Aleppo w 2008 roku. W Polsce znów wraca dyskusja o przyjęciu sierot z tego miasta.
Aleppo w 2008 roku. W Polsce znów wraca dyskusja o przyjęciu sierot z tego miasta. Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

Decyzja odmowna rządu w sprawie sierot z Aleppo, które chciał sprowadzić Sopot, wywołała nie tylko ogromną burzę polityczną w kraju. Nagle okazało się, że za Sopotem idą kolejne miasta. Poznań, Rzeszów, Gdańsk, Kraków... Samorządy i mieszkańcy bardzo chcą pomóc dzieciom z Aleppo, ale też symbolicznie pokazać rządowi, że nie tędy droga. Jak zastrzegł prezydent Wrocławia, nie chodzi o wzniecanie buntu. Chodzi o to, że bardzo wielu Polaków taką pomoc potrzebującym jest gotowa nieść. Teraz w Warszawie.

REKLAMA
– Mi jest po prostu wstyd. Kraj, który szczyci się hasłami Wolność i Solidarność, gdzieś się mocno pogubił – mówi nam Paulina Piechna-Więckiewicz, warszawska radna i główna pomysłodawczyni przyjęcia dzieci z Aleppo do stolicy.
Jest oburzona i nie godzi się na to, by Polska nic nie robiła w sprawie najbardziej bezbronnych ofiar wojny. Na razie pyta innych radnych, co myślą o pomyśle przyjęcia dzieci do Warszawy i na poniedziałek przygotowuje projekt uchwały, którą w marcu ma się zająć warszawska Rada Miasta. Najchętniej przyjęłaby 10 dzieci. Na dłuższy pobyt. – Są kraje, które codziennie muszą radzić sobie z tysiącami przybywających do Europy. A my nie bierzemy w tym udziału. W trakcie II wojny światowej nie zastanawiano się – czy to indyjski maharadża, którego skwer mamy w Warszawie, czy Iran – nad różnicami kulturowymi między polskimi dziećmi a swoimi narodami. I potrafili nas przyjąć. Spróbujmy pokazać, że też potrafimy – mówi radna.
"Rząd nie mówi nie"
Przypomnijmy, jak było w Sopocie. Rada Miasta chciała przyjąć dzieci, sami mieszkańcy na to nalegali. Prezydent napisał w tej sprawie list do kancelarii premier i otrzymał odpowiedź odmową. Sprawa pomocy humanitarnej szybko przekształciła się w polityczną burzę, rząd zaczął wszystko odkręcać, ostatecznie prezydent Jacek Karnowski z optymizmem podszedł do wyjaśnień rzecznika, uznając, że rząd nie mówi nie.
I faktycznie, w ostatnim dniach, pojawiła się komunikacja na linii Sopot-rząd, a zabiegi miasta wsparł marszałek Mieczysław Struk. Pojawiły się informacje, że pierwsza piątka dzieci gotowa jest na przyjazd, który organizuje Polska Pomoc Medyczna.
Oficjalnego stanowiska wciąż jednak nie ma, a sprawa dzieci medialnie przycichła. Tylko nie w samorządach. Tu żyje, i to bardzo.
"Solidaryzujemy się z innymi miastami"
Burzliwa dyskusja na temat przyjęcia dzieci z Aleppo przetoczyła się w ostatnich dniach przez Radę Miasta Wrocław. Dotarła do Rzeszowa. Sami mieszkańcy napisali taką oto petycję do władz miasta. Licząc, że dzięki niej miasto zyska dodatkowy argument w zabieganiu o zmianę polityki rządu w tej sprawie".
Fragment petycji mieszkańców

"My, Rzeszowianki i Rzeszowianie, zwracamy się z pilnym wnioskiem o podjęcie przez Radę Miasta działań ukierunkowanych na zapewnienie warunków do osiedlenia się w Rzeszowie rodzinom oraz osieroconym dzieciom z miasta Aleppo (Syria), obejmującej możliwość zamieszkania i okresowe wsparcie finansowe dla rodzin oraz organizację pieczy zastępczej dla dzieci osieroconych”. Czytaj więcej

W Poznaniu media zauważyły zainteresowanie innych miast i zaczęły pytać: "Gdańsk, Sopot, Wrocław deklarują chęć pomocy. Podobne głosy słychać również w innych polskich miastach. Jak na tym tle zachowa się Poznań?".
Marcin Zawada, miastopoznaj.pl

Póki co odpowiedzi na te pytania nie znamy. Jednak moim zdaniem jako poznaniacy powinniśmy coś zrobić. Skoro inne duże, ważne miasta są w stanie pomóc, to dlaczego my w Poznaniu mielibyśmy nie robić nic. Czytaj więcej

Wreszcie i tu powstała petycja. "Jako poznanianki i poznaniacy prosimy o podjęcie przez Państwa działań, które spowodują, że do Poznania przyjadą i otrzymają zgodę na osiedlenie ofiary wojny w Syrii i Iraku, dzieci i osoby dorosłe. Poprzez ten apel solidaryzujemy się z takimi miastami jak Sopot, Gdynia, Gdańsk, Kraków, Wrocław. Uważamy, że może to wpłynąć na zmianę stanowiska obecnie rządzących władz” – napisali.
To oddolny nacisk na rząd
Sopot na pewno zapoczątkował falę, która teraz przetacza się przez Polskę. Samorządy pokazują, że są gotowe pomóc najbardziej bezbronnym, dzieciom bez rodziców, które przeżyły koszmar wojny. Naturalne było, że stolica też mogłaby z taką inicjatywą wyjść. Czy Warszawa może dać dom dzieciom z Aleppo? Uważam, że tak – mówi wprost Paulina Piechna-Więckiewicz.
Podkreśla, że najważniejsze są dzieci, ale jest też symbolika polityczna. – To taki oddolny nacisk na rząd. Przykład z dołu, który – mam nadzieję – pokaże rządowi, że idzie złą drogą, i że tak się po prostu nie godzi – mówi. Oddolny nacisk? – Na wywołanie sumienia i znalezienie troszczkę serca, przynajmniej dla dzieci – precyzuje.
Warszawska radna, związana z Inicjatywą Polską, wysłała do wszystkich klubów w Radzie Miasta swoją prośbę o rozważenie przyjęcia dzieci. Czeka na odzew, słyszała już opinie, że może dzieci przyjąć, ale tylko na wakacje? – Wakacje tylko na chwilę pozwolą ani zapomnieć o złych chwilach, ani na dłużej się zżyć. Te dzieci to nie są lalki, które można przewozić z miejsca na miejsce. W Warszawie mamy miejsca, gdzie można im zapewnić opiekę – mówi.
"I tak wszystko zależy od rządu"
Na razie wielu radnych czeka na konkrety. Tak, jak polski rząd czekał na konkrety od władz Sopotu. – Czekamy, zobaczymy. Nie mówimy "nie" – mówi nam radny PiS Dariusz Figura. Chce wiedzieć, o ile dzieci chodzi, na jaki okres miałyby przyjechać, na jakich warunkach. Pytań jest sporo, na razie nie zna odpowiedzi. Ale, jak zauważa, w Warszawie i tak rządzi PO. – I może robić, co chce – mówi.
I tak, i nie. Sopot przecież otrzymał decyzję odmowną z Warszawy. – Możemy przyjąć uchwałę, ale i tak potem wszystko zależy od rządu, a ja nie widzę w nim chęci przyjęcia sierot z Aleppo – przyznaje Paulina Piechna-Więckiewicz.
Niestety, tej chęci nie widać też w dużej części narodu. Odzew społeczny? Tak zareagowali mieszkańcy jednego z miast:
logo
Fot. Screen/Facebook
Ciekawe jednak, jaka byłaby reakcja władz, gdyby wszystkie miasta nagle, razem, zwróciły się do niego z prośbą o przyjęcie dzieci z Aleppo.

Napisz do autorki : katarzyna. zuchowicz@natemat.pl