
Premier rządu była gościem programu "Jeden na jeden". Prowadzący Bogdan Rymanowski zadawał jej pytania o atak terrorystyczny w Londynie, relacje z Unią Europejską, dymisje w armii, rolę jaką w polskiej polityce pełni Bartłomiej Misiewicz i słynny wypadek z czerwonym seicento.
– Robimy wszystko, żeby do takiego zamachu nie doszło w Warszawie. Podkreślam, że bezpieczeństwo obywateli powinno być najistotniejsze. Nie zmienimy zdania jeśli chodzi o politykę migracyjną, rok temu do podobnego zamachu doszło w Brukseli – oznajmiła szefowa rządu na początku rozmowy. – Politycy powinni się zastanowić, co się dzieje w Europie. Nie da nie łączyć się tego, co się dzieje z polityką migracyjną – dodała.
Napięte stosunki z UE komentowała zdaniem, że "Polska nie ugnie się przed szantażami" [Fransa Timmermansa - red.] i "czas, żeby Europa wyciągnęła wnioski z tego, co się dzieje". Podkreśliła, iż Polacy nie muszą się czegokolwiek obawiać. – Jesteśmy na bardzo wysokim poziomie nasłuchu tego, co się dzieje – wyjaśniła, dodając, że mimo okoliczności wierzy w spotkanie Theresy May z Jarosławem Kaczyńskim.
Pytana o narady u szefa PiS, nabrała wody w usta, stwierdzając iż te odbywają się co tydzień, a ostatnia wszystkie ośrodki władzy w Polsce muszą ze sobą współpracować. Powiedziała, że co tydzień odbywają się narady przy ul. Nowogrodzkiej, a ta ostatnia, wtorkowa, była związana z wyjazdem Jarosława Kaczyńskiego do Londynu. Nie dodała, że kilka minut po niej odbyło się posiedzenie rządu. – Niczym nadzwyczajnym jest spotkanie szefa partii rządzącej z liderem innego, również rządzącego, ugrupowania – przekonywała.
Premier zauważyła, że Wielka Brytania jest i będzie ważnym partnerem, dlatego musi dojść do porozumienia z UE, z drugiej strony broniła się w sprawie Donalda Tuska. – Oświadczyliśmy, że nie będziemy popierać Donalda Tuska. Kanclerz Angela Merkel wiedziała po wizycie w Polsce, że Tusk nie będzie naszym kandydatem – tłumaczyła się. Przegraną skwitowała stwierdzeniem, że wcale "nie przegraliśmy, pokazaliśmy, że zasady w UE powinny być przestrzegane". Nie odpowiedziała już jednak, kto konkretnie jest dziś w niej sojusznikiem Polski.
Rymanowski poprosił jeszcze Szydło o wyjaśnienie, czym obecnie zajmuje się Bartłomiej Misiewicz. Według doniesień mediów próbuje zwalniać ludzi państwowych spółek, choć oficjalnie nie pełni żadnej funkcji. W rozmowie znów przekonywała, że "już po sprawie". – Sprawa jest zakończona – mówiła. – Wymiana kadr w wojsku nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie przewiduję wymiany kadr, jeśli chodzi o jakikolwiek resort - tak już komentowała dymisje zatwierdzone przez szefa MON.
Na koniec odniosła się do wypadku z początku lutego i nagonki na jego domniemanego sprawcę, który właśnie zabrał głos. Zdaniem premier, pozwolił się "haniebnie wykorzystać" politykom PO.
– Nie chcę komentować wypowiedzi Sebastiana K. Staliśmy się ofiarą rozgrywki politycznej – stwierdziła. – Chcę zapewnić pana Sebastiana, żeby był spokojny. Postępowanie się toczy, ja również zeznawałam. Życzmy sobie, żeby jak najszybciej ta sprawa została zamknięta – dodała.
źródło: tvn24.pl
