Maciej Orłoś krytycznie odniósł się do obecnych realiów pracy w TVP.
Maciej Orłoś krytycznie odniósł się do obecnych realiów pracy w TVP. Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Dziennikarz przez ponad ćwierć wieku był prowadzącym "Teleexpress" i twarzą Telewizji Publicznej. Twarzą, która musiała się pożegnać z pracą po nadejściu "dobrej zmiany". W rozmowie z Kubą Wojewódzkim dziennikarz ostro skrytykował współczesne oblicze telewizji rządzonej przez Jacka Kurskiego.

REKLAMA
Orłoś pytany przez Wojewódzkiego, czy wyobraża sobie swój powrót do TVP, odpowiedział wprost, że "przestał wierzyć w tę instytucję".
– Nie wierzę, żeby politycy przepracowali temat i zabezpieczyli media publiczne przed wpływami i naciskami polityków, czyli ich samych. Ta sprawa nie została nigdy uregulowana – zauważył.
Zrobił co prawda jedno "ale" w sprawie swojego powrotu, ale chyba sam nie wierzył w taką możliwość. – Gdyby była nowa ustawa, w której prezes TVP ma zagwarantowany okres, kiedy nie można go usunąć ze stanowiska, że będą tam gwarancje, że nie będzie telefonów, nacisków, partyjniactwa, to okej – powiedział i przy okazji obnażył warunki pracy w Telewizji Polskiej.
W jego ocenie w TVP zawsze rządziło "partyjniactwo", ale w ostatnim czasie sytuacja "jest wyjątkowa". – Nigdy nie było takiego przegięcia w jedną stronę. Czasem jak widzę, co tam się dzieje, to po prostu nie wierzę – stwierdził.
Orłoś przyznał jednak również, że za pracą w TVP tęskni. W końcu spędził tam wiele lat.
Dziennikarz pożegnał się z TVP w 2016 roku. Odszedł zapewne z powodu objęcia kierownictwa programu przez Klaudiusza Pobudzina. Wielokrotnie pisaliśmy o tym byłym dziennikarzu Telewizji Trwam, który w "Wiadomościach" zdobywał kolejne szczyty manipulacji.

Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl