To nie pierwszy raz, gdy Sejm robi kobietom trudności z wejściem, gdy rozpatrywane są kwestie dotyczące prawa do świadomego macierzyństwa.
To nie pierwszy raz, gdy Sejm robi kobietom trudności z wejściem, gdy rozpatrywane są kwestie dotyczące prawa do świadomego macierzyństwa. fot. twitter.com/JanGrabiec

W czasie kampanii wyborczej PiS zapewniał, że będzie słuchał Polek i Polaków. Jeszcze w sobotę prezes Jarosław Kaczyński zapewniał, że w Polsce jest wolność, więc nie trzeba urządzać marszów w jej obronie. Dziś pracownicy Sejmu powiedzieli reprezentantkom Czarnego Protestu, że mają zakaz wejścia do Sejmu na obrady o antykoncepcji awaryjnej, do której dostęp chce kobietom ograniczyć rząd.

REKLAMA
Punkt obrad o antykoncepcji awaryjnej, do której dostęp rząd PiS chce utrudnić wymogiem przedstawienia recepty lekarskiej, był kilka razy przesuwany w harmonogramie obrad. Mimo to do Sejmu przyszły reprezentantki Czarnego Protestu, które wcześniej złożyły listę chętnych do przysłuchiwania się obradom. Listę skierowały do Kancelarii Sejmu za pośrednictwem klubu Platformy Obywatelskiej.
Jednak gdy kobiety zgłosiły się do biura przepustek – okazało się, że są problemy. Według relacji Mai Mazurkiewicz z Koalicji Mam Prawo, najpierw pracownicy biura stwierdzili, że nie ma żadnej listy. Gdy z interwencją przyszli posłowie Platformy Obywatelskiej okazało się, że lista się jednak znalazła, ale wymienione na niej osoby, w tym nasza redakcyjna koleżanka Anna Dryjańska, mają dziś zakaz wstępu do Sejmu. Właśnie dziś odbywa się drugie czytanie ustawy o wprowadzeniu recepty na antykoncepcję awaryjną, co jest precedensem na tle Europy, wydającej pigułkę bez recepty (bo pigułka jest tym skuteczniejsza w zapobieganiu niechcianej ciąży, im szybciej zostanie zażyta).
Wreszcie z Kancelarii Sejmu nadeszła zgoda na to, by posłowie Platformy Obywatelskiej wprowadzili kobiety z Czarnego Protestu jako gości, ale ograniczono im liczbę gości ze zwyczajowych pięciu, do dwóch. Ostatecznie, po kilku interwencjach, PiS wpuścił kobiety do Sejmu. Sprawą niewpuszczenia kobiet na podstawie wcześniej zgłoszonej listy ma poruszyć podczas dzisiejszego posiedzenia poseł Bartłosz Arłukowicz.
"Ministerstwo Zdrowia walczy z tabletką absurdalnymi pseudoargumentami. Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia wiceminister Król sam przyznał, że nie ma żadnych danych na poparcie słów ministra Radziwiłła o bezmyślnych kobietach i dziewczętach, które rzekomo łykają te pigułki garściami – mówił kilka tygodni temu poseł Bartosz Arłukowicz w wypowiedzi dla naTemat.