Biedroń o PO, PiS i byciu drugim Macronem.
Biedroń o PO, PiS i byciu drugim Macronem. Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta

Nie chce mówić, że będzie drugim Emmanuelem Macronem, ale nie ma też zamiaru się poddawać. – Odwaga cywilna w polityce jest przeciwieństwem ciepłej wody w kranie – mówi "Gazecie Wyborczej" Robert Biedroń.

REKLAMA
Dziennikarka "Wyborczej" zacytowała Biedroniowi fragment tekstu z "Naszego Dziennika", że "zrównoważony rozwój jest nową (...) neopogańską, świecką religią". – To są ostatnie tchnienia prawicy, która boi się zmieniającego się świata i na lękach buduje swój kapitał polityczny – odpowiada prezydent. – Mogą się brzydzić Eurosodomy, ale żeby przytulić eurosy, to nawet pocałują gendera i zrównoważony rozwój. Wielu Polaków ma tej obłudy dość – dodaje.
Włodarz, który ostatnio rozpalił nadzieję mówiąc, że nie wyklucza kandydowania na głowę państwa, mówi teraz: "Emmanuel Macron zainicjował swój ruch niecały rok przed wyborami prezydenckimi". Czy Biedroń chce iść w jego ślady? Nie odpowiada wprost, choć przekonuje, że ma swoją wizję państwa. – Musimy dostosować instytucje do dzisiejszych czasów – uważa. – Mieć wizję. I odwagę cywilną – podkreśla.
Odwagi cywilnej, według Biedronia, wyraźnie zabrakło Platformie Obywatelskiej. Odwaga, mówi, jest "przeciwieństwem ciepłej wody w kranie". – Kiedy narastało zagrożenie, że nadejdą barbarzyńcy, to PO jeszcze dolewała ciepłej wody. (...) I nagle barbarzyńcy stawili się u bram Rzymu, zdobyli Rzym i nas wycinają – stwierdza, a potem bez entuzjazmu podchodzi do powrotu Donalda Tuska, bo ten "nie rozwiąże naszych problemów".
W rozmowie z "GW" Biedroń zaznacza także, że nadal będzie odpierać ataki prawicy. Nawiązuje do swojej wypowiedzi, w której sugerował homoseksualizm prezesa PiS. – Czyli druga strona może obrażać takie osoby jak ja, ale kiedy my wychodzimy z narożnika, to już nie ma przyzwolenia? Mamy wracać, a oni dalej będą walić nas po łbach? – pyta. – Nie. Jak trzeba, to potrafię się odwinąć – deklaruje.
Ostatnio, zgodnie z obietnicą, Biedroń otworzył spoczywisko dla zwierząt w Słupsku, nawiązał też współpracę z Jackiem Jaśkowiakiem - chcą wymieniać się doświadczeniami z różnych dziedzin zarządzania miastem. A na początku kwietnia - podczas promowania wywiadu-rzeki - stwierdził, że "jeśli Kaczyński go wkurzy, wystartuje i zostanie tym prezydentem".