
Prof. Monika Płatek, karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego, ma dość gołosłownych oskarżeń rzucanych przez PiS. Od 16 grudnia partia i TVP twierdzą, że opozycja przygotowała pucz, którego celem miało być odebranie władzy PiS. Prof. Płatek, która udzieliła obszernego wywiadu Magdzie Jethon w Koduj 24, jest zdania, że politycy PiS powinni byli zawiadomić o rzekomym puczu organy ścigania.
REKLAMA
Zdaniem prawniczki sytuacja jest prosta - albo politycy PiS, w tym poseł Jarosław Kaczyński i prezydent Andrzej Duda, naprawdę są przekonani, że opozycja przygotowała pucz, albo rzucają fałszywe oskarżenia. W przypadku tej pierwszej możliwości, Prawo i Sprawiedliwość miało obowiązek powiadomić organy ścigania, bo zamach stanu jest przestępstwem. Jeśli politycy PiS nie zawiadomili organów ścigania o zamachu stanu, to sami w ten sposób popełnili przestępstwo.
W przypadku drugiej możliwości politycy PiS - jeśli wiedzą, że żadnego puczu nie było, a mimo wszystko rzucają tak ciężkie oskarżenia - też popełniają przestępstwo. Jak podkreśla Płatek, "popełnia przestępstwo, kto wiedząc, że podejmowane działania są legalne, fałszywie oskarża o dokonanie czynu przez prawo zabronionego".
– Powinniśmy wymagać konsekwencji od rzucających oskarżenia i obelgi (...) i przestać pozwalać im unieważniać znaczenie słów – konkluduje prof. Płatek, która zawiadomiła prokuraturę właśnie poprzez ten wywiad.
Kryzys parlamentarny rozpoczął się w Sejmie 16 grudnia 2016 r., od wykluczenia przez marszałka Marka Kuchcińskiego (PiS) posła Michała Szczerby (PO) z obrad. Chwilę wcześniej polityk PO zwrócić się do przedstawiciela PiS słowami "panie marszałku kochany". Wykluczenie posła z obrad spowodowało okupację mównicy sejmowej przez posłów Platformy i Nowoczesnej, oraz głosowanie budżetu państwa przez PiS i dwojga posłów Kukiz'15 na sali kolumnowej. Prokuratura przesłuchuje uczestników manifestacji, która w nocy z 16 na 17 grudnia odbyła się pod Sejmem.
źródło: Koduj24.pl
