Biało-czerwone pasy w Rzeszowie
Biało-czerwone pasy w Rzeszowie Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

– Ten sam symbol Polski Walczącej użyty na koszulce nikogo nie razi, a na kiju bejsbolowym już tak. Tak samo biało-czerwone barwy na szlabanie, kominie nie rażą, natomiast na przejściu dla pieszych już tak – przyznaje w rozmowie z naTemat szczeciński radny Andrzej Grodecki. Rozsławił się na całą Polskę pismem do przewodniczącego rady miasta Mariusza Bagińskiego, w którym interweniował w sprawie biało-czerwonych pasów, bo chodzenie po nich "znieważa symbole narodowe".

REKLAMA
Spodziewał się Pan, że tekst o zniewadze biało-czerwonych pasów dla pieszych wywoła taką burzę?
Absolutnie nie spodziewałem się tego, że media podłapią temat. Za chwilę podjedzie do mnie TVP Szczecin, później Polsat. Jestem trochę przerażony tym, co się wydarzyło.
Dlaczego akurat teraz zabolały Pana biało-czerwone pasy?
Jako radny osiedla w Szczecinie złożyłem kilka pism. To o pasach było przy okazji. Nosiłem się z tym zamiarem od dawna. Co roku obchodzimy przecież Dzień Flagi. I w zeszłym roku poraziło mnie, kiedy zobaczyłem narodowców maszerujących po biało-czerwonych pasach, z biało-czerwonymi flagami. To dla mnie duży dysonans. Pomyślałem sobie, że coś tu nie pasuje. Od pomysłu do realizacji minęło trochę czasu. W końcu postanowiłem się sprężyć i napisać pismo, powołując się na akty prawne.
logo
Fragment pisma, jakie Andrzej Grodecki wysłał do Rady Miasta Fot. Screen ze strony Wyborcza.pl

Pan występuje w obronie biało-czerwonych pasów. A nie przeszkadzają Panu kije bejsbolowe ze znakiem Polski Walczącej, wycieraczki, sedesy, poduszki, pościel w barwach polskiej flagi?
Trzeba odróżnić sferę prywatną od publicznej. Bielizna, wycieraczki, sedesy – w to nie wchodzę, bo to jest właśnie sfera prywatna. Mnie interesuje sfera publiczna, z której wszyscy musimy korzystać. Bo przecież z czyjejś wycieraczki nie muszę korzystać, biało-czerwonego sedesu nie muszę kupować i nie będę tego robił. Natomiast po pasach muszę chodzić. Kodeks Drogowy nas do tego zmusza. Bo jak ktoś mnie przejedzie, to będzie moja wina. I to jest ta zasadnicza różnica. A ludzie w mediach społecznościowych tego nie rozróżniają. Raz jeszcze podkreślę, mnie chodzi o sferę publiczną. Jeżeli malujemy szlabany na biało-czerwono – to nie ma problemu, bo nikt po nich nie chodzi.

To prawda, ale niektórzy je łamią, zdarza się, że ktoś w nie wjedzie.
Oczywiście, ale to rzecz incydentalna. Wszystko się może zdarzyć, nawet ktoś może flagę pod Pałacem Prezydenckim zerwać. Nie mamy na to wpływu. Natomiast pasy służą do tego, żeby po nich chodzić. Nie mogę przecież przejść obok, bo to wykroczenie. Te pasy wyglądają obrzydliwie, bo się ścierają. Chciałem wrzucić kamyczek, żeby się zastanowić, jak się ma ochrona barw narodowych do malowania pasów i zmuszania nas do chodzenia po nich. W Warszawie czy Szczecinie codziennie dziesiątki osób przechodzi po nich. One są brudne.
A co z kijami bejsbolowymi z symbolem Polski Walczącej?
Jeżeli ma pani znak Polski Walczącej na koszulce, to przecież nikogo to nie obraża.

Ale jak narodowcy na marszach okładają się kijami bejsbolowymi ze znakiem Polski Walczącej, to już tak.
Właśnie o to chodzi. Ten sam symbol Polski Walczącej użyty na koszulce nikogo nie razi, a na kiju bejsbolowym już tak. Tak samo biało-czerwone barwy: na szlabanie, kominie nie rażą, natomiast na przejściu dla pieszych rażą.

Przewodniczący rady miasta Mariusz Bagiński zapoznał się z Pana pismem i powiedział tylko, że "zrzuci na nie zasłonę milczenia".

Boleję nad tym, że nie podejmuje się tematu. Prawdopodobnie, albo nie ma wiedzy na ten temat, albo takiej wiedzy nie chce mieć. Uważam, że przewodniczący rady miasta, jeśli dostaje takie pismo i jest taki odzew, to powinien usiąść i zastanowić się, co można zrobić. Może wziąć prawników? Nie chcę zawiadamiać prokuratury, chciałbym wywołać dyskusję, czy jest to zasadne, czy nie.
No właśnie, dyskusja trwa w najlepsze. Internauci mają 150 pomysłów, co zrobić, by nie chodzić po pasach. Nie obawia się Pan, że zostanie zapamiętany jako ten "Pan od biało-czerwonych pasów"?
Czegokolwiek się nie zrobi, to natychmiast mamy do czynienia z hejtem. Chciałem wywołać dyskusję na ten temat. Wszyscy wszystko mylą. Różnica między ukraść a zostać okradzionym jest fundamentalna. Ja chcę, żeby pewne służby, czy władza sądownicza wypowiedziały się na ten temat, czy można czy nie można. Ja nie chcę nikomu niczego zakazywać. Chcę wyjaśnić tylko sprawę z pasami. Tym bardziej, teraz rządzi PiS, który jest bardzo propatriotyczny, więc pytanie, jak oni się zachowają. Czy uznają, że można, jak pan Bagiński uznać, że nic się nie dzieje. Trzeba stworzyć jakieś ramy. Ustalmy, gdzie jest granica: czy spalenie flagi jest przestępstwem i czy zmuszanie nas do chodzenia po biało-czerwonych pasach można zmienić. Mówiłem przecież, że kolory można zastąpić pomarańczowym, zielonym czy żółtym. Te kolory też są widoczne.
Ale wie Pan – tu też możemy narazić się innym krajom, a zaproponowany przez Pana żółty i biały, to barwy papieskie. To też może razić.
Ale my żyjemy w Polsce. Nie dajmy się zwariować. Nie mówmy o rzeczach, które są zupełnie abstrakcyjne. Rzeczywiście, odczytałem, że można pomyśleć o fladze Monako i Indonezji (czerwono-białe – red.). Ale pytanie jest takie, czy oni mają ustawodawstwo, które chroni ich godło? Tego nie wiem.

Ale zdaje się, że nasz kodeks karny też zapewnia ochronę symbolom narodowym innych państw.
Zgadza się. Ale żyjemy w Polsce. Wrzuciłem temat. Chciałem merytorycznej, a nie hejterskiej dyskusji. Czyli że wychodzi jeden profesor, drugi profesor, trzeci poseł i mówią to jest zasadne, a to nie. Zróbmy coś z tym. Taka była moja jedyna intencja. Chciałbym, żeby konstytucjonaliści wypowiedzieli się na ten temat. Zgłosiłem problem. W filozofii najważniejsze jest, by zadać dobrze pytanie, a potem odpowiedź się znajdzie. Ja zadałem pytanie i mam nadzieję, że sensowna odpowiedź się znajdzie.

Andrzej Grodecki

Andrzej Grodecki to radny osiedla Pomorzany w Szczecinie. W ostatnich wyborach samorządowych Grodecki startował z list Prawa i Sprawiedliwości do rady miejskiej Szczecina. Był wówczas związany z Solidarną Polską, czyli ugrupowaniem Zbigniewa Ziobry, która miała swoich ludzi na listach PiS. Mandatu jednak nie zdobył. Senat RP pracuje nad zasadami użycia symboli narodowych, również dla producentów odzieży.

Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl