
Jest źle. Jest bardzo źle. Gdy "głosem rozsądku" zostaje ktoś, kto dopuszcza do siebie myśl, że podręcznikowa katastrofa lotnicza być może nie jest zamachem, to znaczy, że dyskurs publiczny dryfuje w odmętach cynizmu i głupoty. Oklaskiwanie kogoś za wygłaszanie trochę mniejszych bzdur niż współdyskutanci, to duży błąd.
REKLAMA
Wieczór w TVP Info w 7. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Gośćmi Michała Rachonia, byłego członka i rzecznika sopockiego PiS, a obecnie pracownika publicznej telewizji, jest kwiat zamachowej publicystyki: Anita Gargas, Tomasz Sakiewicz, Krzysztof Wyszkowski i Paweł Lisicki.
Propagowanie niestworzonych i wzajemnie sprzecznych bzdur o Smoleńsku to od 2010 r. model biznesowy kilku środowisk zależnych od Prawa i Sprawiedliwości. I w sumie nic nie zapowiada sensacji aż do momentu, gdy do dysputy o rzekomo niewidzialnym i rzekomo niesłyszalnym rzekomym wybuchu rzekomej bomby włącza się publicysta Paweł Lisicki.
Redaktor naczelny "Do rzeczy" robi coś, co jednych wprawia w zachwyt, a innych w złość. Cóż takiego dzieje się na antenie TVP? Otóż konserwatywny publicysta subtelnie wyraża nieśmiałą wątpliwość w wybuchowe bzdury podkomisji Macierewicza. Mówi, że na obecnym etapie możliwe są różne hipotezy ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej, a władza PiS ma determinację, by wyjaśnić dlaczego samolot się rozbił. Tylko tyle. To właśnie za to publicysta dostaje od części internautów miano obrońcy zdrowego rozsądku w programie TVP Info.
Jest to miano całkowicie niezasłużone, bo Lisicki głosi, że nadal nie wiadomo dlaczego tupolew się rozbił, a przecież to nieprawda. Bardzo dobrze wiadomo co się stało. To była tragiczna katastrofa lotnicza. To banalnie proste i nie trzeba być pilotem, by to zrozumieć. Jest oczywistą oczywistością, że wlatywanie samolotem między drzewa grozi śmiercią. Międzynarodowe środowisko lotnicze nie ma wątpliwości co do przyczyn katastrofy, a opowieści dziwnej treści od lat propagowane przez PiS i przyjaciół nazywa "farsą urojeń".
Fakty jednak nie mają znaczenia tam, gdzie liczy się partyjno-religijna ideologia. Czego jak czego, ale hipotez na temat Smoleńska prasa zaprzyjaźniona z PiS-em wyprodukowała dziesiątki i zresztą nieźle na tym zarobiła. Teraz wymysły smoleńskie to sposób na życie ludzi Macierewicza, którzy informację o swoim doświadczeniu w badaniu katastrof lotniczych traktują jak tajemnicę państwową.
Wyobraźmy sobie, że w studio TVP Info siedzą ludzie, którzy mówią, że 2 +2 = 77, na co jedna osoba odpowie, trzeba zbadać tę hipotezę, podobnie jak inne hipotetyczne wyniki. Czy uznalibyśmy to za racjonalne stanowisko i powód do zachwytów? Nie oklaskujmy mniejszych bzdur za to, że są prezentowane na tle większych. Szanujmy fakty, szanujmy logikę, szanujmy siebie.
