
Nie znajdują wielkiego zrozumienia dla tego strajku. Właściwie cokolwiek nie robią, zaraz spotyka ich hejt. W internecie aż kipi od nienawistnych komentarzy. Ludzie piszą, że tracą cierpliwość. Też by chcieli mieć tyle urlopu, tyle wolnego, tak małego godzin, wolne weekendy, święta. "W głowach się poprzewracało!" – słychać z każdej strony. Teraz, z powodu strajku, wrzucono ich jeszcze do politycznego worka. I jeszcze ta reforma. Ciągle coś im się nie podoba. Uderzenia lecą na nauczycieli dosłownie z każdej strony.
Strajk tylko podburzył takie nastroje, a hejt pod ich adresem w sieci przekroczył już wszelkie granice. Zresztą nie tylko tu. Ostre słowa padają z ust polityków PiS. Ledwo poseł Pięta grzmiał o hańbiącym zachowaniu nauczycieli, bo zostawili dzieci bez opieki i gdyby od niego to zależało to wyrzuciłby tę "czerwoną lumpeninteligencję na pysk".
Zaraz zaczęła mu wtórować Krystyna Pawłowicz. Sama, przypomnijmy, wieloletni nauczyciel akademicki. "Dzisiaj nauczyciele demoralizują dzieci, uczą ich targowickiego zachowania wobec własnej Ojczyzny. Kadra, która organizuje strajki szkolne powinna nazywać się Targowicą" – stwierdziła w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.
"Strajkować im się zachciało" Dla polityków stali się zdrajcami, bo śmieli podnieść rękę na rząd. To wystarczyło, by z błotem zmieszać tych, którzy w normalnych warunkach cieszą się szacunkiem społeczeństwa. I fakt – tu, z tego powodu – zyskali uznanie drugiej strony. "Chociaż mi podpadli, dziś ich popieram! Ta niby reforma odmóżdży nasze dzieci w kosmicznym tempie" – wśród przeciwników "dobrej zmiany" słychać takie brawa.
Z drugiej strony są jednak rodzice i przeciętny Kowalski. Wielu pisze, że przez ten strajk nie mieli, co z dziećmi zrobić. W ogóle całe zło za tę reformę spada ostatnio na nauczycieli, choć przecież przeciwko tej reformie też protestują.
"Strajkować im się zachciało. Boją się tylko o swoje stołki, chcą więcej zarabiać. Wcale nie chodzi im o dzieci. Jak się nie podoba, niech idą do supermarketu pracować – takie komentarze pojawiają się dosłownie wszędzie. "Co oni jeszcze chcą mają jak u Pana Boga za piecem niech nie narzekają" – pisze jeden z internautów. Prawdziwa, wielka fala bez końca.

Słabo wykształceni I jeszcze raport NIK. W momencie, gdy nauczyciele strajkują, NIK publikuje raport, z którego wynika, że nauczyciele są słabo przygotowani do zawodu, bo taki od lat jest system. "Nieprzygotowani do wykonywania zawodu czują się też sami absolwenci studiów nauczycielskich" – czytamy w raporcie. W odbiorze społecznym takie doniesienia jeszcze jednak potęgują przekonanie, że wielu nauczycieli nigdy nie powinno tego zawodu wykonywać. Są słabi. I niczego nie uczą naszych dzieci. I już natychmiast pojawiają się komentarze, że w Polsce prawdziwych nauczycieli jest "może z 20 proc., reszta to osoby wykonujące zawód nauczyciela".
Komentarz internauty
"Do tych, którzy uznają nas za darmozjadów" Taka aura wokół nauczycieli długo się jeszcze nie skończy. Spirala nakręciła się tak mocno, że chyba tylko rewolucja w zasadach ich zatrudniania mogłaby ją zmienić. Bardzo wielu Polaków ma odwieczne poczucie niesprawiedliwości, że jedna grupa jest uprzywilejowana, a oni nie. I żądają drastycznych posunięć. "Wyliczyłam, że pracuję ok. 50 godzin w tygodniowo. Nauczyciele pracują ok. 40 godzin" albo "Nie pracują nawet 40 godzin" – wyliczają Kowalscy. Nic to, że zarabiają mało, każdy chciałby 10 procent podwyżki i gwarancji zatrudnienia. Nie każdy w swojej pracy ma możliwość, by o to walczyć. Z tego wynika ten hejt. Nikomu niepotrzebny, zwłaszcza jeśli jeszcze przenosi się na dzieci.
Bo w tym całkowitym braku wzajemnego zrozumienia, zapomina się też o tym, że ci ludzie odpowiadają za wykształcenie całych pokoleń naszych dzieci. Że chcieliby godnie zarabiać.
Komentarz internautki
Albo – jak część z nich – szła do tego zawodu, nie dla zbicia kokosów, tylko z powołania. Choć człowiek ma poczucie, że ostatnio takich jest niewielu, to jednak tacy nauczyciele też są. I nie można o nich zapominać.

Tym bardziej w tym wszystkim wrażenie robi komentarz Kuby Wojewódzkiego, który zamieścił na Facebooku. "Pierwszy raz w swoim plugawym życiu jestem z Wami" – napisał. Choć można założyć, że nie z powodu nauczycielskiej doli, a z powodu reformy, to jednak. Sporo osób bardzo mu za to na FB dziękuje.
