Detektywi o "detektywie": "Jedną z podstawowych zasad naszej pracy jest obowiązek zachowania tajemnicy"

Detektywi o "detektywie". "Jedną z podstawowych zasad pracy detektywa jest obowiązek zachowania tajemnicy"
Detektywi o "detektywie". "Jedną z podstawowych zasad pracy detektywa jest obowiązek zachowania tajemnicy" Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Krzysztof Rutkowski na każdym kroku łamie niemal wszystkie zasady, jakie obowiązują detektywów. Czy osiąga tymi metodami sukcesy? Owszem, tak – czasami. Znacznie rzadziej niż by to wynikało z jego aktywności medialnej. Prawdziwi polscy detektywi zapewniają, że są co najmniej równie skuteczni – ale nie robią wokół siebie takiego show.

– Co najmniej niezręcznie jest nam wypowiadać się na temat metod pracy pana Krzysztofa Rutkowskiego – przyznaje wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów Remigiusz Chruścielski. Dlaczego? Z prostego powodu – bo Rutkowski jedynie za detektywa uchodzi. Nie obowiązują go zatem wszelkie normy, jakie obowiązują prawdziwych detektywów.
Remigiusz Chruścielski
Wiceprezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów

Zgodnie z obowiązującymi przepisami Krzysztof Rutkowski detektywem nie jest a wszelkie regulacje, normy i zasady, które propaguje Polskie Stowarzyszenie Licencjonowanych Detektywów odnoszą się do tej grupy zawodowej. Zgodnie z nimi detektyw w ramach realizacji zlecenia dąży do wszechstronnego zbadania i wyjaśnienia sprawy. Aby tego dokonać musi zebrać i przeanalizować materiał dowodowy. Musi dotrzeć do świadków zdarzenia i dokumentów ze zdarzeniem związanych. Bez tego nie ma możliwości obiektywnie wyjaśnić okoliczności sprawy.

W sprawie Magdaleny Żuk Rutkowski jeszcze zanim dotarł do jakichkolwiek świadków lub pojechał z ekipą do Egiptu, ogłaszał że 27-letnia Polska najpewniej była ofiarą zbiorowego gwałtu, sugerował przy tym, kto jest winny jej śmierci. Tak nie pracuje żaden detektyw!
Kwestia dotarcia do świadków to jedno, drugie to sprawa medialnego szumu. On czasem przy poszukiwaniach osób zaginionych jest potrzebny. Ale w sprawie takiej, jak śmierć w Egipcie? Remigiusz Chruścielski ocenia jednoznacznie: rozgłos nie służy obiektywnemu wyjaśnieniu sprawy. – Jedną z podstawowych zasad pracy detektywa jest obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej w stosunku do informacji uzyskanych od zleceniodawcy oraz pozyskanych w trakcie realizacji zlecenia. Jest to podstawa zaufania zleceniodawcy do detektywa – mówi nam wiceprezes Stowarzyszenia Detektywów. Tymczasem w gronie klientów Krzysztofa Rutkowskiego nie brakuje takich, którzy utracili do niego zaufanie.

WSPOMNIENIE ANI...Ile rzeczy było błędem...

Opublikowany przez Missing Zaginiona Anna Garska na 1 września 2016
– Jak zaginęła córka, to wszyscy nam mówili "Rutkowski", "Rutkowski". Że tylko on pomoże. Więc mąż się z nim skontaktował, podpisał umowę, zapłacił 5 tys. I właściwie tylko tyle. Bo pan Rutkowski nie prowadził żadnych poszukiwań – mówi w rozmowie z naTemat Michalina Kaczyńska, mama Anny Garskiej z Sosnowca, która zaginęła 5 lat temu. Jak wspomina, działania "detektywa" ograniczały się do organizowania konferencji prasowych. A właściwie – do jednej konferencji. Do drugiej już nie doszło.
Michalina Kaczyńska
mama zaginionej Anny Garskiej z Sosnowca

Co do niego dzwoniłam, aby się czegokolwiek dowiedzieć o efektach poszukiwań, to mi mówił: 'musimy zrobić konferencję prasową'. 'To bez konferencji nic mi pan nie powie' – pytałam. 'Nie, najpierw konferencja'. Zdobyłam do niego aż trzy telefony i go mocno przyciskałam, żeby zaczął działać. Wydzwaniałam do niego często, bo na początku zapewniał, że można dzwonić do niego o każdej porze. Ale w końcu przestał odbierać telefony ode mnie. Sama pytałam sąsiadów, gdzie mieszkała córka, czy Rutkowski przychodził i wypytywał świadków – okazało się, że nie: ani on, ani jego ludzie. No i w końcu wypowiedzieliśmy mu umowę.

Anna Garska wciąż się nie odnalazła. Nie udało się też odnaleźć jej ciała. O zamordowanie kobiety oskarżony jest jej mąż – policjant, który nie przyznaje się do winy.

Zachowały się zdjęcia Anny G. Widać na nich przepiękną kobietę, trzymającą na rękach maleńką dziewczynkę. Kobieta...

Opublikowany przez Missing Zaginiona Anna Garska na 18 sierpnia 2016
W takich sprawach nie biegnie się od razu do mediów – co do tego prawdziwi detektywi są zgodni. Waldemar Soroka i Paweł Różyński w reakcji na działania Krzysztofa Rutkowskiego opublikowali na portalu detektywistyczny.net artykuł zatytułowany "Wszyscy jesteśmy detektywami". Piszą tu o pewnej społecznej przypadłości: gdy sukcesy świętował Małysz – wszyscy byli specami od skoków narciarskich; gdy na ważnych mistrzostwach występowali polscy piłkarze – pełno było fachowców od futbolu. I tak jest też teraz, gdy w Egipcie w tajemniczych okolicznościach zmarła 27-letnia Magdalena Żuk. Nagle wszyscy stali się ekspertami w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. I niemal wszyscy mówią, że skoro jest tu tyle znaków zapytania, to tylko Rutkowski da radę.

Czy detektywistyka skręciła w złą stronę? Może nie sama detektywistyka jako taka, ale na pewno ta w wydaniu byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Podejmując się rozwiązywania poruszających opinię publiczną zagadek kryminalnych zapomina on o podstawowych zasadach warsztatu prywatnego śledczego. Standardowy i uproszczony plan działania w przypadku spraw kryminalnych wygląda mniej więcej tak:

1. Zebranie wstępnych informacji niezbędnych do zawarcia umowy (przedmiot, strony umowy, status sprawy w prokuraturze, etc.).

2. Zawarcie umowy z Klientem.

3. Zebranie informacji o przedmiocie sprawy:
– dane osobowe oraz zdjęcia;
– kontakty;
– dotychczasowe ustalenia (organów ścigania, Klienta, bliskich);
– zebranie hipotez;

4. Wstępne rozpoznanie sprawy:
– analiza i weryfikacja dotychczasowych informacji oraz faktów (w oparciu o własne źródła kontaktowe lub specjalistów z danej dziedziny);
– rozszerzenie lub zawężenie listy hipotez;

5. Ustalenie szczegółowego planu działania:
– harmonogram i kosztorys prac;
– dobór zasobów technicznych (sprzęt) i osobowych (biegli, eksperci);

6. Praca operacyjna:
– weryfikacja operacyjna informacji oraz dotychczasowych ustaleń;
– poszukiwanie nowych świadków oraz zbieranie ich zeznań;
– wskazywanie lub zabezpieczanie nowych dowodów;
– analizy eksperckie (własne analizy materiału dowodowego w oparciu o pracę własnych ekspertów);

7. Przygotowanie raportu.

8. Decyzja o ewentualnym upublicznieniu raportu lub wniosków z niego płynących oraz zaangażowaniu mediów.

W przypadku Rutkowskiego wszystko jednak jest na opak. I sprawa Magdaleny Żuk jest tutaj doskonałym przykładem. Czytaj więcej

"Wszyscy jesteśmy detektywami" – Waldemar Soroka, Paweł Różyński
Jak tłumaczą prywatni detektywi, u Rutkowskiego nie ma na początku ani świadków, ani pracy operacyjnej, ani nawet planu działania – od razu jest show w mediach z ogłaszaniem rzekomych rewelacji. Czasem się one sprawdzają, czasem nie – w gonitwie za kolejnym newsem zapomina się o tym, co mówiło się jeszcze dwa-trzy dni temu. Tak przecież było choćby w sprawie Ewy Tylman i rzucanych publicznie przez Rutkowskiego oskarżeń, podejrzeń i mylnych tropów. A gdy się ogłosi dziesiątki sensacyjnych tropów, to zawsze jest szansa, że któryś z nich okaże się właściwy i będzie można ogłosić sukces. Jednak równie prawdopodobne jest, że trąbiąc na lewo i prawo o jakichś podejrzeniach, działa się na korzyść sprawcy, a świadków zdarzenia odstrasza się przed udziałem w medialnej nagonce.

Proces dotyczący Ewy Tylman trwa, a informacje uzyskane przeze mnie i moich ludzi się potwierdzają. Policjanci cały czas...

Opublikowany przez Krzysztof Rutkowski na 18 stycznia 2017
"Rutkowski niewątpliwie robi dużo dobrego, tylko że dla siebie. Reklama, którą przyszykowały mu media, jest warta miliony złotych. Czy zrobi coś dobrego w sprawie, zobaczymy" – piszą detektywi Waldemar Soroka i Paweł Różyński.

Zwolennicy Rutkowskiego przypominają o jego sukcesach – choćby o ustaleniach poczynionych w głośnej sprawie matki Madzi z Sosnowca. Przeciwnicy – że to samo osiągnęłaby policja, tylko nie robiłaby z tego takiego spektaklu. Polskie Stowarzyszenie Licencjonowanych Detektywów już wówczas wydało komunikat, w którym jednoznacznie negatywnie oceniło działania Krzysztofa Rutkowskiego. Dziś PSLD przypomina, że istnieje coś takiego jak Kodeks Etyki Detektywa. I tu wracamy do punktu wyjścia: bo Rutkowskiego, jako pseudodetektywa, taki kodeks nie dotyczy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...