
W przedszkolu obrzucamy imitatorów naszych dzieł w technice Bambino wyzwiskiem „papuga”. Jako kilkunastolatki kupujemy z przyjaciółkami identyczne ubrania i słuchamy tych samych zespołów, ale analogiczne atrybuty u dalszych koleżanek tytułujemy pogardliwie „zgapieniem”. W dorosłym życiu linia oddzielająca naśladownictwo będące oznaką uznania czy sympatii, od tego, które uznajemy za wrogi gest czy rodzaj kradzieży jest bardzo cienka. Zgoła inaczej sprawa ma się na gruncie komunikacji pozawerbalnej.
Obiekt imitacji
Od muskułów do serca
Wypisane na twarzy
Reklama interaktywna 2.0
Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl
