Błaszczak był gościem Radia Zet.
Błaszczak był gościem Radia Zet. Fot. Screen z radiozet.pl

10 maja ludzie, którzy chcą odebrać prawo innym do zgromadzeń, zakłócali mszę świętą. To przekroczenie kolejnej bariery – mówił w Radiu Zet Mariusz Błaszczak. Zdaniem ministra, są chorzy z nienawiści i atakowali demonstrację PiS, która była uroczystością religijną.

REKLAMA
Mariusz Błaszczak nie uważa, że kontrdemonstracje 10 maja były legalne, poza dwiema (było ich razem siedem). – Wylegitymowani uczestnicy kontrmanifestacji są podejrzani o złamanie art. 52 – zakłócenie legalnego zgromadzenia – stwierdził w rozmowie z Konradem Piaseckim. Kiedy dziennikarz zauważył, że msza z udziałem PiS nie była do końca pokojowa, minister odparował, że to nie PiS i jego elektorat przekracza granice, tylko "chorzy z nienawiści" ludzie.
Fot. Screen z Twitter.com
– Próbują zabrać innym możliwość przeprowadzenia swoich uroczystości. (...) Zachowują się jak furiaci. Sami mówią o blokowaniu – podkreślał ciągle Błaszczak. Piasecki sugerował mu, że gdyby rządowe obchody miały tylko żałobny charakter, nie byłoby kontrmanifestantów. – Co im do sposobu? – reagował polityk i dodał, że przeszkadzali w modlitwie uczestnikom procesji. Według Piaseckiego Jarosław Kaczyński nie wyglądał jednak na rozmodlonego. – Pan premier spuentował, zakończył spotkanie i tak się dzieje – ocenił Błaszczak.
W trakcie audycji miała też miejsce "zabawna" wymiana zdań. Minister Błaszczak posłużył się wyświechtanym sloganem PiS-u, że Andrzej Duda jest prezydentem wszystkim Polaków. Problem w tym, że sam zainteresowany przyznał ostatnio, że wcale tak nie jest, co bardzo szybko wypunktował prowadzący Konrad Piasecki.