Kto dzięki "dowodom" podkomisji smoleńskiej triumfuje najbardziej? To nie Kaczyński i Macierewicza, a... znowu Misiewicz

Po ujawnieniu "nowych ustaleń" związanych z wybuchem na pokładzie Tu-154M Bartłomiej Misiewicz ma powody do zadowolenia. On takie teorie wygłaszał już ponad rok temu.
Po ujawnieniu "nowych ustaleń" związanych z wybuchem na pokładzie Tu-154M Bartłomiej Misiewicz ma powody do zadowolenia. On takie teorie wygłaszał już ponad rok temu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Mówiono, że powołana przy Ministerstwie Obrony Narodowej podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej ogłosi, iż "Tupolew rozpadł się w powietrzu". W poniedziałek okazało się jednak, że naukowcy pracujący dla MON na 7. rocznicę przygotowali nawet bardziej spektakularne ustalenia i przedłużyli żywot zapomnianej już teorii o wybuchu na pokładzie Tu-154M. To jednak nie tylko triumf mówiących od lat o "zamachu" Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Najwięcej powodów do zadowolenia może mieć dziś nie kto inny, niż Bartłomiej Misiewicz.


A to dlatego, że on pierwszy już 5 lutego 2016 roku oznajmił kategorycznie, że katastrofa smoleńska została spowodowana wybuchem na pokładzie rządowego samolotu, którym do Katynia podróżował prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób. "Na podstawie materiału dowodowego, wyników badań ekspertów twierdzimy, że doszło do wybuchu" - oznajmił ówczesny rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej na twitterowym koncie tego resortu.
Po zaledwie kilku minutach ten wpis jednak zniknął. Szybko uznano to za jedną z serii kompromitujących Prawo i Sprawiedliwość wpadek Bartłomieja Misiewicza. Dziś 27-letni pupil Antoniego Macierewicza może jednak triumfować. Dla zafascynowanych nim prawicowców dzisiejsze ustalenia tzw. podkomisji smoleńskiej są dowodem, iż Misiewicz "prawdę" o tragedii z 10 kwietnia 2010 roku chciał głośno wykrzyczeć już dawno temu.

Były rzecznik MON może też z satysfakcją spojrzeć w oczy tym, którzy przed rokiem zmusili go do szybkiego usunięcia "wybuchowego" tweeta. Jakby więc na tę sprawę nie spojrzeć, młody polityk pieszczotliwie zwany przez żołnierzy "Ptysiem" znowu jest na wygranej pozycji...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...