Viktor Orban premier Węgier zaprasza chrześcijańskich imigrantów... z Europy Zachodniej, którzy uciekają przed polityczną poprawnością, liberalizmem, bezbożnością.  I co na to rządząca ekipa z Wiejskiej?
Viktor Orban premier Węgier zaprasza chrześcijańskich imigrantów... z Europy Zachodniej, którzy uciekają przed polityczną poprawnością, liberalizmem, bezbożnością. I co na to rządząca ekipa z Wiejskiej? Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Dlaczego na podobny pomysł nie wpadła jeszcze ekipa Jarosława Kaczyńskiego? Premier Węgier przygarnie chrześcijan z Europy Zachodniej uciekających przed "liberalizmem, poprawnością polityczną i bezbożnością".

REKLAMA
– Ci przerażeni niemieccy, holenderscy, francuscy, włoscy politycy i dziennikarze, ci chrześcijanie zmuszeni do opuszczenia ojczyzny, którzy swoją Europę stracili we własnej ojczyźnie, znajdą ją z powrotem u nas – zapowiedział Viktor Orban, premier Węgier. Nic dziwnego, że przemówienie Orbana zostało szeroko przytoczone przez rydzykowy "Nasz Dziennik".
W piątek Viktor Orban podsumował rok swoich rządów. Ten uwielbiany przez dużą rzeszę Polaków polityk w swoim expose skupił się nie tylko na polityce rządu. Dostało się mediom... tym liberalnym. Na liście napiętnowanych znalazły się również organizacje pozarządowe oraz obrońcy praw człowieka.
Zdaniem premiera tworzą "otaczającą świat sieć". Chcą sprowadzić do Europy tysiące imigrantów. Cel jest oczywisty - chodzi o zniszczenie tradycyjnych państw narodowych. Dlatego Węgrzy mają spodziewać się uderzenia, sprzeciwu Unii Europejskiej wobec obniżki cen m.in. prądu, czy zatrzymywania nielegalnych imigrantów. Dodał, że potajemnie próbuje się wpłynąć za pomocą zagranicznych pieniędzy na politykę węgierską.
Skąd to znamy? Chociażby odmowa przyjęcia sierot z Aleppo. W marzeniach polityków Prawa i Sprawiedliwości Polacy mieli wziąć od braci Węgrów przepis na nowoczesny autorytaryzm. Podobieństwa w retoryce i w działaniach obu rządów są uderzające. Mniejsza o to, że Orban urządził niedawno fetę na cześć Władimira Putina.
Źródło: "Nasz Dziennik"