Brytyjczycy mają dostarczyć dowodów na zamach w Smoleńsku. Polski rząd zapłaci im za poszukiwania trotylu
Brytyjczycy mają dostarczyć dowodów na zamach w Smoleńsku. Polski rząd zapłaci im za poszukiwania trotylu Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Suma tego kontraktu nie jest znana. Wiadomo tyle, że polski rząd zapłaci Brytyjczykom za poszukiwania śladów trotylu w próbkach przywiezionych ze Smoleńska. Badania ma przeprowadzić renomowany instytut z Fort Halstead pod Londynem.

REKLAMA
Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", analizy próbek podjęło się Laboratorium Kryminalistyczne Materiałów Wybuchowych. Wiadomo, że Brytyjczycy sprawę zbadają, ale niczego nie zamierzają komentować. Nie zabiorą głosu ani w kwestii potencjalnych przyczyn katastrofy, ani też w sprawie interpretacji wyników analizy. Wydadzą naukową opinię i tyle.
Oczywiście nie za darmo, choć nie udało się ustalić za ile. MON na pytania w tej sprawie nie odpowiedział. Jak pisze "Wyborcza", kontrakt handlowy w tej sprawie podpisano na początku grudnia 2016 r. Laboratorium Kryminalistyczne Materiałów Wybuchowych to ośrodek ceniony na świecie. W przeszłości zajmował się m.in. badaniem szczątków samolotu, który wybuchł w 88 r. nad szkockim Lockerbie. Dochodzenie wykazało, że był to zamach zorganizowany przez reżim libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego.
PiS robi wiele, aby udowodnić, że katastrofa smoleńska nie była wypadkiem lotniczym. Głównym zwolennikiem teorii o trotylu w Tupolewie jest Cezary Gmyz – dziś korespondent TVP w Berlinie, rok temu m.in. autor programu kulinarnego w Telewizji Republika. W programie tym Antoni Macierewicz, w fartuszku w łosie, mówił o "zbrodni smoleńskiej".
Szef MON chciał, by w wyjaśnianiu tej "zbrodni" pomogło NATO. Choć potem zapewnił, że nie powiedział tego, co powiedział.
źródło: "Gazeta Wyborcza"