy w zakładkę „Keep Calm and Tweet on”, która nawołuje do umieszczania haseł spokoju na wszystkich współczesnych nośnikach, od bloga po Facebook'a.
Keep Calm nie byłoby jednak sobą, gdyby czasem też nie zachowywało się przewrotnie. W spokojny sposób nawołuje więc do wydawania pieniędzy, nie zważania na nic, a nawet (o ironio) do panikowania. Hasło jest na tyle popularne, że doczekało się nawet
polskich wersji. Co zabawne początek, tradycyjnie zostaje po angielsku, za to końcówka już w ojczystym języku. Dzięki temu powstały tak dziwne twory, jak „Keep Calm and oj tam, oj tam”, czy „Keep Calm i weź się ucz”. Wyobraźnia internautów nie zna granic. Oryginalnie napis na plakacie rozpoczynał się od małej ikonki przedstawiającej koronę, zmienione wersje rządzą się jednak swoimi prawami. Zamiast symbolu królowej możemy znaleźć co nam się tylko zamarzy: od skutera, przez liście marihuany po kurczaka. W końcu spokój jest dla każdego. Nie ważne skąd jesteś, w jakim mówisz języku, czym się zajmujesz. Nie liczy się nawet czy wiesz o co chodzi. Zachowaj spokój. To już koniec.