
Ponad 80 proc. Francuzów poszło do wyborczych urn w niedzielnych wyborach prezydenckich. Na mocy wyboru uprawnionych do głosowania w drugiej turze zmierzą się polityczne ogień i woda: Marie Le Pen oraz Emmanuel Macron. Ona zdobyła 21,53 proc. głosów, on 23,75 proc., jemu też sprzyjają kontrkandydaci.
REKLAMA
– To wynik historyczny, spoczywa na mnie wielka odpowiedzialność – powiedziała swoim wyborcom Marie Le Pen. – Drodzy rodacy, pozwoliliście mi wejść do drugiej tury, jestem zaszczycona. Chciałam wyrazić wam, patriotom francuskim, ogromną wdzięczność – dodała. Le Pen jest przedstawicielką skrajnie prawicowego Frontu Narodowego.
Z kolei Emmanuel Macron w swoim przemówieniu zaś podkreślał, że "Francuzi wyrazili pragnienie odnowy". – W ciągu roku udało nam się zmienić oblicze francuskiej polityki – usłyszeli jego współpracownicy. Nie zabrakło również podziękowań skierowanych do kontrkandydatów. Tym bardziej, że dwóch z nich przekazało mu swoje poparcie. Macron startuje z ramienia En Marche!. Komentatorzy przekonują również, że "zawalczy o duszę Francji" i tę walkę wygra.
Co ciekawe, Marine Le Pen osiągnęła dobry wynik pomimo bardzo wysokiej frekwencji. Zdecydowana większość wyborców udała się do urn, a pokutowało przekonanie, że liderce Frontu Narodowej zależy jak na najniższej frekwencji – ponieważ jej wyborcy są bardziej zdyscyplinowani, dzięki czemu zyskałaby względem rywali.
