
Zamówienie na misie zostało odnotowane w Biuletynie Informacji Publicznej 20 kwietnia. Jest jak najbardziej na poważnie i precyzyjnie przygotowane. Skojarzenie z nazwiskiem Bartłomieja Misiewicza nasuwa się samo.
REKLAMA
Jeśli chodzi o misie, Ministerstwo Obrony Narodowej ma w stosunku do nich bardzo szczegółowe wymagania. Mają mierzyć 30-35 centymetrów i będą ubrane w wojskową bluzę z kieszeniami i pagonami, spodnie i beret. Na ubraniu każdego misia mają znajdować się też flaga Polski i symbole Wojska Polskiego.
MON chce zamówić 600 misiów w kolorze miodu i 600 w kolorze brązowym. Resort obrony ma nawet dokładne wymagania co do pluszu, z którego zostaną wykonane. Na pluszowe misie wyda 51 900 złotych.
– Te misie staną się symbolem obecności Bartłomieja Misiewicza w MON. Każdy, kto chciałby zapomnieć ten żenujący spektakl, jaki były już rzecznik MON zafundował Polakom, będzie mógł spojrzeć na jednego z tych 1200 misiów i przeżyć to jeszcze raz – komentuje w rozmowie z Fakt24 Borys Budka z PO.
Prócz misiów, w zamówieniu na materiały promocyjne znalazło się między innymi... 1040 kilogramów "aromatycznych krówek ciągutek o smaku mlecznym”, a także 1250 plecaków sportowych i 1090 nośników pamięci.
To nie pierwszy raz, kiedy resort Antoniego Macierewicza składa zamówienie na dość oryginalne gadżety. Pisaliśmy w naTemat o tym, że MON planowało również zakup 1000 tzw. długopisów taktycznych, wykonanych z lotniczego aluminium, mających wbudowany nóż, latarkę i zbijak do szyb.
