W 2016 roku PiS dostał z budżetu państwa ponad 18 mln zł. 3,5 mln przeznaczono na "usługi obce", w tym m.in. na fundację o. Tadeusza Rydzyka.
W 2016 roku PiS dostał z budżetu państwa ponad 18 mln zł. 3,5 mln przeznaczono na "usługi obce", w tym m.in. na fundację o. Tadeusza Rydzyka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Tysiące dla Fundacji Lux Veritatis to sytuacja bardzo wątpliwa etycznie – tak w rozmowie z naTemat zaskakujące informacje ze sprawozdania finansowego PiS komentuje poseł PO Krzysztof Brejza. – Ta sprawa wymaga wyjaśnienia – dodaje jego partyjny kolega Sławomir Nitras. Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej zwraca z kolei uwagę, że partia rządząca po prostu "spłaca długi za wsparcie podczas kampanii wyborczej".

REKLAMA
Finanse PiS, czyli Bogu świeczka...
36 tys. 900 zł jakie partia rządząca wydaje każdego miesiąca na fundację Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka, to kwota szokującą opinię publiczną. – Jeśli prawo pozwala na takie finansowanie tej fundacji, to prawo powinno być zmienione. Na co poszły te pieniądze? Ta sprawa wymaga wyjaśnienia – komentuje poseł Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej. Podobnego zdania jest jego partyjny kolega Krzysztof Brejza. Zauważa on, że jest to sytuacja co najmniej wątpliwa etycznie. – Pamiętajmy, że ta fundacja też otrzymała od Skarbu Państwa bodajże 25 mln zł z tytułu rekompensaty za geotermię – dodaje.
– Organizacje związane z o. Rydzykiem, jak Radio Maryja i Telewizja Trwam są tubą propagandową PiS i kto wie, czy tu też nie mamy do czynienia tak naprawdę z finansowaniem działalności mediów PiS-owskich – zastanawia się poseł Brejza. – Podobnie jest z pieniędzmi związanymi ze SKOK-ami, przez które – poprzez spółkę Fratria – finansuje się jeden z dużych portali prawicowych. Albo spółka Srebrna założona przez Jarosława Kaczyńskiego, w której radzie nadzorczej zasiada słynna "Pani Basia”, czyli sekretarka z "Ucha Prezesa"... To wszystko są wątpliwe etycznie, brzydko pachnące sprawy – podkreśla Brejza
– Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość wysyła pieniądze Rydzykowi? Wyjaśnienie jest bardzo proste – komentuje tę sprawę w rozmowie z naTemat Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej. – Trzeba w jakiś sposób spłacić długi za wsparcie podczas kampanii wyborczej. W ten sposób właśnie zachowuje się PiS. Spłaca swoje długi, oczywiście naszymi pieniędzmi – stwierdza.
...a diabłu ogarek
Spore emocje wywołuje też ujawnienie danych o tym, iż w ubiegłym roku partia rządząca zapłaciła aż 1 mln 485 tys. zł firmie Grom Group za ochronę Jarosława Kaczyńskiego. – To oburzające, jestem zszokowany. Jestem pewien, że tyle nie kosztuje nawet ochrona prezydenta – ocenia Sławomir Nitras. – Jak partia może wydać niemal 1/10 swojej całkowitej dotacji z budżetu na ochronę jednego człowieka?! Dla mnie to dowód na to, że PiS nie jest normalną partią. Oni wszyscy powinni tam chyba nosić obrazek z jego podobizną, jak w partii komunistycznej – oburza się polityk PO.
– Jeśli wydaje się miliony po to, żeby odgrodzić się od ludzi, to nie jest przejawem otwartości i chęci spotykania się z wyborcami, jak próbują nas przekonać Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i inni politycy PiS. Wręcz przeciwnie, to jest pokazanie zupełnie innej twarzy. Prawdziwej twarzy PiS. Czyli partii, która zamyka się na obywateli i zupełnie nie rozumie, na czym polega dialog – dodaje Joanna Scheuring-Wielgus. Posłanka Nowoczesnej zauważa, że nie jest to jedyny przejaw odgradzania się PiS od obywateli. – Wokół Sejmu też ma stanąć mur. Tych murów w PiS jest bardzo dużo – stwierdza.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl