
Prezydent Gruzji Giorgi Margwelaszwili zapowiedział kilka dni temu, że gdy prezydent RP przyjedzie z wizytą do Tbilisi, opowie mu o problemach swojego kraju. Ciekawe, czy wspomni o tym, że rząd Gruzji chce zmienić konstytucję, a on – zupełnie w przeciwieństwie do Dudy – mocno się temu sprzeciwia. Ciekawa mogłaby wyniknąć rozmowa, ale nie tylko z tego powodu. Bo punktów wspólnych, poza protokołem, można by doszukać się więcej. Z tą tylko różnicą, że prezydent Gruzji przestał mówić z rządem jednym głosem.
Andrzej Duda właśnie przyjechał do Gruzji ze swoją pierwszą wizytą, co – jak zauważają eksperci – nastąpiło dość późno. Przecież jego polityczny mentor Lech Kaczyński uwielbiał Gruzję, a prezydent odwiedza ją dopiero dwa lata po wygranych wyborach! W dodatku trafił na moment, gdy przez Gruzję przetacza się konstytucyjny zamęt, w którym jego gruziński partner zajmuje przeciwne stanowisko niż on w Polsce. Andrzej Duda chce przecież konstytucję zmieniać, a Giorgi Margwelaszwili wręcz przeciwnie – właśnie, razem z opozycją, staje w jej obronie.
Zanim dojdziemy, dlaczego prezydent przestał słuchać rządu i nie chce zmian w konstytucji, trzeba poznać polityczne tło.
Prezydent, jak mówi nam Polak, też miał być jego człowiekiem. Ale zaczął się stawiać. Giorgi Margwelaszwili pokazał, że taka poddańcza rola zupełnie mu nie odpowiada.
I tu dochodzimy do konstytucji. Gruziński ekspert mówi, że prezydent cieszy się bardzo dużym poparciem społeczeństwa i za rok mógłby wygrać kolejne wybory. Ale krytykując poczynania władz, przestał być przydatny. – Dlatego projekt konstytucji zakłada ograniczenie jego kompetencji oraz likwidację bezpośrednich wyborów prezydenckich. Zamiast tego głowę państwa wybierałoby 150 deputowanych oraz 150 przedstawicieli samorządów. Co automatycznie skutkowałoby tym, że następnym prezydentem byłaby osoba posłuszna wobec partii – mówi.
O konstytucji prezydenci pewnie nie będą rozmawiać, tak jak o innych wewnętrznych tematach. Na pewno Gruzja liczy na wsparcie Polski na swojej drodze do UE i o tym przede wszystkim ma być mowa. Obaj prezydenci mają przyjąć deklarację o polsko-gruzińskiej współpracy.
Jest to przede wszystkim wizyta polityczna. Chodzi tutaj o bardzo wyraźny sygnał ze strony Polski, że Polska jest adwokatem otwartych drzwi do UE i NATO.
