
Decyzja odmowna rządu w sprawie sierot z Aleppo, które chciał sprowadzić Sopot, wywołała nie tylko ogromną burzę polityczną w kraju. Nagle okazało się, że za Sopotem idą kolejne miasta. Poznań, Rzeszów, Gdańsk, Kraków... Samorządy i mieszkańcy bardzo chcą pomóc dzieciom z Aleppo, ale też symbolicznie pokazać rządowi, że nie tędy droga. Jak zastrzegł prezydent Wrocławia, nie chodzi o wzniecanie buntu. Chodzi o to, że bardzo wielu Polaków taką pomoc potrzebującym jest gotowa nieść. Teraz w Warszawie.
Przypomnijmy, jak było w Sopocie. Rada Miasta chciała przyjąć dzieci, sami mieszkańcy na to nalegali. Prezydent napisał w tej sprawie list do kancelarii premier i otrzymał odpowiedź odmową. Sprawa pomocy humanitarnej szybko przekształciła się w polityczną burzę, rząd zaczął wszystko odkręcać, ostatecznie prezydent Jacek Karnowski z optymizmem podszedł do wyjaśnień rzecznika, uznając, że rząd nie mówi nie.
Burzliwa dyskusja na temat przyjęcia dzieci z Aleppo przetoczyła się w ostatnich dniach przez Radę Miasta Wrocław. Dotarła do Rzeszowa. Sami mieszkańcy napisali taką oto petycję do władz miasta. Licząc, że dzięki niej miasto zyska dodatkowy argument w zabieganiu o zmianę polityki rządu w tej sprawie".
"My, Rzeszowianki i Rzeszowianie, zwracamy się z pilnym wnioskiem o podjęcie przez Radę Miasta działań ukierunkowanych na zapewnienie warunków do osiedlenia się w Rzeszowie rodzinom oraz osieroconym dzieciom z miasta Aleppo (Syria), obejmującej możliwość zamieszkania i okresowe wsparcie finansowe dla rodzin oraz organizację pieczy zastępczej dla dzieci osieroconych”. Czytaj więcej
Póki co odpowiedzi na te pytania nie znamy. Jednak moim zdaniem jako poznaniacy powinniśmy coś zrobić. Skoro inne duże, ważne miasta są w stanie pomóc, to dlaczego my w Poznaniu mielibyśmy nie robić nic. Czytaj więcej
– Sopot na pewno zapoczątkował falę, która teraz przetacza się przez Polskę. Samorządy pokazują, że są gotowe pomóc najbardziej bezbronnym, dzieciom bez rodziców, które przeżyły koszmar wojny. Naturalne było, że stolica też mogłaby z taką inicjatywą wyjść. Czy Warszawa może dać dom dzieciom z Aleppo? Uważam, że tak – mówi wprost Paulina Piechna-Więckiewicz.
Na razie wielu radnych czeka na konkrety. Tak, jak polski rząd czekał na konkrety od władz Sopotu. – Czekamy, zobaczymy. Nie mówimy "nie" – mówi nam radny PiS Dariusz Figura. Chce wiedzieć, o ile dzieci chodzi, na jaki okres miałyby przyjechać, na jakich warunkach. Pytań jest sporo, na razie nie zna odpowiedzi. Ale, jak zauważa, w Warszawie i tak rządzi PO. – I może robić, co chce – mówi.
Napisz do autorki : katarzyna. zuchowicz@natemat.pl
