
Polscy politycy nadal tęsknią za amerykańskim rozmachem. Obama stawia im wysoko poprzeczkę. Jako powierzchnię reklamową wykorzystuje psy i koty i szykuje dla nich specjalne ubranka, ze swoim wizerunkiem. Jak odnajdzie się w tym prezes PiS i jego pies?
REKLAMA
Za pośrednictwem oficjalnej strony kampanii wyborczej prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy rozpoczęła się ostra zbiórka funduszy, które pozwolą Obamie na reelekcję.
A trzeba ich zebrać niemało. "Choć sumy sprzed czterech lat wywołały zawrót głowy, a nawet moralny niepokój, że aż tyle milionów dolarów wrzuca się w polityczne błoto, dziś cena za fotel prezydenta poszła w górę" – zwraca uwagę Katarzyna Kolenda-Zaleska w felietonie w "Gazecie Wyborczej". Amerykanom kolejne zera nie straszne, bo sposobów na pozyskanie pieniędzy nie brakuje.
Biegać w Obamie
Na stronie store.barackobama.com można kupić wełniane i bawełniane ubranka dla psa. I to nie byle jakie, tylko z oficjalnym logo kampanii. Cena 30 – 35 dolarów. Jak by tego było mało, dla pupila popierającego urzędującego prezydenta można też kupić za 10 dolarów miskę z takim samym logo. Oczywiście nie brakuje też ubrań dla obywateli: T-shirtów "głosuj na Obamę", bluz czy czapek.
Na stronie store.barackobama.com można kupić wełniane i bawełniane ubranka dla psa. I to nie byle jakie, tylko z oficjalnym logo kampanii. Cena 30 – 35 dolarów. Jak by tego było mało, dla pupila popierającego urzędującego prezydenta można też kupić za 10 dolarów miskę z takim samym logo. Oczywiście nie brakuje też ubrań dla obywateli: T-shirtów "głosuj na Obamę", bluz czy czapek.
Kampania rusza pełną parą, więc Barack Obama, jak przystało na dobrego prezydenta, chce być wyraźnie obecny w życiu obywateli. "Z Obamą, a raczej "w Obamie" można biegać, grać w kosza, ćwiczyć jogę, myć naczynia" – wymienia reporterka "Faktów" TVN.
Są również ubranka dla najmłodszych – śpiochy i śliniaki. Kolenda-Zaleska jednak przypomina: "Niemowlęta jednak powinny wiedzieć, że na Obamę nie można pluć obiadem".
W amerykańskim stylu jest oczywiście popieranie wolności i indywidualności. Dlatego też Obamę mogą wesprzeć pielęgniarki, weterani i ekolodzy. Swoje uznanie mogą również wyrazić np. Latynosi.
Amerykański styl
Kolenda-Zaleska zwraca uwagę na zmieniające się postrzeganie kampanii "w amerykańskim stylu", do której wzdychało i nadal wzdycha wielu Polaków. Nadal istotny jest show, ale nie wystarczą już fanfary i baloniki.
Amerykański styl
Kolenda-Zaleska zwraca uwagę na zmieniające się postrzeganie kampanii "w amerykańskim stylu", do której wzdychało i nadal wzdycha wielu Polaków. Nadal istotny jest show, ale nie wystarczą już fanfary i baloniki.
Jeśli polscy politycy chcą kampanii z amerykańskim rozmachem, muszą się bardziej postarać. "Dla kota, następcy Alika, można by wyprodukować kubrak z logo PiS. Dla Saby posła Dorna – duży pies – więc duża powierzchnia reklamowa, w sam raz na Ziobrę. Zwolennicy PO już mogą tworzyć wariacje na temat swojego lidera – Tusk na talerzu np. ceny do negocjacji" – proponuje Kolenda-Zaleska.
Choć przyznaje, że kiedy Obama sprzedaje swój wizerunek na granicy śmieszności, odczuwa lekkie zażenowanie.
